_________________________________________________________

czwartek, 29 grudnia 2011

008.

- Jullie.. co z Tobą? Nie tknęłaś śniadania.. – westchnęła mama przy stole.
- Wiem.. wiem.. – mruknęłam – Po prostu denerwuje się tym balem…
- Rozumiem.. bierz przykład z Harr’ego..- oznajmiła mama, a ja skierowałam wzrok na Loczka, który pił z miski mleko. Gdy już skończył, odstawił miskę i pokazał twarz.. zaczęłam się śmiać wraz z dorosłymi.
- Co jest? – zapytał Harrold.
- Masz.. tak… trochę mleka na lokach i twarzy – oświadczył mój tata, a ja znów wybuchłam śmiechem. Styles wyglądał komicznie… mleko na końcówkach jego loków oraz na nosie.. komedia, czysta komedia.  Chłopakowi za bardzo to nie przeszkadzało.. teraz jadł sobie bułkę z miodem.
- Synek.. uważaj jak jesz… zaraz cały miód wyląduję na twoich włosach oraz twarzy – powiedziała Anne, przez co znowu zaczęłam się chichrać oraz przez przypadek wypluwając z buzi kawałki jajka z majonezem, które bardzo szybko wylądowały na nosie siedzącego przede mną Harrego. Zakryłam twarz dłonią i dosłownie zaczęłam wić się po podłodze z zacieszu.. Nasi rodzice nie byli mi dłużni, wraz ze mną nie mogli pohamować głośnej fali śmiechu. Gdy wszyscy w miarę się ogarnęliśmy, tata zabrał głos:
- Ju-u-ull.. um-y-j go.. – wypowiedział dławiąc się własnym śmiechem.
Wstałam od stołu i pociągnęłam za sobą Harrego. Poszliśmy do kuchni, gdzie chłopak nachylił się nad kranem, a ja zaczęłam go przemywać. On również zaczął się śmiać..
- Ale tego miodu nie da się zmyć..- westchnęłam.
- No to użyj domestosu czy czegoś! – zaproponował.
Bez chwili namysłu wyciągnęłam jakiś płyn do mycia naczyń oraz szczotkę. Nalałam cieczy na tą szczotkę i bez zastanowienia zaczęłam trzeć nią Styles’a.
- Łaskoczesz! Delikatniej! Jullie! Przestań! To boli! Krzywdzisz mnie! – zaczął krzyczeć na co ja znowu się zaśmiałam. Po tym trudnym jak dla mnie wysiłku, jakim było mycie Harrego razem poszliśmy do salonu i rzuciliśmy się na kanapę. Oglądaliśmy jakąś powtórkę gali na MTV, godzinę później przyszła Conn i razem poszłyśmy do mojego pokoju.
- Nie mogę się doczekać.. a drugiej strony cholernie się boję tego całego balu.. – westchnęłam.
- No ja też.. ale czego się boisz, Jull? – zapytała mnie Connie.
- No wiesz.. tam będzie Rosalie.. wraz z Joshem.. – Rosalie to mój wróg numer jeden.. odkąd pamiętam się nienawidziłyśmy. Ona jest taką pustą laleczką, która sądzi, że na wszystko jej wolno. Z pozoru niby lubiana i popularna w szkole, ale tak na serio to przyciąga chłopaków tylko swoją głupotą oraz plastikowymi częściami ciała.
- A no tak.. ta.. niewiasta.. nawet o niej nie myślałam.. ale czego się boisz? Przecież będę tam ja, chłopcy no i oczywiście Lou..
- No właśnie.. Louis.. ona mnie nienawidzi I w każdym stopniu będzie chciała mnie upokorzyć przed Louisem.. no i jeszcze ten Joshuą.. plus.. oni mają być razem w parze..
- Faktycznie.. pewnie wszystkie dziewczyny rzucą się na naszych.. – moja przyjaciółka wyraźnie posmutniała – Ale.. może nie będzie tak źle?
- Może i nie.. mam nadzieję, że chłopcy są rozsądni.. i jakby co to się opamiętają..
Rozmawiałam z Connie jeszcze około 40 minut.. potem przyszedł Harry i wraz z chłopakiem zagrałyśmy w Twistera..  Fajna gra dla dzieci.. coś dla nas.
- Która godzina? – zapytał się Styles.
- Dochodzi piętnasta.. – westchnęła moja przyjaciółka.
- Już? – zdziwiłam się – Bal mamy za 3 godziny! – zaczęłam panikować, co dało tylko śmiech ze strony przyjaciół.
- Dobra.. spokojnie.. nie panikuj.. – uśmiechnął się Harry – To ja was.. panienki drogie opuszczam.. i szykujcie się, a ja sam podążę w wasze ślady..
- Ale poetycko – rzuciłam i się zaśmiałam.
- No wiadomo – puścił mi oczko i wyszedł z pokoju.
Gdy Harry wyszedł z pokoju Conn zajęła moją łazienkę, ja w tym czasie rozmyślałam o balu.. Po 30 minutach obie byłyśmy już wykąpane. Siedziałyśmy teraz na łóżkach w bieliźnie oraz szlafrokach.
- Ja chyba stawiam na lekko zakręcone z przodu.. a zresztą sama nie wiem.. – odezwałam się, gdy obie myślałyśmy nad fryzurami.
-Dobry pomysł, ładnie ci będzie.. – uśmiechnęła się – A ja.. albo prostuję bądź zakręcam… sama nie wiem.. a może zrobimy sobie we dwie leciutkie fale?
- Hm.. okej.  A więc do dzieła..
Po godzinie fryzury były już zrobione – teraz tylko make-up i ubranie sukienek. Ja zdecydowałam się na podkład, leciutki róż na policzki, ciemną maskarę, brzoskwiniowy błyszczyk, beżowy cień do powiek.. w sumie to bardzo delikatny makijaż. Connie natomiast postanowiła nałożyć czarną maskarę, puder, szary cień na powieki, oczy lekko podkreśliła kredką oraz użyła jeszcze bezbarwnego błyszczyku. Wyglądała ślicznie.. w sumie to mogłam powiedzieć, że obie tak wyglądałyśmy.
- Nie przeszkadzam.. ? – to był Harry, który wszedł przed chwilą do mojego pokoju jak to miał w zwyczaju bez pukania – Albo chyba i przeszkadzam.. – westchnął oraz się głupio uśmiechnął. Za bardzo nie ogarniałam o co mu chodzi.. do puki nie popatrzyłam na siebie i Conn… byłyśmy tylko w bieliźnie.. już bez szlafroków.. Speszony chłopak wyszedł z pokoju na co my się zaśmiałyśmy. Była już 17:16.. za dwadzieścia minut Lou miał po nas przyjechać. Wraz z przyjaciółką szybko nałożyłyśmy na siebie nasze sukienki, buty, spakowałyśmy torebki oraz psiknęłyśmy się naszymi perfumami.
- Wiesz co, Conn.. wyglądamy… wspaniale.. – oznajmiłam, gdy znalazłyśmy się przed lustrem.
- No wiem… mówię Ci.. to będzie jeden z niezapomnianych wieczorów w naszym życiu..  – potwierdziła i posłała mi radosny uśmiech, który odwzajemniłam. Stałyśmy w mojej garderobie i przeglądałyśmy się w lustrze, aż ktoś wszedł do pokoju:
- Wow.. – to był Harry – wyglądacie… wow..
- Jak widzę, masz bardzo rozbudowany słownik w głowie, panie Styles. – powiedziała moja przyjaciółka oraz się wszyscy zaśmialiśmy.
- Ale na serio.. wow..
- Dziękujemy… ty też.. wow – zaśmiałam się.
Z dołu usłyszałam głos Louisa, Liama, Nialla oraz Zayna. Czyli już są.
- Ciekawe jak wygląda nasz kędzierzawy przyjaciel – rzekł Liam.
- A mnie ciekawi jak wyglądają dziewczyny – powiedział Zayn i się zaśmiali.
Mogli by trochę ciszej rozmawiać, no ale nieważne. Ostatnie spojrzenie w lustro, poprawa włosów oraz sukienki i mogę zejść na dół. Harry postanowił pomóc nam zejść, bo w ponad 4 centymetrowych szpilkach to nie jest wcale takie proste na jakie się wydaję. Loczek wziął moją dłoń oraz Connie i ruszyliśmy w kierunku schodów.
- Denerwuje się.. – szepnęłam sobie pod nosem.
- Ja tez.. – mruknęła Connie.
Harrold dumnie z głową podniesioną do góry oraz z wypiętą klatką piersiową zszedł z nami na dół. Chłopcy z naszymi rodzicami o czymś dyskutowali, jednak gdy nas usłyszeli przestali i odwrócili się w naszą stronę. Cała czwórka wyglądała.. no po prostu perfekcyjnie. Niall oczywiście zżerał jakiegoś lizaka..
- No chłopcy – zaczął Liam – nasz kędzierzawy przyjaciel wygląda.. ładnie.
- Zwróć uwagę na nasze kędzierzawe przyjaciółki.. – powiedział Niall, któremu na widok Connie aż lizak upadł.. a to już coś.
- Nie jestem kędzierzawa.. – mruknęła Conn.
- No ja też nie.. – zaśmiałyśmy się.
Rodzice również pochwalili nasz wygląda i zaczęli nam robić zdjęcia. Lou do mnie podszedł i szepnął do ucha:
- Wyglądasz wspaniale.. – czułam jak się rumienie.
- Ty też.. – odpowiedziałam.
Connie i Niall również szeptali sobie jakieś miłe słówka, przestali jednak gdy tata zaczął robić im zdjęcie do którego się objęli. Tak słodko razem wyglądają… Zayn’owi, Liam’owi i Harr’emu chyba zabrakło dziewczyn bo sami zaczęli się przytulać i całować po włosach na co moi rodzice wybuchli śmiechem i postanowili uwiecznić tą chwilę kolejnym zdjęciem.  Potem przyszła kolej na mnie i Louis’a.. Niepewnie się do niego przysunęłam, a on jakiś taki zmieszany objął mnie ramieniem. Lekko wtuliłam się w jego tors. Tato cyknął nam zdjęcie i odszedł do mamy.
- Zobacz jak pięknie razem wyglądają.. – tata starał się powiedzieć to cicho do mojej rodzicielki, ale coś mu nie wyszło bo usłyszałam to z drugiego końca pokoju.
- O tak.. Zgadzam się z Tobą.. Lou to świetny chłopak. Pasują do siebie.. – również cicho powiedziała to moja mama.. Kątem oka zerknęłam na Louis’a, który się zarumienił.. tak ślicznie wygląda, gdy sie rumieni.  No dobra… koniec rozmyślania jak bardzo Lou wydaję się być idealny.
Pożegnaliśmy się z rodzicami i weszliśmy do o samochodu, a dokładniej limuzyny, która wynajęli chłopcy. Wzięli ze sobą też Felka- miłego szofera. Dziwne imię.. Felek, no ale potem się dowiedziałam, że jest z Polski.. takiego kraju, który graniczy między innymi z Niemcami.
 Po paru minutach byliśmy na miejscu. Felek zaparkował samochód i powiedział, żebyśmy do niego zadzwonili jak bal się skończy.  Było już parę minut po 18, bal się zaczął. Czyli zrobimy tak zwane wielkie wejście.. no super. Weszliśmy do hotelu, u recepcjonistki dowiedzieliśmy się w której sali jest bal i się tam udaliśmy. Poczułam jak Louis niepewnie splata swoje palce z moimi. Zarumieniona spojrzałam na chłopaka, który z lekkimi rumieńcami posłał mi uśmiech. Weszliśmy do sali i wszystkie oczy skierowały się na nas. Głównie na mnie oraz na Connie.. no bo w sumie nie codziennie widzi się One Direction z dwiema zwykłymi dziewczynami. Słyszałam jak niektóre z dziewczyn przeklinają pod naszym adresem. Zrobiło mi się lekko przykro.. Zajęliśmy siedmioosobowy stolik i usiedliśmy. Niall wraz z Harrym zaczęli coś jeść. Zayn i Liam zawzięcie dyskutowali na temat bliżej nieokreślony, a Lou siedział nieobecny.
- Mam nadzieję, że niedługo bal się rozkręci.. – szepnęła mi Connie
- Ja też.. zatańcz z Nialleeeem. – poradziłam.
- Niee… - zarumieniła się – Ty z Louisem.
- Ale on jakiś taki nieobecny siedzi..
- A Nialler żre… - zauważyła.
- Znowu.. – zaśmiałyśmy się.  Siedziałyśmy jeszcze chwilkę, aż do przyjścia Zayn’a, który zakończył już rozmowę z Liam’em.
- Zatańczycie ? – zapytał się z uśmiechem .
- Ona preferuję Niallera – wskazałam na Conn i blondaska..
- Boże.. on znowu je? – zapytał się Zayn.
- Jak widać..
- Zaraz to załatwię – mrugnął do mojej przyjaciółki i podszedł do Niall’a. Szepnął mu coś do ucha, a potem trzepnął blondyna w tył głowy – Nie wstydź się! – niemalże krzyknął do chłopaka. Niall speszony popatrzył się na Connie z uśmiechem, drapiąc się w tył głowy. Chłopcy jeszcze chwilę rozmawiali, ale potem Horan wziął się na odwagę i zaproponował taniec mojej przyjaciółce. Poszli tańczyć do Come Back When You Can Barcelony. Niall i Conn przetańczyli jeszcze wiele piosenek, a ja w tym czasie tańczyłam z Liam’em i Zayn’em, a Harry tłumaczył coś Louis’owi.
- Liam, wiesz może co się dzieje z Louisem? – spytałam, gdy wspólnie tańczyliśmy do Sexy And I know it.
- Wstydzi się.. – wzruszył ramionami – no wiesz.. on wydaję się być otwarty.. ale jak chodzi o dziewczynę, na której mu zależy to zawsze mu pomagamy – uśmiechnął się. Poczułam, że za mną ktoś stoi. Odwróciłam się i ujrzałam Loui’ego.
- Odbijany – zwrócił się do Liam’a z uśmiechem. Payne odszedł pozostawiając mnie sam na sam z Tomlinsonem… Akurat leciała You are so beautiful James’a Blunta. Czyli wolny taniec. Lou niepewnie się do mnie przysunął oraz mnie objął, ja położyłam głowę na jego ramieniu. Czułam jego oddech na mojej szyi. Uśmiechnęłam się pod nosem.
I can’t be a superman, but for You I’ll be a superhuman.-
Wyszeptał mi. Piosenka się skończyła. Odsunęliśmy się od siebie patrząc sobie w oczy.
- Jullie.. ja.. ja muszę ci coś powiedzieć.. – oznajmił. Kiwnęłam głową. – Ale nie tu.. – wziął mnie za rękę i wyprowadził z sali tylnymi drzwiami. Znaleźliśmy się na tarasie. Wszystko było pięknie oświetlone.. Idealna cisza.. Słyszałam tylko nasze oddechy, bicie serca, szum wiatru oraz wodę z fontanny, która była niedaleko. Louis stanął przede mną i patrzył mi głęboko w oczy, zrobiłam to samo. Jego tęczówki są piękne.. szaro-niebieskie.. Jak woda w oceanie…
- Jullie.. odkąd Cię zobaczyłem.. poczułem takie dziwne.. mocne uczucie.. Spodobałaś mi się.. od razu.. Wydawało mi się, że to zauroczenie.. ale teraz jestem pewien.. że.. zakochałem się w Tobie –wyznał. – I wiem.. wiem, że uważasz to za dziwne, czy niestosowne, bo znamy się od paru tygodni, ale chciałem żebyś poznała prawdę..
- Lou.. ja.. ja również.. czuję to do Ciebie.. miłość.. no wiesz.. – powiedziałam niepewnie – Również wydawało mi się to niemożliwe.. ale teraz jestem tego pewna.. codziennie budzę się z myślą o Tobie.. oraz zasypiam też myśląc o tym, co robisz.. – dłużej już nie musiałam wyznawać swoich uczuć, bo chłopak zamknął mi usta delikatnym pocałunkiem.
- Kocham cię.. – szepnął.
- Ja ciebie też.. 
- Jesteś taka piękna.. – wtuliłam się w niego. Staliśmy przytuleni do siebie przez parę minut..
- Czyli… jesteśmy parą? – spytałam.
- Na to wygląda – uśmiechnął się.
Złapałam jego dłoń i wróciliśmy na parkiet. Przetańczyliśmy sporo piosenek i zmęczeni poszliśmy do naszego stolika, przy którym siedzieli nasi przyjaciele. Oparłam głowę na ramieniu Louisa a on złapał mnie za rękę.
- Czy my tu o czymś nie wiemy.. ? – zapytał Harry, podnosząc jedną brew do góry co dało śmieszny efekt. Skierowałam wzrok na Louis’a, który z uśmiechem przybliżył Swoją twarz do mojej , a ja oddałam mu namiętny pocałunek.
- Uuuuu… - westchnął Zayn .
- No nieźle.. – dodał Liam, na co się zaśmialiśmy.
- Gratuluję – powiedział Niall, który przytulał do siebie Conn.
- Dzięki.. a wy ? – zapytałam. Na co Connie i Niall niepewnie się pocałowali.
- Uuuu… - ponownie westchnął Zayn i się zaczęliśmy śmiać.
- Jeden bal.. dwa związki… wiecie.. tylko dzieci na razie nie chcemy – oznajmił Harry i ponownie się zaśmialiśmy.
Zjedliśmy, porozmawialiśmy jeszcze trochę no i się pośmialiśmy. Nagle w głośnikach usłyszałam pierwsze dźwięki do What Makes You Beautiful. Chłopcy popatrzyli na siebie lekko zażenowani. Czemu? Nie mam pojęcia.. Wymieniłam z Connie pewne spojrzenia i pociągnęłyśmy całą piątkę na parkiet. Z niechęcią ruszyli Swoje zgrabne tyłki i zaczęli jakoś tańczyć… nie.. tańczyć to pozytywne określenie.. oni po prostu zaczęli się wygłupiać, jakby normalnie coś wypili. Najgorsze było to, że byli trzeźwi. Niall przedstawił nam swój irlandzki taniec, Zayn jakieś Justinowe ruchy, a ja wraz z Connie, Liamem, Harrym i Louisem poszliśmy na improwizację. Wychodziło nam nawet nieźle.. nie przejmowałam się tym, że ludzie się na nas patrzyli. Gdy nadszedł koniec WMYB potańczyliśmy wspólnie do paru piosenek. Potem zatańczyłam z Louisem wolnego, zakończyło się pocałunkiem. Nawet się nie zorientowałam, a dyrektor właśnie ogłaszał, że to już koniec balu. Zrobiło mi się przykro, że kończy się bal, na którym Lou wyznał mi miłość.. Zdecydowanie najlepszy wieczór w moim życiu.
Wyszliśmy z hotelu, a Harry zadzwonił do Felka.
- Felek już jedzie – oznajmił Hazza. Było mi zimno, Lou to zauważył i narzucił na mnie swoją marynarkę.
- Nie Lou.. nie trzeba, przeziębisz się. – powiedziałam.
- Trudno.. dla mnie Ty jesteś najważniejsza – pocałował mnie w czoło, a ja się wtuliłam w jego tors.
Felek dosyć szybko po nas przyjechał, wsiedliśmy do limuzyny i odjechaliśmy spod hotelu. Całą drogę rozmawiał z Connie o Niall’u i Louisie. Ten temat coraz bardziej zaczynał mi się podobać. Szybko podjechaliśmy pod mój dom. Wysiadłam wraz z Harrym i Lou. Oddałam mojemu chłopakowi marynarkę i się z nim przytuliłam. Gdy już wszedł do samochodu poszłam z Loczkiem do domu. Otworzyłam drzwi i dosłownie wbiegłam do salonu.
- Najlepszy bal ever! – wydarłam się. – Mamo, Tato, Anne! Chodzę z Louisem! Aaaaaa! – zaczęłam piszczeć na cały dom. Rodzice wraz z mamą Harrego zaczęli się ze mnie śmiać oraz mi gratulować, a Harry uderzył się otwartą ręką w czoło i pokiwał głową, mrucząc coś o domowej patologii. Poopowiadałam jak było na balu, a potem poszłam do kuchni. Wzięłam sobie jabłko i pobiegłam do swojego pokoju. Tam rzuciłam się na łóżko. Tanecznym krokiem poszłam do łazienki się umyć, tam przebrałam się również w piżamę. Umyłam zęby oraz twarz. Skacząc jak królik, który poluję na marchewkę rzuciłam się na łóżko. Włączyłam laptopa, na Fejsie zmieniłam status związku z wolny na w związku. Odwiedziłam profil Niall’a i Connie – również zmienili sobie statusy. Potem zobaczyłam na profil Louisa, który również już nie był wolny. Weszłam na Twittera i zobaczyłam najnowsze wpisy chłopaków.
 Niall napisał : @Connie_Anderson miło mi nazwać Cię moją nową dziewczyną.. mam nadzieję, że prawdziwi Directioners to zaakceptują. Kocham Cię xx .
Jakie to urocze.. Zayn napisał: Przez Was @Connie_Anderson i @Jull_Posner chłopcy gadają jakimi są szczęściarzami. Mam nadzieję, że będzie Wam z nimi najlepiej!  Xx
Liam za to dodał takiego twetta: Gratuluję @NiallOfficial, @Louis_Tomlinson, @Jull_Posner oraz oczywiście @Connie_Anderson  ; ) nie ma to jak happy endy :D .
Harry napisał coś takiego:  2/5 w @OneDirection nie są już singlami. Dwa związki w jeden wieczór. No nieźle.. Szczęścia życzę! Ps. Wujkiem na razie zostać nie chcę : )
Weszłam szybko na profil Connie: @Jull_Posner kocham nasze tematy w limuzynie z Felkiem! @NiallOfficial a mi miło nazwać Cię moim chłopakiem! Dziękuje Ci. Kocham Cię xx
Musiała jeszcze zobaczyć czy Lou coś dodał : @Jull_Posner.. Dziękuję, uczyniłaś mnie najszczęśliwszym facetem na świecie! Xx kochaaam Cięę!
Też musiałam coś dodać:  Czy może być lepszy wieczór w życiu? Nie. Dziękuję @Louis_Tomlinson, za uczynienie mnie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie! <3 dobranoccc! .
Zamknęłam laptopa i z uśmiechem na ustach udałam się w objęcia Morfeusza.. preferowałabym Louisa no ale, niech będzie Morfeusz.
_________________________________________
Hej ;D Dziękuję za aż 11 komentarzy pod poprzednim postem!
To dla mnie wiele znaczy :)
I o to ósemka.. podoba się? Bo szczerze.. to najpierw mi się podobała, a teraz mam mieszane uczucia co do niej ; < no ale.. jestem ciekawa Waszego zdania.
Wątpię, że dodam następny rozdział jeszcze w 2011 <no ale cuda się zdarzają ;D > więc.. chciałam Wam życzyć wszystkiego co najlepszego z okazji NOWEGO ROKU! ;D zdrowia, szczęścia, miłości no i oczywiście chłopców naszych xD HAPPY NEW YEAR! 
<3 zachęcam do komentowanie <3

wtorek, 27 grudnia 2011

007.

It's time to get up..
In the morning.. in the morning..morning..
Got Mc’donald’s breakfast for you.. GET UP!

Nie otwierając oczu wzięłam poduszkę, która znajdowała się obok mnie i zaczęłam nią wymachiwać. Otworzyłam moje senne powieki i ujrzałam piątkę chłopaków, pochylających się nade mną. Niall trzymał gitarę.  Gdy zorientowali się, że już nie śpię przestali śpiewać.
- Któ-ra… która godzina?  - mruknęłam.
- Ósma ! – objaśnił mi Harry.
- Co wy.. co wy kurwa o ósmej rano wszyscy robicie w moim pokoju?!
- Kurwa.. nie kurwiaj mi tutaj, dziewczynko – pouczył mnie Liam, a ja przewróciłam oczami.
- Ale na serio.. co tu robicie?
- Kąpaliśmy się w basenie, jedliśmy śniadanie.. i teraz cię budzimy – powiedział Zayn.
- O ósmej rano..? Kąpaliście się w basenie?
- Tak.. – odpowiedział Louis, jakby w ogóle nie zdziwiony moim pytaniem.
- Ja pierdolę.. a myślałam, że to ja jestem jakaś nienormalna… - oznajmiłam., na co chłopcy się zaśmiali:
- Uwierz.. my jesteśmy o wiele dziwniejsi.. – powiedział Nialler.
- Taak.. to już wiem – mruknęłam.
- Zajebiście , nie? – podsumował Styles.
- No bardzo..
-Nie przeklinać mi tu.. – to był tata, który od tak pojawił się w progu moich drzwi –  A tak w ogóle to co Wasza piątka robi w łóżku mojej córki ? – na słowa taty ja,Harry i Niall wybuchnęliśmy śmiechem.
- No my.. eee.. – zaczął Liam.
- My tylko..- próbował Zayn.
- Dobra.. chłopcy.. rozumiem, nie starajcie się.. spokojnie.. tylko nie chcę, żeby żaden z członków zespołu, którego jestem menagerem zapłodnił mi córkę przed osiemnastką.. – oznajmił tata – Więc.. nie rozdziewiczać mi się tu.. – dokończył ojciec, grożąc chłopcom palcem. Ja i zespoł chyba spaliliśmy ,, buraka’’ .. na co mój ukochany tatuś się roześmiał i wyszedł.
- Dobra.. to było dziwne.. – zauważyłam - A teraz pozwólcie, że wyjdziecie z mojego pokoju i dacie mi się w spokoju przygotować do wyjścia do szkoły.. dobrze? – zaproponowałam.
- Jasne. – odpowiedział Niall – Jakby co to ja zaraz idę po Connie – uśmiechnął się i wraz z chłopakami wyszedł z mojego pokoju. Westchnęłam, przeciągnęłam się oraz poszłam do łazienki. Obmyłam twarz zimną wodą, umyłam ją oraz zęby. Nałożyłam delikatny make-up i udałam się po jakieś ubrania. Weszłam do garderoby i wyjęłam karmelowe rurki, botki pod kolor, brązową torebkę, białą bluzkę w drobne czerwone paski oraz bieliznę. Szybko się ubrałam, wzięłam iPhona i zeszłam na dół. Tam dosiadłam się do Conn, która już przyszła i  zajadała się naleśnikami. Wraz z przyjaciółką zjadłam śniadanie, poczekałyśmy na chłopaków. Wzięliśmy płaszczyki oraz kurtki i wyszliśmy z domu.




Dziś w szkole było dość tłoczno. Właśnie szłam z przyjaciółmi na dziedziniec. Lekcje nam się skończyły i zaczynał się weekend. Zatrzymałam się przy dużym plakacie i przeczytałam na głos:
- Dnia 30 września, w piątek odbędzie się bal jesienny. Prosimy uczniów o łączenie się w pary oraz przyjście na bal. Będzie on trwał od 18 do 23, w Grand Hotel. Bla.. bla.. bla.. – reszty już nie miałam ochoty czytać. Chłopcy i Connie rozmawiali ciągle o tym balu.. cieszyli się.. ja nie za bardzo.
- Heej.. Jullie.. czemu się nie cieszysz na nasz pierwszy bal jesienny? – zapytała mnie brunetka.
- No wiesz.. popatrz na nich – wskazałam na naszych przyjaciół, którzy szli przed nami – Są sławni, przystojni oraz bogaci.. każda dziewczyna w szkole będzie chciała z nimi pójść..
- Masz rację – Connie wyraźnie posmutniała – A ja głupia myślałam, że mnie Niall zaprosi..
- Nie smutaj.. może oni jednak się opamiętają i wybiorą nas.. – pocieszyłam przyjaciółkę i weszłam do vana Louisa.
 Tomlinson między matematyką, a fizyką zaproponował mi, żebyśmy dzisiaj poszli na London Eye, o 16.. tylko we dwoje. Od razu się zgodziłam.. Cieszyłam się na to spotkanie.. nie wiedziałam, czy można było to nazwać randką..bardzo bym chciała, no ale….
- Harry.. mówię Ci po raz setny.. żelek nie robi się z gumy do opon… - Liam próbował tłumaczyć tą jakże bardzo trudną strukturę budowy żelków Styles’owi.
- No ale.. zobacz.. on się rozciąąąągaa – powiedział Loczek i rozciągnął gumowego misia.
- Bo to żelatyna i inne składniki idioto…
- Jakim cudem.. – odwróciłam się do chłopaków, ponieważ oni  siedzieli za mną, a ja obok Louis’a – Harry zdał do liceum?
- Ta zagadka jeszcze nie została rozwiązana.. – mruknął Lou i się zaśmialiśmy.  Rozmawialiśmy jeszcze o brokułach, które według Louis’a przypominają małe drzewka.. oraz o łyżkach, które według Liam’a są ,, najgorszą rzeczą jaką człowiek mógł wymyśleć ‘’ . Tomlinson grzecznie podjechał pod mój dom:
- Przyjadę o 16. – powiedział do mnie i uśmiechnął się.
- Będę czekać – odwzajemniłam uśmiech. Wraz z Harrym weszliśmy do domu i przez okno popatrzyliśmy jak nasi przyjaciele odjeżdżają.
- Gratuluję.. randki z Louim! – krzyknął Harry I mnie wyściskał – ale pamiętaj.. że to mój misiek..
Zaśmiałam się oraz powiedziałam:
- Po pierwsze.. Harroldzie. To nie jest randka..a po dru..
- Oj.. tam.. weź.. Lou przez pare ostatnich godzin chwalił się nam, że umówił się z Tobą na randkę.. więc.. nie oszukasz mnie.. – uśmiechnął się..
- My tylko idziemy na London Eye.. – westchnęłam.
- Ta jasne.. moja panno – tu próbował udawać głos mojego taty – zawsze tak jest.. a potem będziesz z nim miała gromadkę Julisi, Julianów, Louisi i Louisianów…
- Długo myślałeś nad tymi nazwami?
- Nie..
- Widać to.. – uśmiechnęłam się i  skierowałam się do schodów.
- Tylko macie się zabezpieczać ! – krzyknął Styles.
- Dobrze.. tato ! – odkrzyknęłam i z śmiechem udałam się do mojego pokoju. Była 15:19. Postanowiłam, że zacznę się już szykować.. Hm.. poszłam do łazienki, umyłam się oraz postanowiłam rozprostować włosy. Owinięta ręcznikiem wyszłam do swojej garderoby. Wzięłam czystą bieliznę.. długo zastanawiałam się w co się ubrać. Postanowiłam, że ubiorę się w czarne rurki, beżową ,,falowaną’’ bluzkę na ramiączkach, czarne botki, marynarkę pod kolor butów oraz małą, beżową torebkę. Tak jak postanowiłam tak zrobiłam. Przejrzałam się w lustrze.. wyglądałam w porządku. Ładnie, ale też nie pokarzę, że mi zależy. Właśnie o to mi chodziło. Sięgnęłam po iPhona – za piętnaście minut Lou ma przyjechać. Lekko się denerwowałam.. motylki w brzuchu.. i takie tam. Zeszłam na dół, gdzie zastałam Harrego.
- Ładnie wyglądasz.. Louisowi się spodoba – oznajmił.
 - Dzięki. – uśmiechnęłam się.  Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Upiłam dwa łyki cieczy, wyjęłam komórkę i weszłam na Twittera oraz zamieściłam wpis : Jeszcze tylko parę minut… to będzie niezapomniany wieczór..  . Postanowiłam, że odwiedzę profil Louisa. Parę sekund temu też dodał nowego tweet’a : O tak.. zdecydowanie niezapomniany xx .
Uśmiechnęłam się sama do siebie po przeczytaniu. Wypiłam sok, przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 15:59. Okropnie się denerwowałam.. ale czemu? Przecież.. tyle razy wychodziłam gdzieś z chłopakami.. ale nigdy tego nie czułam.. motylki w brzuchu, zdenerwowanie.. mimowolny uśmiech na twarzy, gdy sobie tylko o NIM przypomnę.. czy to zakochanie? Nie.. to nie możliwe. Lou mi się podoba.. to prawda.. ale to jest nie możliwe, że zakochałam się w nim przez te parę tygodni naszej znajomości… tak? Czy może się mylę..? Jestem tylko nastolatką, która uczy się żyć na własnych błędach… Usłyszałam dzwonek.. spojrzałam na zegarek – 16.00 . Punktualny jest. Harry otworzył przyjacielowi drzwi. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, które znajdowało się w hallu i weszłam do przedpokoju. Lou wyglądał.. niesamowicie.. idealnie.. Perfekcyjnie ułożone włosy, perfumy, które mogłam poczuć już przy wejściu do pokoju.. kremowe spodnie z podwiniętymi nogawkami, biała bluzka w granatowe paski i Toms’y pod kolor oraz jasna, jeansowa kurtka. Uśmiechnęłam się do Niego, a on to odwzajemnił. Narzuciłam na siebie płaszczyk, pożegnaliśmy się z Loczkiem oraz wyszliśmy z domu. W ciszy weszliśmy do BMW.
- Ładnie wyglądasz.. – wyznał Lou i szeroko się uśmiechnął.
- Dziękuje.. – zarumieniłam się.. – Ty też.
- Dzięki.. a więc, na London Eye?
- Tak. – uśmiechnęłam się.
Całą drogę rozmawialiśmy o swoim życiu.. głównie skupiliśmy się na wpadkach za czasów dzieciństwa. Nie wiedziałam, że Lou w młodości mylił marchewki z kiełbasą.. no ale. Zdarza się. Nie mogłam pohamować się od śmiechu, gdy opowiedział mi o musicalu, w którym występował. W sumie.. to zbytnio się nie zdziwiłam jak dyrektor go zawiesił na parę dni, za zdjęcie spodni na końcu przedstawienia..
 Po dwudziestu minutach znaleźliśmy się na miejscu. Wyszliśmy z samochodu, udaliśmy się do kasy z biletami i zakupiliśmy dwa bilety. Chciałam zapłacić za swój, ale Louis zapłacił. Prawdziwy gentelmen.. Weszliśmy do wagoniku i ruszyliśmy w półgodzinną podróż na London Eye. Wiele razy byłam na tym kole.. ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żebym była na nim jak już się ściemnia. Widok był nieziemski. Rozświetlony Londyn pięknie kontrastował z księżycem. Rozmawiałam z szatynem o naszym życiu.. o rodzinie oraz przyjaciołach. Nagle Lou zadał mi pytanie, na które nie chciałam nigdy odpowiadać:
- Masz rodzeństwo ?
- Tak..
- Ale jak to? Przecież..
- Mój starszy brat.. Mick, wyjechał do Nowego Yorku na studia.. widzimy się parę razy na pół roku.. mam również siostrę.. Pray.. ma 11 lat. Od urodzenia ma kłopoty ze zdrowiem.. przeszła już jedną operację, teraz jest w sanatorium.. – nawet nie poczułam jak łzy spływają mi z policzków- Podobno już jest dobrze.. za parę tygodni będę mogła ją zobaczyć…
Lou zobaczył, że płacze. Niepewnie się do mnie przysunął, wytarł kciukiem łzy oraz mnie do siebie przytulił.
- Przepraszam.. – wyszeptał.
- Nie ma za co.. Lou. A Ty ? masz rodzeństwo?
- Tak, mam pięć młodszych sióstr..- wyszczerzył się.
- Pięć?
- Taa.. no wiem.. rodzicom się nie nudziło – zaśmialiśmy się.
Siedzieliśmy tak do siebie przytuleni, ani mi, ani Jemu to nie przeszkadzało. Dopiero teraz zobaczyłam, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni.. zawsze mamy o czym rozmawiać.. Bardzo podoba nam się swoje towarzystwo.. a może tak tylko mi się wydaje? Później się okaże..
Nasza podróż już się skończyła, Lou opowiedział mi jak to było w x-Factorze.. oraz o początkach przyjaźni z chłopakami… to było niesamowite. Zdziwiło mnie jedno pytanie, Tomlinson był ciekawy czy idę na bal. Odpowiedziałam, że nie wiem.. raczej tak.
- Gdzie teraz mnie porywasz? – zapytałam się, gdy już wyszliśmy z wagonika.
- Spacer nad Tamizą ? – zaproponował z uśmiechem.
- Jestem za. – puściłam oczko.
                Spacerowaliśmy już jakieś piętnaście minut, gdy Lou powiedział:
- Zakryj oczy… - zrobiłam to o co prosił, on natomiast chwycił moją rękę i zaczął mnie gdzieś prowadzić – nie podglądaj  - zachichotał. Szliśmy tak parę minut, kilka razy się potknęłam, na co szatyn się zawsze śmiał.
- Jeszcze tylko chwilka.. – usłyszałam jak Lou się ode mnie oddala – Już. – powiedziała, a ja odsłoniłam oczy rękoma. Ten widok.. był wspaniały, niesamowity.. Byłam na plaży, przy Tamizie.. Lou ułożył wielkie serce z płatków róż, a w nim poukładał marchewki w napis ,, Bal jesienny? ‘’ . Byłam… po prostu zszokowana tym widokiem.. to był pozytywny szok. Jeszcze żaden chłopak nic takiego dla mnie nie zrobił… to było takie romantyczne oraz piękne. Poczułam, że łza spływa mi po policzku.. to była łza szczęścia. Rozejrzałam się po plaży. Dostrzegłam uśmiechającego się Louisa, stojącego parę metrów ode mnie. Trzymał róże w ręku no i marchewkę. Podszedł do mnie, wręczył mi kwiat, popatrzył na serce oraz zapytał:
- Pójdziesz ze mną na bal jesienny..?
 Nie odpowiedziałam, bo nie musiałam. Po prostu przytuliłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił. Staliśmy przytuleni do siebie przez parę minut, gdy się od niego ,,odkleiłam’’ szepnęłam:
- No pewnie, że pójdę.. dziękuję..
- To ja dziękuję – szepnął i pocałował mnie w policzek. Chwycił moją dłoń oraz zapytał – Zbieramy się już ?
- Tak.. – uśmiechnęłam się. Trzymaliśmy się za ręce i podążyliśmy do samochodu. Do domu wracaliśmy w ciszy… cieszyliśmy się swoją obecnością – to nam wystarczyło. Gdy już dojechaliśmy pod mój dom, Lou odprowadził mnie do drzwi.
- Dziękuję za udane spotkanie – powiedziałam.
- Ja również . – uśmiechnął się. Staliśmy pod moimi drzwiami. – Dziękuję również, że zgodziłaś się iść ze mną na bal.
Uśmiechnęłam się oraz przytuliłam się do chłopaka – Nie ma za co – szepnęłam.
Louis pocałował mnie w policzek i poszedł do samochodu. Rozmarzona weszłam do domu.. zdjęłam buty oraz płaszczyk i przeszłam do salonu.. nie zorientowałam się i już leżałam na podłodze. Potknęłam się o Harr’ego i Liam’a, którzy czołgali się po moim domu.
- Co robicie? – spytałam.
- Podsłuchiwaliśmy twoją rozmowę z Louisem i robiliśmy wyścigi w czołganiu – odparł Harry.
- Dzięki za szczerość..
- Brawo.. idziesz z Louim na bal! – krzyknął Liam, podniósł mnie oraz zrobił coś co miało przypominać zakręcenie mną w kółko , skończyło się tak, że razem wylądowaliśmy na podłodze.
Zamieniłam z chłopcami jeszcze parę zdań, Payne musiał się z nami pożegnać i poszedł do domu. Skierowałam się do kuchni, gdzie zjadłam pizzę, która Harroldzik zamówił. Pooglądałam z chłopakiem trochę telewizji, pośmialiśmy się, porozmawialiśmy.. Spędziliśmy powyżej trzech godzin razem. Potem poszłam do pokoju, umyłam się oraz przebrałam w piżamę. Z laptopem na nogach położyłam się do łóżka. Zadzwoniłam do Connie i opowiedziałam jej o wydarzeniach z dnia dzisiejszego. Ucieszyła się tym, że Lou mnie zaprosił. Weszłam na Twittera, popisałam z paroma dziewczynami oraz odwiedziłam profile chłopaków. Dowiedziałam się, że w czasie mojej ,,randki’’ z Lou’im Niall rzucał się z Zayn’em ziemniakami, a Liam mył gitarę oraz robili jeszcze inne całkiem normalne jak na nich czynności. Weszłam na profil Louisa, jego ostatni tweet był zamieszczony parę minut po naszym rozstaniu i brzmiał tak : A jednak, myliłem się. Wszystkie są inne.. to był niezapomniany wieczór :) . Uśmiechnęłam się, zdając sobie sprawę z tego, że ten tweet był chyba o mnie. Też postanowiłam coś napisać : Jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. Dziękuję.. xx #Goodnight. Wyłączyłam laptopa I odpłynęłam – po prostu zasnęłam.  

***
29.09.11 ( dzień przed jesiennym balem )
Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, jak szybko mijają mi tygodnie. Nawet bardzo szybko… jutro jest bal jesienny, na który idę z Louis’em. A pamiętam jak martwiłam się, że chłopcy sobie kogoś innego znajdą.. myliłam się – Niall zaprosił Connie, podobno byli w Nando’s i blondasek zapłacił za stworzenie kanapki, na której pisało ,, Connie, bal jesienny ? ‘’ Jakże romantycznie. Natomiast Harry stwierdził , że nikogo nie będzie zapraszał, a na balu i tak kogoś ,, wyrwie’’. Zayn powiedział, że nie chce z nikim iść, bo woli drażnić się z Tomlinsonem i Horan poprzez zabieranie im mnie i Connie.. a Liam.. biedny Payne nie może pogodzić się z rozstaniem z Danielle.. Siłą go na ten bal namówiliśmy.. no ale.. mam nadzieję, że Liam w końcu o niej zapomni.. naprawdę ta dziewczyna jest jakaś dziwna.. żeby takiego chłopaka rzucić? On się o nią martwił.. opiekował się nią, jest bardzo utalentowany.. i okropnie przystojni.. dobrze wychowany.. ideał faceta.. Czego chcieć więcej? No ale jej nie wystarczył… W ubiegłym tygodniu świętowaliśmy osiemnaste urodziny Nialla. Na życzenie chłopaka zrobiliśmy ognisko wraz z moimi rodzicami oraz Anne. Śpiewaliśmy piosenki, graliśmy na gitarach, tańczyliśmy, nasz urodzinowy blondyn pożerał ciągle kiełbaski… Odniosłam wrażenie, że Niall’owi spodobały się takie urodziny.. wydaję mi się, że po prostu chciał wrócić do czasów, kiedy nie był sławny, gdy był  po prostu zwykłym chłopakiem z Irlandii. Dostał naprawdę fajne prezenty i dużo jedzenia – co go chyba ucieszyło najbardziej.
Wczoraj byłam z Louisem na spacerze w parku.. muszę się przyznać, że to nie był nasz pierwszy spacer. Od czasu London Eye to właśnie z nim często się spotykałam. Nie mogę powiedzieć, że mi się to nie spodobało..
Teraz aktualnie jestem w galerii wraz z Harrym oraz Connie. Kupujemy ubrania na jutrzejszy bal. Styles okazał się dobrym stylistą, doradzał nam w czym nam dobrze, a w jakich rzeczach nie wyglądamy najlepiej. Po paru godzinnym chodzeniu po sklepach nadal nic nie miałyśmy.. a Harry zdążył sobie już kupić koszulę, marynarkę, buty.. oraz wiele innych dodatków.
- Dobra dziewczyny.. to jest ostatni sklep – powiedział Loczek – Jeżeli tutaj nic sobie nie wybierzecie to będę zmuszony zadzwonić po chłopaków.
My tylko mruknęłyśmy coś w stylu ,, ok’’ . Weszłyśmy do tego sklepu i pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę to była śliczna beżowa sukienka. Od razu poszłam ją zmierzyć. Pasowała idealnie.. bez zastanowienia poszłam do kasy oraz ją zakupiłam. Wzięłam jeszcze beżowe szpilki oraz małą torebkę pod kolor. Conn natomiast zakupiła śliczną szarą sukienkę na ramiączkach. Kupiła jeszcze do tego szpilki oraz ,, kopertówkę ‘’ .
- No nareszcie.. – westchnął Harry. – Dłużej nie mogłyście? –zapytał z sarkazmem.
- Hazziu.. przestań – mruknęłam – Chodźmy już lepiej do domu.
Wraz z przyjaciółmi udałam się do wyjścia ze sklepów. Mieliśmy dzwonić po taksówkę, kiedy nagle Lou zajechał Van’em i zaprosił nas do środka. Uśmiechnęłam się na widok chłopaka i posłusznie weszłam do samochodu. Okazało się, że chłopcy z moimi rodzicami i Anne są w domu i robią obiad. Trochę trudno było wyobrazić mi sobie w jednej kuchni trójkę nastolatków, rodziców i mamę Harr’ego. No ale.. podobno cudy istnieją. Po dwudziestu minutach po miłej jeździe znaleźliśmy się pod moim domem. Lou zaparkował samochód, a my weszliśmy do środka. Oczywiście od razu z Connie, moją mamą oraz rodzicielką Hazzy poszłyśmy na górę pokazać nasze dzisiejsze zakupy. Spodobały im się sukienki. Minęło półgodziny i już wszyscy razem siedzieliśmy przy stole. W sumie to wyglądaliśmy jak jakaś duża, chora rodzinka, która nie dawno wyszła z psychiatryka – czyli standard. Zjedliśmy pyszny posiłek w całkiem przyjemnej atmosferze… no bo chyba przyjemną atmosferą można było nazwać rzucanie się z chłopcami kurczakiem, straszenie Liam’a łyżką oraz bawienie się w kryminał z udziałem marchewek w głównych rolach, co nie? Bardzo mile spędzony czas. Po obiedzie/kolacji wraz z Zayn’em i Liam’em rzuciłam się na sofę w salonie. Włączyliśmy jakiś głupi serial i udawaliśmy, że nam się nie nudzi.. W sumie to ten serial był masakrą. Ciekawiło mnie, gdzie Harry i Niall. Lou i Connie próbowali ogarnąć ostatnie zadanie z hiszpańskiego. Powodzenia im. Zayn przełączył TV na MTV, bo stwierdził, że ma dosyć tych dupnych  seriali. Na MTV akurat były teledyski, więc czas na wygłupy. Malik wraz z Paynem od razu podnieśli się z kanapy i zaczęli tańczyć bliżej mi nie określony taniec. Zaczęłam się śmiać z poczynań moich przyjaciół.
- Myślisz, że nie umiem tańczyć? – zaczął Zayn, gdy można było dostrzec pierwsze dźwięki do Moves Like Jagger.
- No wiesz.. po tym co teraz odwalasz to chyba tak. – odpowiedziałam.
- Dobra, Zayn.. pokaż jej – odezwał się Liam – dajesz Bieber Dance !
Po słowach Liama, Zayn wczuł się w muzykę.. dosłownie. Zaczął pierwsze ruchy.. a potem.. normalnie mnie zamurowało. Tańczył jak Justin.. dokładnie tak samo… Gdy Zayn skończył już swój niesamowity pokaz zdecydowałam się odezwać:
- Wow.. to było niesamowite.. Gdzie się tego nauczyłeś?
- Jak byliśmy w x-Factorze i raz Justin tam występował.. to wtedy za kulisami mnie tego nauczył, wraz z chłopaki wymieniliśmy się z nim numerami telefonów oraz Twitterami.. Nic takiego.. – wzruszył ramionami.
- Nic takiego?! Sam Justin Bieber uczył cię tańczyć.. Czekaj.. ty umiesz śpiewać, rysować, świetnie tańczysz.. i co jeszcze?
- On nadaje się na modela – wtrącił Liam.
- No i jestem powalająco przystojny…- mruknął Zayn, przeczesując palcami swoje włosy..
- Oraz bardzo skromny.. – dodałam.
- No wiem, wiem.. – zaśmialiśmy się. Chwilę jeszcze powygłupiałam się z chłopakami skacząc oraz ,,tańcząc’’ po całym pokoju. Zmęczeni zabawą usiedliśmy na kanapie. Chcieliśmy sobie trochę odpocząć.. no ale w tym domu to jest raczej nie możliwe, po paru minutach wylegiwania się na kanapie do pokoju wbiegł Niall, a za nim Harry.. który miał całą twarz wymazaną w.. Nutelli? Tak.. Nutella.. a za nimi Connie.. Louis był w łazience.
- Co znowu? – zapytał się Liam, patrząc na fochniętego Nialla i mocno zdenerwowanego Harrego w Nutelli.
- No bo ten idiota – Styles wskazał na Horana – rzucił we mnie słoikiem Nutteli, który mu wcześniej zabrałem, a potem dokładnie całą Nutellę wtarł mi w twarz i moje zajebiste loki!
Rozejrzałam się do pokoju, wszyscy oprócz Nialla i Harrego dusili w sobie śmiech.
- Więc.. – odezwał się blondasek – Następnym razem przed zabraniem mi Nutelli będziesz wiedział jak na to reaguję. Bo jeżeli ukradłeś coś Niallowi Jamesowi Horanowi to musisz to konsumować całym sobą  oraz pokazać temu czemuś miłość! – po słowach chłopaka wybuchnęliśmy śmiechem, wraz z Louisem oraz naszymi rodzicami, którzy stali w progu drzwi.
Parę godzin spędziliśmy jeszcze wspólnie, później chłopcy odprowadzili moją przyjaciółkę do domu oraz sami się udali do hotelu. Umyłam się oraz w piżamie zeszłam na dół. Rodzice i Anne już spali. W salonie zastałam jedynie Harr’ego, który głęboko się nad czymś zastanawiał..
- Nad czym myślisz..? – zapytałam się go oraz zajęłam miejsce na fotelu naprzeciw chłopaka.
- Nad wszystkim.. no wiesz.. nad życiem.. czasem po prostu.. zastanawiam się co bym teraz robił, gdybym nie poszedł do x-Factora.. nie poznałbym chłopaków.. pewnie pracował bym w piekarni – uśmiechnął się – Byłbym zwyczajnym chłopakiem.. jednym z wielu.. a teraz..
- Jesteś jednym z niewielu – zaśmiał się. – Harry.. powinieneś się cieszyć z tego jaki sukces odniosłeś.. a przede wszystkim jaki sukces odnieśliście jako zespół.. najlepsi przyjaciele.. – posłałam mu promienny uśmiech.
- Wiem.. wiem.. ale po prostu czasem trudno mi w to wszystko uwierzyć.. miałem marzenie i je spełniam.. a co najważniejsze robię to co kocham z osobami, które kocham jak braci..
- No widzisz.. jaki mądry chłopiec z Ciebie.. – uśmiechnęłam się. – A teraz.. idź spać.. jutro mamy wielki dzień..
- A no faktycznie..  – westchnął oraz wstał.. – a Ty.. czy Ty nie chciałabyś zmienić czegoś w swoim życiu?
- W sumie to.. mam kochającą rodzinę, wspaniałych przyjaciół.. może przyszłego chłopaka.. sama nie wiem.. Rzeczywiśćie.. mam czasem takie myśli, że chciałabym być kimś więcej niż tylko zwyczajną dziewczyną.. lecz.. sama nie wiem.. naprawdę.. na razie cieszę się tym co mam.
- Rozumiem – uśmiechnął się – Idziemy już na górę? Dochodzi dwunasta i szczerze to jestem zmęczony..
-Ja też.. zatem.. na góre – odpowiedziałam i udaliśmy się na piętro. Poszłam do siebie, a Harry poszedł się jeszcze szybko umyć. Rzuciłam się na łóżko.. dobrze, że jutro nauczyciele darowali nam lekcje i idziemy tylko na ten bal.. który.. powinien być wspaniały.. lecz nie musi.. Po paru minutach przymknęłam powieki i zaczęłam śnić. 

__________________________________________
I jak się podoba? :) Rozdział miałam napisany już dawno.. ale dodałam go dopiero dziś. Dzisiaj właśnie skończyłam pisać rozdział 8 :D możę zacznę 9 ;) 
Kiedy dodasz ósemkę? 
Jak napiszę dziewiątkę :)
Mi osobiście rozdział się nawet podoba. Ale to Wam daję do oceniania :) Zachęcam do komentarzy ! 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

006.

Obudziłam się.. nie miałam pojęcia gdzie jestem.. leżałam na łóżku.. nie moim łóżku.. to było bardziej szpitalne łoże… Otworzyłam oczy i jedyne co ujrzałam to było oślepiające mnie światło. Natychmiast przymknęłam moje powieki. Zdecydowałam się na drugą próbę otwarciu oczu.. za drugim razem poszło mi lepiej, powoli rozchyliłam powieki i lekko podniosłam głowę.. – byłam w szpitalnej sali. Rozejrzałam się po pomieszczeniu – na krzesłach naprzeciw łóżka, na którym się znajdowałam siedzieli prawie wszyscy – chłopcy, Connie i mama Harrego. Zdziwiło mnie to, że nie było z nimi Louisa.. dopiero po chwili zorientowałam się, że szatyn siedział obok mojego łóżka, przysypiał.. trzymał moją dłoń w swojej. Próbowałam przypomnieć sobie jak się tu znalazłam.. powoli analizowałam wydarzenia, które miały miejsce parę godzin temu.. wszystko sobie przypomniałam – rodzice mieli wypadek, pocięłam się.. straciłam dużo krwi.. Lou do mnie przyszedł, wziął mnie na ręce i powiedział, że mnie kocha.. Nie wiedziałam co o tym  myśleć.. Byłam ciekawa ile mam siły i bez namysłu, lekko uścisnęłam dłoń Tomlinsona. Chłopak od razu otworzył oczy i zorientował się, że się obudziłam.
- Jullie.. jak się czujesz? – zapytał.
- Nie jest najgorzej..
- Czemu to zrobiłaś ? – skierował wzrok na ślady po wczorajszej żyletce.
- Ja.. – mruknęłam i spuściłam wzrok – Po co miałabym żyć, gdyby coś się stało moim rodzicom? Dla kogo..?
Louis był lekko zdziwiony moją odpowiedzią :
- Dla kogo? Dla nich – wskazał na przyjaciół – dla Twojej dalszej rodziny.. dla mnie..
- Dla Ciebie? – popatrzyłam mu w oczy.
- Tak.. Jullie… ja.. ee..- Lou się speszył – nie ważne… Powiem smerfom, że się obudziłaś – powiedział już nieco pewniej i podszedł do śpiących przyjaciół. Obudził ich w sposób ,,delikatny’’.
- Hej.. hej.. rudzielec ! – krzyknął uradowany Niall, szybko znalazł się przy moim łóżku – Martwiliśmy się.. – przytulił mnie i się wyszczerzył. Posłałam mu lekki uśmiech.
- Jullie ! Jak się czujesz? – zapytał Liam, który obok mnie już stał.
- Nie najgorzej – uśmiechnęłam się. Podeszła do mnie mama Harroldzia i objęła mnie ramieniem.
- Cieszę się, że wszystko w porządku – westchnęła. Connie, Zayn oraz Styles też zamienili ze mną kilka zdań. Następnie Niall poszedł oznajmić lekarzowi, że się obudziłam.  Po paru minutach Horan wszedł do sali z sympatycznym mężczyzną po pięćdziesiątce:
- Dzień dobry, nazywam się Dr. Adams – uśmiechnął się – Jak się czujesz.. – spojrzał na kartę pacjenta – Jullie ?
- Nawet dobrze.. – odparłam.
- Aha.. zrobimy Ci parę badań, a potem zorientujemy się kiedy wyjdziesz ze szpitala. A was – popatrzył na moich przyjaciół – muszę niestety na chwilkę wyprosić. Zrobię badanie i przyjdziecie, dobrze?
- Jasne, nie ma sprawy – powiedział Zayn, uśmiechnął się do mnie. Wszyscy skierowali się do drzwi posyłając mi promienne uśmiechy. Jednak ja skupiłam się na tym jednym.. na uśmiechu Louis’a.. tym anielskim uśmiechu..
- No dobrze.. panienko. Zabieramy się za badanie – oświadczył Dr. Adams.
***
Całe badania trwały około czterdziestu minut. Lekarz postanowił, że wypuści mnie jutro.. powiedział również, żebym dużo jadła, aby odzyskać siły. Miał przyjść  później na kontrolę. Naprawdę miły człowiek. Dziś miałam nie wstawać z łóżka.. ciekawe ile wytrzymam?
Po chwili do sali weszli chłopcy wraz z Connie oraz mamą Harrego.
- I jak tam ? –zapytała się brunetka.
- Dobrze..- uśmiechnęłam się.
- Jull – to był Niall – Jesteś może głodna? Wiesz.. tu jest bufet.. – zaśmiałam się na słowa blondyna.. Horan.. wiecznie głodny Horan..
- Tak troszeczkę.. – odpowiedziałam.
- Okej.. to ja idę – uśmiechnął się – Wezmę CI jakąś sałatkę, czy coś ! – wybiegł z sali.
- Tak długo już was znam, ale nadal sądzę, że to jest nienormalne, żeby być tak ciągle głodnym.. – zauważyła Anne.
- Oj mamuś.. to normalka u Nialler’a – oświadczył Harry, a my potwierdziliśmy oraz się zaśmialiśmy.
Blondasek przyniósł mi sałatkę z kurczakiem oraz sok, reszcie wręczył kawę z automatu.. jaki on kochany.. Zjadłam, porozmawiałam oraz pośmiałam się z przyjaciółmi. Dowiedziałam się, że moim rodzicom nic nie jest i już lecą z Paryża. Zobaczę się z nimi już jutro. Pożegnałam się z Connie, Anne oraz chłopakami po spędzeniu paru godzin razem. Poczytałam trochę książkę, którą mi zostawiła przyjaciółka, pograłam na telefonie oraz posłuchałam muzyki. Minęły z trzy godziny i przyszedł do mnie Dr. Adams. Stwierdził, że jest ze mną coraz lepiej. Gdy lekarz już wyszedł postanowiłam zadzwonić do rodziców i Connie. Po godzinie zorientowałam się, że dochodzi 21. Dla mnie było wcześnie.. ale byłam lekko osłabiona i zachciało mi się spać, więc zamknęłam oczy i skoncentrowałam się na śnie…


***

              Minął już równo tydzień od mojego wyjścia ze szpitala. Był czwartek. Czułam się naprawdę dobrze.. jakby tamto zajście w ogóle nigdy nie miało miejsca w moim życiu. Mieszkam z rodzicami, Harrym oraz jego mamą. Chłopcy niestety się wyprowadzili do pobliskiego hotelu. Pocieszam się tym, że jest on tylko 5 minut z mojego domu samochodem, a gdybym chciała iść pieszo to doszłabym po 15 minutach. Mieszkanie bez tych wariatów to całkiem inne życie.. nie jest już tak głośno, nikt nie szpera w lodówce o trzeciej nad ranem, nie rzucamy się już marchewkami.. wszystko się zmieniło… Oczywiście Connie wraz z chłopcami codziennie przesiaduję u mnie parę godzin.. zwykle potem chłopaki odprowadzają moją przyjaciółkę do domu i sami idą do hotelu. Przez ostatnie dni naprawdę zżyłam się z Harrym, czułam się z nim oraz z Anne jak rodzina. Zawsze po szkole wspólnie z Loczkiem siadaliśmy do lekcji, sprzątaliśmy dom, wygłupialiśmy się.. niczym jak brat z siostrą.. czasem żałowałam, że naprawdę nie jestem z tym chłopakiem spokrewniona.  
Dzisiejszy dzień wyglądał jak jeden z ostatnich. To znaczy.. siedziałam z Connie na górze, w moim pokoju i zachowywałyśmy się jak jakieś przedszkolaki. Napadła nas potworna głupawka.. włączyłam muzykę najgłośniej jak się dało i zaczęłyśmy się wygłupiać przy jakimś kawałku Metalici, którego tytułu nawet nie znałam, ale ta muzyka naprawdę dawała mi oraz Conn dużo energii. Chłopcy wraz z moim tatą, a ich menagerem siedzieli na dole i mieli próbę w piwnicy, albo jak to tato nazywał ,, Studiu muzycznym ‘’ w naszym domu. Dla mnie było to lekko duże pomieszczenie, gdzie stoją gitary, keyboard, pianino, perkusja, mikrofony oraz inne sprzęty potrzebne w próbach zespołu. Sama muszę się przyznać, że w dzieciństwie lubiłam tam przesiadywać. Tata uczył mnie gry na instrumentach oraz śpiewu. Teraz moje królestwo z dzieciństwa przejęli chłopcy. Nie byłam na nich za to zła, a nawet cieszyłam się, że tata może pracować z takimi niesamowitymi, pełnymi energii muzykami, jakimi oni są.
Popatrzyłam się na przyjaciółkę, która próbowała wykonać irlandzki taniec, jakiego przez ostatnie dni Niall próbował ją nauczyć. A właśnie.. pro po tego blondaska.. to mam wrażenie, że coś czuję do Conn.. a co do Louisa.. to nic się nie działo.. nie rozumiem tego chłopaka.. ale z drugiej strony po tym co przeszedł z dziewczynami, nie dziwię mu się, że teraz jest taki… nieufny. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo on naprawdę jest wspaniałym facetem.
Zaczęłam się śmiać z dziewczyny, bo ciągle się wywalała. Ktoś nieznajomy by pomyślał, że jest nieźle wstawiona, ale ja wiedziałam, że to jej normalne zachowanie.
- Jullie ! To wcale nie jest zabawne – krzyknęła Conn i również zachichotała – Niech Ci będzie, jestem beznadziejna w tym tańcu.
- Oj.. nie poddawaj się.. przecież zawsze u Pana Horana możesz wykupić sobie zajęcia po godzinach – powiedziałam, zaśmiałam się oraz poruszałam znacząco brwiami, na co dostałam cios poduszką w głowę. Wzięłam jaśka i rzuciłam w przyjaciółkę. I tak o to, zaczęła się nasza wojna na poduchy. Szczerze to przegrywałam.. lekko się zirytowałam, więc postanowiłam porzucać się żelkami, zamiast poduszkami. Po naszej bardzo normalnej zabawie, włączyłyśmy singiel naszych przyjaciół – What Makes You Beautiful. Connie podkręciła muzykę na najwyższy stopień głośności oraz we dwie wskoczyłyśmy na moje łóżko. Skakałyśmy po nim oraz śmiałyśmy się w niebogłosy zupełnie bez powodu.
- Jesteśmy idiotkami! – krzyknęła Conn i się zaśmiała.
- No tak, ale zajebistymi idiotkami! – poprawiłam ją i razem się zaśmiałyśmy.
Minęło już z 30 minut i powoli wracałyśmy do normalnego stanu. Trochę nam się nudziło, więc zaproponowałam:
- Ejj.. a może podsłuchamy próby chłopaków?
- Dobry pomysł.. tylko teraz nie spadaj ze schodów.
- Postaram się – uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
Wyłączyłam muzykę, wyszłyśmy z mojego pokoju. Delikatnie zamknęłam drzwi i na paluszkach zeszłyśmy pod piwnice. Nachyliłyśmy uszy do drzwi. Szczerze.. to czułam się w jakimś dziwnym filmie szpiegowskim. Usłyszałam jak chłopcy śpiewają piosenkę, która niedługo ma mieć swoją premierę – Gotta Be You.  Akurat trafiłyśmy na koniec piosenki :
Cause there is nobody else

It's gotta be you
Only you
It's gotta be you
Only you

Oh girl, can we try one more, one more time?
One more, one more, can we try?
One more, one more time
I'll make it better
One more, one more, can we try?
One more, one more,
Can we try one more time to make it all better?

Cos its gotta be you
Its gotta be you
It's gotta be you
Only you

It's gotta be you
Only you
Chłopcy wraz z moim tatą zaczęli bić sobie brawa.
- Nieźle, chłopaki. Jestem pod wrażeniem – mój tata zabrał głos – Tylko.. Harry.. teraz postaraj się bardziej wyciągnąć Youuu… dobra?
- Jasne. Postaram się.
- No to chłopcy – znając życie tata posłał im uśmiechy – Zaczynamy od nowa – oznajmił, a po jego słowach można było usłyszeć pierwsze dźwięki do Gotta Be You. Wraz z Connie posłałyśmy sobie porozumiewawcze spojrzenia i poszłyśmy do kuchni. Tam nalałyśmy sobie coli oraz zjadłyśmy po kawałku ciasta.
- Nie wiedziałam, że tak wspaniale śpiewają.. – zaczęła Conn.
- Ja też nie.. przecież tyle razy ich słuchałyśmy.. ale dopiero teraz, na żywo dostrzegłam tą piękną harmonię ich głosów.
- Ich głosy tak niesamowicie ze sobą brzmią.. podziwiam ich, najlepsi przyjaciele.. i to jeszcze tacy utalentowani.
- Zgadzam się – westchnęłam – Lekko.. im tego zazdroszczę.. no wiesz.. mieli marzenia a teraz je spełniają… nie to co ja..
- Jullie.. ty też masz piękny głos.. i świetnie tańczysz..  Nie pamiętasz jak rok temu byłyśmy na obozie muzycznym.. każdym nam zazdrościł, tego, że jesteśmy tak zgrane.. uwierz w siebie.
- Dzięki..
- Nie ma za co.. a zresztą jak chcesz.. to możemy spróbować spełnić marzenia.. – uśmiechnęła się do mnie.
- Jesteś najlepsza.. – przytuliłam przyjaciółkę.
- No wiem.. – westchnęła i się zaśmiałyśmy – To jak.. idziemy kontynuować podsłuchiwanie?
- jasne, chodź – powiedziałam i poszłyśmy pod ,, Studio ‘’. Dosłyszałam rozmowę chłopaków z tatą:
- Nie no chłopaki.. popatrzcie tu. Pępek Louisa znajduję się niżej od mojego.. – to był tata..
- Nie! Stevie.. no zobacz.. jego jest jakieś.. ee.. 20 centymetrów nad kroczem! – usłyszałam Zayn’a.
- No a Stevie’go z jakieś…hm..piętnaście – odezwał się Niall. O czym oni gadają!?
- Wiecie co.. potrzebujemy linijki.. cyrkla i kątomierza – dodał Harry.
- A zresztą.. Louisa jest bardziej zarośnięty – zauważył Liam.
- Zamknij się, szympansie.. – powiedział Lou.
- Nie jestem żadnym szympansem – oburzył się Payn.
- Niech Ci będzie… KING KONGU! – krzyknął Tomlinson i wszyscy się zaśmiali, a ja z przyjaciółką lekko zachichotałyśmy.
-Chodź tu, marchwio ! – zawołał Li. Można było dosłyszeć jak chłopcy się ganiają oraz zwijają z bólu brzucha od śmiechu.  My też już nie wytrzymałyśmy i po prostu znowu dostałyśmy głupawki. Zaczęłyśmy śmiać się w niebogłosy. Nie zdałyśmy sobie nawet sprawy z tego, że drzwi się otworzyły i stanął w nich Harry, który zaczął chichotać z naszego zachowania. Gdy już się doprowadziłyśmy do takiego stanu, żebyśmy mogły normalnie pogadać z chłopakami, zaczęłam rozmowę:
- Tato.. czy oni nie wpływają źle na Twoją psychikę?
- Nie.. czemu pytasz? – odparł zdziwiony tata.
- No wiesz.. bo jeszcze parę miesięcy temu.. nie porównywałeś pępka z innymi – oświadczyłam i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Dobra, dzieciaki – zaczął tata – Głodni? Chodźcie.. Mia z Anne już pewnie coś przygotowały na kolacje. – po słowach taty udaliśmy się do kuchni. Zasiedliśmy do stołu, gdzie wszystko było już nakryte. Mama Harrego nałożyła każdemu parę naleśników. Lou zjadł je z marchewkami, Niall z bitą śmietaną..a ja oraz postali zdecydowaliśmy się na nutellę. Kolacja minęła w miłej atmosferze. Wszyscy się śmialiśmy oraz żartowaliśmy. Niestety zbliżała się dwudziesta. Connie oraz chłopcy, oczywiście bez Harrego zaczęli się już zbierać. Pożegnałam się ze wszystkimi buziakiem w policzek. Gdy już wyszli, a sam Lou został, bo wiązał buty postanowiłam skorzystać z okazji. Podeszłam do szatyna i zagadałam:
- Hej, Lou. To jak? Jutro przed szkołą podjedziesz po mnie i Loczka?
- Jak zawsze – uśmiechnął się. Totalnie nie wiedziałam co powiedzieć..  powiedziałam coś co mi przyszło do głowy :
- Masz naprawdę świetny głos..
- Dziękuję – ponownie wygiął usta w uśmiech – Dzisiejszy dzień był w porządku.. tylko jakoś za bardzo nie rozmawialiśmy.. może jutro po szkolę dasz się gdzieś zaprosić?
- Jasne – uśmiechnęłam się. – Do jutra – powiedziałam i przytuliłam chłopaka. On odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie w czoło oraz szepnął do ucha : Kolorowych snów, po czym wyszedł z domu.
Wróciłam do kuchni. Moi rodzice wraz z Anne siedzieli przy stole, a Harry oglądał TV w salonie.
- Jullie.. – usłyszałam głos mamy – co tam z Louisem?  - popatrzyłam się na nią wzrokiem przedstawiającym minę, pt. WTF?!
- No, Jull.. nie patrz się tak na Mię – zaczął ojciec – Przecież widzimy jak na niego patrzysz.. – poczułam, że pojawiły się na mojej twarzy dwa, duże rumieńce.
- I jak on patrzy na Ciebie – dodała Anne.
- Harry.. pomóż! – krzyknęłam z kuchni.
- W czym mam Ci pomóc? Przecież to prawda, o czym mówią Twoi rodzice i mama..
- Zamknij się Lokersie.. – powiedziałam i rzuciłam w niego jabłkiem. Usłyszałam tylko ciche ,, Auu’’
Odwróciłam się na pięcie i skierowała się do mojego pokoju. Ze schodów słyszałam śmiechy moim rodziców, Styles’a oraz Anne. Sama przyznam, że pewnie zachowałam się dość dziwnie.. lub zabawnie.. sama nie wiem. Krzyknęłam ,, Dobranoc !’’ i weszłam do mojego królestwa. Wyciągnęłam z szafy piżamę i ruszyłam do łazienki, aby wziąć kąpiel i umyć twarz oraz włosy. Po skończonych czynnościach przebrałam się w piżamę i dosłownie rzuciłam na łóżko. Nastawiłam sobie budzik na jutro.. była dopiero 22, a byłam taka zmęczona.. Zamknęłam powieki i zasnęłam…

____________________________________________________________
Hej ;D To szóstka ;d i jak Wam się podoba? Dla mnie nie jest najgorzej.. no ale zawsze mogło by być lepiej ;d
Kiedy nowy? 
Trudno mi powiedzieć.. mam już siódemkę, więc może za 3-4 dni ;) 
Tak wql.. to podobają Wam się moje wypociny? 
Są tu dla Was jakieś zabawne momenty czy nie za bardzo? 
Bo zastanawiam się czy jest sens kontynuowania tego opowiadanie - bo pomysły mam :D tylko czasu mało-,-
No nic.. Liczę na szczere opinie w komentarzach :D 
HAPPY NEW YEAR <3