_________________________________________________________

poniedziałek, 19 grudnia 2011

004.

Obudził mnie czyjś śpiew, a raczej pisk... Otworzyłam oczy i ujrzałam Connie skacząca na środku pokoju, w prawej dłoni trzymała szczotkę do włosów i udawała, że jest Justinem Bieberem. Śpiewała jego Baby. Popatrzyłam na moją przyjaciółkę i zaczęłam się głośno śmiać.
- Ty tak na serio ? – zapytałam chichocząc.
- Cicho bądź ! – skarciła mnie – Jestem Justin Bieber, a to mój chłopak Niall Horan ! – krzyknęła i wskazał palcem na doniczkę, która obok niej stała.
- Czyli jesteś gejem ?
- Tak ! – odpowiedziała na moje pytanie oraz się na mnie rzuciła. Wybuchłam śmiechem.
- Sorki Conn, ale ja gejem nie jestem ! – wykrzyczałam i zrzuciłam z siebie przyjaciółkę. Wstała i znowu się na mnie rzuciła. Bawiłyśmy się w dobre jakieś pięć minut, miałam wrażenie, że nikogo oprócz nas nie było w pokoju – myliłam się :
- Zbiorowy ! – usłyszałam głos Zayna, w parę sekund zrzuciłam z siebie Connie i popatrzyłam się na bruneta, który się śmiał i stał w naszym pokoju w samych białych bokserkach.
- Ubrałbyś się kiedyś ! –rzuciłam szybko i się zaśmiałam.
- A co ? Tak tragicznie wyglądam ? – zapytał z cwanym uśmieszkiem.
- Nie, nie…- powiedziałam trochę zmieszana – Jest okej. – uśmiechnęłam się. – Co Cię sprowadza do nas o siódmej piętnaście ?
- A więc… krzyki, śpiewanie, marzenia o Niallu – popatrzył się na Connie – oraz gwałty.
Na jego słowa wybuchnęłyśmy śmiechem :
- A tak na serio ? – zapytała moja przyjaciółka.
- Któraś z Was musi mi pomóc obudzić chłopaków.
- Aż tak tragicznie?
- Nawet nie masz pojęcia – uśmiechnął się do brunetki.
- Tak na serio to znam was kilkanaście godzin i wystarczająco się boję – powiedziała Conn, a ja i Zayn się zaśmialiśmy – Więc…Julie Ci pomoże, a ja pójdę na dół i zrobię śniadanie.
- Okej – powiedziałam. Moja przyjaciółka wyszła z pokoju i udała się do kuchni. Ja siedziałam ciągle pod kołdrą – Tylko daj mi się ogarnąć.
- Okej, okej. Masz pięć minut – powiedział. – Jak skończysz to przyjdź do nas – wyszedł z pokoju, a ja westchnęłam – Cztery minuty i trzydzieści sekund - usłyszałam jego głos z korytarza.
Podeszłam do szafy, wyjrzałam zza okno i zorientowałam się, że dzisiejszy dzień do najcieplejszych należeć nie będzie. Wyjęłam szare rurki, białą bokserkę, szary sweterek z kokardką, bieliznę oraz białe conversy. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz wodą, umyłam zęby, ubrałam się, rozczesałam włosy oraz związałam je w koczka, tak aby grzywka mi wychodziła. Wyszłam, odłożyłam piżamę na łóżko, spakowałam do czarnej torebki wszystkie potrzebne mi rzeczy oraz skierowałam się do chłopaków.
- Spóźniona – powiedział Zayn i się uśmiechnął. Brunet był już ubrany w czarne rurki, oczywiście opuszczone, żeby było mu widać gacie, fioletowy T-Shirt, szarą bluzę oraz w czarne skejty z Nike.
- Przepraszam . Więc jak ich chcesz obudzić? – zapytałam się, a on się uśmiechnął.
- Rób to co ja ! – powiedział, wziął rozpęd i wskoczył na Harrego. Loczek od razu się podniósł i uderzył Zayna w głowę oraz dodał jakiś komentarz typu ,, Idioto, Lokusia się tak nie budzi ‘’ . Brunet widząc udawane obrażenie u przyjaciela przytulił go i pogłaskał po czole. Zaśmiałam się.
- Ja biorę Liama ! – krzyknął Harry i wskoczył na przyjaciela, reakcja była podobna jak u Lokersa. Zayn obudził w ,,normalny’’ sposób Nialla, a blondyn Louisa. Wszyscy byli w bokserkach, no oprócz Malika. Czułam się lekko dziwnie, czwórka chłopaków, przystojnych chłopaków w samych majtkach , a ja jedyna w miarę ogarnięta.
- No dobra, więc jak się już wszyscy obudziliście to czekam na dole – odezwałam się i poszłam do kuchni.
Moja przyjaciółka już nakładała naleśniki na talerze i zapytała się mnie:
- I jak na górze?
- Bez komentarza – odpowiedziałam i się zaśmiałyśmy. Connie też już była po porannej toalecie, miała na sobie czerwone rurki, czarny sweterek, czerwone Vansy oraz białą koszulkę z napisem : I <3 London . W sumie to właśnie w Londynie mieszkałyśmy.
Usiadłyśmy we dwie do stołu, a po dziesięciu minutach dołączyli do nas pozostali. Niall miał na sobie fioletową bluzę, zwykłe jeansy, granatowe conversy oraz biały T-shirt, natomiast Lou był ubrany w białą koszulkę w niebieskie paski, białą bluzę, niebieskie spodnie oraz szare Vansy. Liam założył białą koszulkę w serek, czarną bluzę, szare jeansy oraz czarne Conversy, a Harry fioletową niezapinaną bluzę z kolekcji Jack WIllis, jeansy oraz skejty – wyglądali normalne, jak nastolatki, a nie jak jakieś wielkie gwiazdy popu.
Zjedliśmy smaczny posiłek w miłej atmosferze. Było już dziesięć minut po dziewiątej, więc wzięliśmy swoje rzeczy oraz wyszliśmy z domu. W Vanie Louiego siedziałam między Harrym i Zaynem , Connie obok Louiego a Nialler obok mulata. Przez całą drogę się śmialiśmy, opowiadałyśmy chłopcom o szkole oraz o nauczycielach i znajomych. Na parkingu przed liceum znaleźliśmy się jakieś dziesięć minut po wyjeździe.
 Za pięć minut był dzwonek, więc wytłumaczyłyśmy chłopakom gdzie jest sekretariat, w jakiej sali mamy pierwszą lekcję i same na nią poszłyśmy  zostawiając przyjaciół na pastwę losu. Weszłam z przyjaciółką do sali, zajęłyśmy nasze miejsca oraz wyjęłyśmy wszystkie potrzebne rzeczy na hiszpański.
Pani Cornel  zaczęła opowiadać o czym dziś będzie na lekcji, kiedy nagle do klasy weszło pięciu chłopaków. Pierwszy był Liam, potem Zayn, Niall, Harry i Lou. Chłopcy od razu rozejrzeli się po klasie i się do nas uśmiechnęli. Miałam wrażenie, że każda osoba się dziwi, że ja i Connie znamy się z zespołem.
- A więc, dzieci. To nasi nowi uczniowie – powiedziała pani Cornel – One Direction, przedstawcie się czy coś.
- Ehm..jestem Harry. – zaczął  Loczek
- Ja to Louis – dodał Lou.
- Mam na imię Niall – rzucił szybko blondyn. Było widać, że nie lubi takich scen.
- Ja jestem Zayn – dopowiedział mulat.
- A ja Liam – odezwał się ciemny blondyn.
- Dobrze. Chłopcy ? – pani skierowała się do chłopaków – Mogę autograf dla córki?  - zapytała i podała im ich książkę biograficzną.
- Nie ma sprawy – powiedział Liam – Jak ma pani córka na imię ?
- Sarrah.
- Proszę pani – odezwał się John, przyjaciel z klasy.
- Tak, John ?
- Ale to pani ma na imię Sarrah. - odpowiedział John i wszyscy się zaśmialiśmy, nawet chłopaki.
- Nie szkodzi – Lou próbował coś powiedzieć, ale za bardzo się śmiał.
- eee… Louiemu chodziło o to, że… ee…- próbował Zayn.
- Akceptujemy wszystkich fanów! Nie ważne że są w okolicach czterdziestki – powiedział szybko z uśmiechem Liam.
- Czterdziestki ?! – pani Cornel się zdenerwowała – Chłopczę ja mam trzydzieści-dwa lata !
- Oj…- mruknął przestraszony Liam. – Przepraszam? – zapytał.
- Eh…zamknij się ! – szepnął mu Zayn – Może my już po prostu zajmiemy jakieś miejsca? – zapytał się pani.
- Dobrze – odparła nadal zła.
Piątka naszych przyjaciół rozejrzała się po klasie i zobaczyli, że obok nas jest akurat 5 wolnych miejsc. Z uśmiechami na twarzy podeszli do nas oraz zajęli miejsca – Liam i Zayn za nami w dwuosobowej ławce, Harry, Lou i Niall przed nami w trzyosobowej ławce. Odwróciłam się do Liama i się zaśmiałam:
- Dobry początek dnia, Li .
- No wiem, wiem. Dzięki – uśmiechnął się .
Lekcje minęła dość szybko oraz wesoło. Ciągle rozmawiałam z Connie oraz z chłopakami. Nauczycielka nas uciszała, parę razy jej się udało – tylko na minutę, dwie.
- Co teraz? – zapytał się mnie Lou, gdy wychodziliśmy na szkolny korytarz.
- Biologia – odparłam z uśmiechem.
Gdy już doszliśmy pod klasę biologiczną usiedliśmy pod nią oraz się śmialiśmy, oczywiście parę dziewczyn podchodziło do chłopaków prosząc o autografy, wspólne zdjęcia i tak dalej. Jednak nasi przyjaciele od razu im mówili, że chcą być traktowani jak normalni uczniowie – jak chcieli tak się stało. Rozmawialiśmy jeszcze około trzy minuty, gdy usłyszeliśmy dzwonek weszliśmy do klasy oraz zajęliśmy miejsca – Lou i Li przed nami, Harry i Zayn za nami, a Niall został sam, w klasie zostało jeszcze parę wolnych miejsc – jedno obok nas, bo miałyśmy trzyosobową ławkę, drugie obok Alice ( klasowa fanka Metalici i tak dalej ), trzecie obok Johna, a czwarte między dwiema tapetami – Jennifer i Alison. Niall podszedł do nas i popatrzył błagalnym wzrokiem:
- Błagam. Mogę z wami usiąść ? No wiecie…nie chce siadać z nimi – powiedział i wskazał na klasowe ,,barbie’’ , które do niego machały oraz podniecały się widokiem na jego tyłek.
- No jasne, siadaj. – powiedziała Connie z uśmiechem, a Niall zajął miejsce obok mojej przyjaciółki, ja natomiast siedziałam od ściany. Pani zaczęła coś mówić o tkankach, a ja rozmawiałam z Connie i Niallerem :
- Jak się podoba w szkole, blondasku ? – zapytałam.
- Da się wytrzymać – uśmiechnął się – Nie no, jest okej.
- To dobrze, bo jeszcze sobie trochę do niej pochodzicie – dodała Connie i posłała uśmiech Niallowi.
Rozmawialiśmy jeszcze przed parę minut, aż pani nam zaczęła dyktować notatkę oraz zadania. Starałam się pisać to co pani mówi, jakoś mi nie wychodziło. Co parę sekund zerkałam na Louisa i Liama przed nami. Teraz też patrzyłam, szatyn się odwrócił, popatrzył na Nialla oraz na Conn i posłał uśmiech przyjacielowi oraz poruszył tak śmiesznie brwiami. Blondyn wystawił mu język i popatrzył na mnie i na Louiego. Uśmiechnęłam się pod nosem, pokręciłam głową oraz wróciłam to pisania w zeszycie. Przez biologię parę razy odwróciłam się do Harrego i Zayna oraz rozmawiałam z Liamem, Louim, Niallem i Conn. Gdy usłyszałam dzwonek oznaczający koniec lekcji westchnęłam, wstałam, wrzuciłam wszystko do torby i wyszłam z klasy. Pod salą poczekałam na moich przyjaciół, pierwszy wyszedł Harry:
- Eh.. Jullie. Co teraz?
- WF . Mam nadzieję, że lubisz – uśmiechnęłam się do niego.
- No jasne, że tak – puścił mi oczko.
Parę sekund po ostatnim sławie Loczka reszta przyjaciół do nas dołączyła i poszliśmy do szatni.  Rozstaliśmy się przed szatniami. Weszłam z Connie do damskiej oraz wszystkie dziewczyny zaczęły się na nas rzucać z pytaniami typu : Skąd ich znacie ?! Umów mnie z Harrym ! A mnie z Louim ! Ja chcę Zayna ! itp. Ta cała sytuacja naprawdę rozśmieszyła mnie i Connie. Brzuchy już nas bolały ze śmiechu. Powiedziałam dziewczynom, żeby się lekko ogarnęły, że mogą gadać z chłopakami… Tylko normalnie, a nie w stylu : Niall ! Kocham cię, wyjdź za mnie. Zrozumiały i dały nam spokój. Po paru minutach wyszłam z przyjaciółką z szatni, miałam na sobie białą koszulkę z Nike, białe Conversy, czarne dresy do kolan również z Nike, a włosy związałam w koczka. Conn wyglądała bardzo podobnie, tylko miała dresy z Adidasa, a koszulkę z Reeboka. Rozmawiałyśmy z Sarą, jedną, miłą dziewczyną z klasy, aż nagle ktoś mnie nie wziął od tyłu. Odwróciłam się – Niall.
- Nieźle wyglądasz, spodobasz się Louisowi – zaczął, a ja zmierzyłam go piorunującym spojrzeniem. On natomiast zaśmiał się i poruszał śmiesznie brwiami.
- A ty Connie. – powiedziałam, bo naprawdę blondyn wyglądał dobrze. Wkurzyły go moje słowa i zaczął mnie łaskotać. Ja kopnęłam go lekko w biodro, a on wtedy poczochrał mi włosy. Wydawało mi się, że wyglądam jak rudy spaniel , a na dodatek wszyscy zebrani się na nas patrzyli i śmiali. Bawiliśmy się jeszcze chwilę, aż blondasek mnie popchnął i upadłam na Louisa. Oboje runęliśmy na ziemię z śmiechem. Było mi trochę dziwnie, ponieważ leżałam na szatynie i wszyscy znowu się na nas patrzyli. Za bardzo nie lubiłam takich zbiorowisk.
- Czemu na mnie leżysz, księżniczko ? – zapytał Lou, dalej chichocząc
- Nialler mnie popchnął. – spojrzałam na blondyna, który poruszył znacząco brwiami. Wystawiłam mu język .
- A..blond farba Cię zaatakowała – sprostował Louis i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Odwalcie się od moich włosów ! – dodał Niall.  – Długo będziecie jeszcze tak leżeć ?
Po słowach blondyna szatyn wstał i podał mi rękę. Skorzystałam z pomocy oraz się podniosłam z podłogi. Loui się do mnie uśmiechnął, więc odwzajemniłam ten gest. Podeszłam do Connie, która się ciągle śmiała. Próbowałam ją jakoś ogarnąć – nie wychodziło. Dobrze, że wreszcie zadzwonił dzwonek. Weszliśmy na salę. Nauczyciele wychowania fizycznego zapoznali się z zespołem i zaczęliśmy się rozgrzewać – każdy samodzielnie. Zabardzo nie mogłam się skupić na rozgrzewkę, ponieważ ciągle z moją przyjaciółką podziwialiśmy naszych dobrze zbudowanych przyjaciół, którym rozgrzewka nieźle wychodziła. Parę razy chłopcy się na nas patrzyli, uśmiechali oraz chichotali z naszego zachowania. Nareszcie po pięciu minutach nieudanych ćwiczeń stanęliśmy na zbiórce, a nauczyciele rozwiesili siatkę. Ucieszyłam się, że będziemy grać w siatkówkę, ponieważ lubię tą grę.
- Chłopcy.. – pani skierowała się do ,, nowych ‘’ w klasie – Jak wam idzie gra w siatkówkę?
- Ee…- zaczął Zayn.
- Tak sobie.. – skończył Harry.
- Rozumiem..więc Julie, - nauczycielka popatrzyła na mnie – Wybierz sobie jeszcze jedną osobę i będziesz grała z chłopcami w drużynie.
- Dobrze – odpowiedziałam – Connie.
- Dzięki, Jull . – powiedziała brunetka i do mnie podeszła. Było nas siedmiu, jedna osoba powinna być na zmianę, ale pani nam pozwoliła grać siódemką na boisku. Graliśmy przeciwko Sarze, Joshulę, Johnowi, Alison, Alice, Mike’owi oraz Jimm’iemu . Zajęliśmy miejsca na boisku, ja miałam pierwsza zagrywać.
- Jullie – pani rzuciła mi piłkę – Tylko słabe zagrywki stosuj.
- No dobrze. – powiedziałam . Wzięłam piłkę, usłyszałam gwizdek i zaserwowałam. Piłka przeszła przez siatkę, odebrał ją Joshua oraz przebiła na naszą stronę. U nas odbił do Nialla Lou, blondyn przyjął oraz wystawił Liamowi, który przebił ją jedną ręką na drugą stronę. Punkt dla nas. Znowu przebiłam, tym razem Alison odebrała, a Harry przyjął, wystawił Zaynowi, a mulat ściął. Niestety był aut. Teraz serwował Mike, przebił, ja przyjęłam, podałam Connie, ona mi wystawiła i z wyskokiem przebiłam piłkę jedną ręką jak robił to Li .
Pani bardzo spodobała się nasza gra, postanowiła, że my będziemy grać całą godzinę, a drużyna Joshuy będzie się zmieniać z innymi. Wygraliśmy wszystkie mecze, przeważnie wynik był w okolicach 25 do 20/18… . Nauczyciele byli zdziwieni, że gramy ze sobą pierwszy raz i jesteśmy tak bardzo zgrani, mówili coś o jakiś planach na zawody mieszane. Stanęliśmy już wszyscy na zbiórce, ponieważ dzwonek miał być za parę sekund – faktycznie, dzwonek zadzwonił i udaliśmy się do szatni. W miarę szybko się przebrałam oraz odświeżyłam, poczekałam na moją przyjaciółkę i wyszłyśmy na korytarz, gdzie czekali na nas chłopcy.
- Nieźle gracie w siatkę – zaczął Zayn.
- Dzięki, wy też nie najgorzej . –odparła Connie i wszyscy się pouśmiechaliśmy.
- Teraz lunch ?! – zapytał zawsze głodny Niall.
- Taak – westchnęłam.
W drodze na szkolną stołówkę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, śmialiśmy się i łaskotaliśmy. Na stołówce było dosyć tłoczno, zajęliśmy stolik przy oknie oraz poszliśmy sobie wziąć jedzenie. Ja miałam ochotę na kawałek pizzy, sałatkę oraz sok, Connie na sałatkę z kurczakiem i Ice Tea, a chłopaki na hamburgery, frytki oraz inne fastfoody i colę.
Przy stole usiadłam obok Louiego i Liama, Conn między Harrym i Niallerem, a Zayn przy Liamie. Zjedliśmy wszystko w dziesięć minut, posprzątaliśmy po sobie oraz wyszliśmy ze stołówki. Nagle ktoś mnie zaczepił, odruchowo się odwróciłam i zobaczyłam Joshuę:
- Ej, Jullie. – zaczął – Chciałem Ci powiedzieć, że nie ma pani Carol i mamy redukcję z fizyki oraz godziny wychowawczej.
- Serio ? To dobrze, dzięki Josh – powiedziałam i się uśmiechnęłam. Odwróciłam się do przyjaciół i już chciałam iść w ich stronę, ale brunet znowu mnie odwrócił:
- A może… chciałabyś pójść do Milkshake City dziś wieczorem? – zaproponował.
- Ehm… chciałabym, tylko…ee..- próbowałam się jakoś wykręcić z zaproszenia, bo nie miałam ochoty spędzać wieczory z Joshuą. – No wiesz ja..
- rozumiem, wystarczy powiedzieć ,,nie’’.
- Josh…to nie o to cho..
- Daj spokój. Idź do swojego Louisa . –powiedział zdenerwowany, odwrócił się na pięcie i się oddalił. Nie wiem czemu, ale było mi… przykro ? Tak…było mi smutno, ale czemu ? Przecież… wydawało mi się, że on mi się już nie podoba.. a teraz.. co mam zrobić  ? Tyle myśli przechodziło mi przez głowę, że dopiero po minucie zdałam sobie sprawę z tego, że stoję na środku korytarza, a za mną są moi przyjaciele. Poczułem czyjeś ręce na moich plecach, odwróciłam się i ujrzałam Liama :
- eej, mała – zaczął – Co się stało?
- Nic.. Li, naprawdę – próbowałam oszukać przyjaciela, ale za bardzo mi się nie udawało.
- Słuchaj znam Cię cztery dni i już wiem, że nie umiesz kłamać, co się dzieje?
- Później Ci powiem, obiecuję – szepnęłam do niego patrząc na pozostałych chłopaków i Connie.
- A..rozumiem . Dobrze – zauważył o co mi chodzi i pokiwał znacząco głową, wiedział, że nie chce mu opowiadać wszystkiego przy reszcie przyjaciół. Podeszliśmy do roześmianej grupki:
- Dobra wiadomość. Nie ma fizyki i wychowawczej. Redukcja ! – krzyknęłam i próbowałam się uśmiechnąć.
- No nareszcie . – westchnął Niall.
- Koniec lekcji ! – wykrzyczał uradowany Harry i wraz z Zaynem zaczęli tańczyć bliżej nieokreślony taniec.
- Okej, to robi się dziwne – podsumowałam patrząc na dwójkę chłopaków – Lou, chodźmy już lepiej do Vana.
- Dobry pomysł – zauważył Louis i posłał mi uśmiech, ten anielski uśmiech. Przez chwilę wpatrywałam się w jego idealne rysy twarzy, miał piękny uśmiech, niesamowite szaro-niebieskie oczy, ich odcień był trochę ciemniejszy od kamieniu lapis-lazuli. Uśmiechaliśmy się do siebie oraz patrzyliśmy sobie w oczy, piękna chwila, gdyby nie Niall:
- No dobra, Romeo i Julka. Chodźcie już – powiedział i wszyscy oprócz nas się zaśmiali. Po słowach blondaska wróciłam na ziemię i od razu odwróciłam wzrok od Louisa, on zrobił tak samo. Czułam jak dwa rumieńce wyskoczyły na moje policzki.
- To..ee..chodźmy do Vana – odezwał się zmieszany szatyn. Wszyscy skierowaliśmy się na parking pod liceum, ja i Lou się w ogóle nie odzywaliśmy. Reszta się śmiała i wygłupiała…Ja natomiast byłam zdezorientowana…cieszyłam się jak małe dziecko z zachowania Louisa, ale z drugiej strony…co on sobie o mnie pomyśli ? Nieważne…później o tym pomyśle..teraz muszę się skupić na wróceniu do domu.
Siedzieliśmy już w samochodzie Tomlinsona. Oczywiście los nie mógł się do mnie uśmiechnąć i siedziałam obok Louiego. Chłopaki i Conn z tyłu. Całą drogę przemilczałam, bawiłam się w iPhonie…grałam w jakieś bezsensowne gierki tylko po to, aby droga mi szybciej minęła. Nie wychodziło mi to…droga się ciągle dłużyła..korek, jakiś wypadek, wyłączone światła..jakoś przeżyłam i po dziesięciu minutach byliśmy już pod domem mojej najlepszej przyjaciółki. Connie pożegnała się z nami i wyszła. Poczekaliśmy aż wejdzie do domu i pojechaliśmy do mnie.  Parę minut później wychodziliśmy już z samochodu, Loui wprowadził samochód do garażu, a ja i chłopaki weszliśmy do domu. Niall od razu rzucił się na sofę przed telewizorem, Harry na niego. Zayn i Liam poszli do kuchni się napić, też z nimi poszłam. Wzięłam sok pomarańczowy z lodówki i skierowałam się do swojego pokoju, po drodze wzięłam moją torbę, która leżała pod drzwiami. Weszłam do mojego małego królestwa, torbę rzuciłam na łóżko. Poszłam do garderoby zdjąć sweterek oraz założyć coś luźniejszego, po drodze zaszłam do łazienki, która była w moim pokoju. Przebrana rzuciłam się na łóżko, sięgnęłam po iPoda i włączyłam tą playlistę, którą zwykle słucham jak jestem zdołowana..tylko dlaczego się tak czułam? Owszem, było mi przykro po tym incydencie z Joshuą, ale potem ta chwila z Louisem wszystko naprawiła.. Więc dlaczego teraz siedzę w pokoju, sama ? Mogłabym zejść do chłopaków i się z nimi wygłupiać.. ale nie mogłam – dziwnie mi by było z Louim, z jednej strony ucieszyło mnie jego zachowanie, ale z drugiej było dla mnie dziwne, byłam niepewna. Może i wyglądam na dziewczynę, która jest pewna siebie we wszystkich sytuacjach.. jednak jeśli chodzi o miłość – jestem beznadziejna.. Zawsze Connie mi pomagała, teraz jednak jej nie było.. Odwróciłam się na drugi bok, żeby nie patrzeć na drzwi wejściowe do pokoju. Zamknęłam oczy i słuchałam Come Back When You Can. Miałam wrażenie, że drzwi się otworzyły – nie myliłam się :
- Hej, rudzielcu. Co się dzieje? – To był Liam. Liam to chyba jedna osoba w tym domu, z którą mogłabym teraz porozmawiać. Nie odpowiedziałam, poczułam jak chłopak zbliża się do mnie i siada na łóżku – Jak nie chcesz to nie musisz nic mówić, ale jakby co…to chce, żebyś wiedziała, że chętnie z chłopakami Ci pomożemy… - oznajmił oraz wstał. Szedł już do wyjścia gdy powiedziałam:
- Li.. – po moich słowach ciemny blondyn zawrócił i wrócił do pozycji w jakiej był paręnaście sekund temu.
- Co się stało, Julie?
- Nie wiem..Liam..sama nie wiem.. zaczęło się od tej rozmowy na korytarzu z Joshuą. – chłopak mnie uważnie słuchał oraz się mi przyglądał z troską w oczach. Kontynuowałam – Po prostu sama nie wiem..naprawdę..Josh podoba mi się od dwóch lat, jednak gdy poznałam was i Louisa to miałam wrażenie, że wszystko się zmieni. Lou od razu mi się spodobał.. A jak Josh mi tak chamsko odpowiedział to chciało mi się płakać…nie wiem..już nie wiem co czuję i do kogo..i jeszcze ta scenka z patrzeniem się w oczy Louisa. – lekko się uśmiechnęłam, przypominając sobie uśmiech Tomlinsona.
- Rozumiem, serio. Sam tak miałem gdy poznałem..- zawahał się – Danielle.. Moja była…w X-Factorze ją poznałem, od razu mi się spodobała , lecz nie zapomniałem o takiej Maybel..Chodziłem z Danielle przez 9 miesięcy – widziałam, że było mu trudno o tym mówić – Zerwała ze mną miesiąc temu.. – skończył z widocznym smutkiem w oczach oraz w tonie głosu. Przykro mi było z powodu Liama, przytuliłam go:
- Dziękuję… że opowiedziałeś mi tą historię – uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Drobiazg – uśmiechnął się – Lubię… rozmawiać o takich rzeczach.
- Rozumiem… A czy..Louis coś o mnie mówił ? – zapytałam.
- Lou? Nie.. on prawie w ogóle się nam sam nie zwierza, czasem od niego wymuszamy.. bardzo rzadko nam opowiada. Jak będziemy mieć jakieś próby czy coś to pewnie usłyszysz naszą piosenkę,  Taken. Lou ją napisał…wyraził tam swoje uczucia. Nie mówił nam nic przez parę tygodni, udawał, że wszystko jest okej. Ale tak na serio to był bardzo niedostępny. Po przeczytaniu słów do tej piosenki zorientowaliśmy się o co chodzi..  Starał się o dziewczynę.. Hannę, potem zakochał się w innej..Eleanor..nagle Hannah się w nim zakochała i chciała z nim być..ale on już nie odwzajemniał tego uczucia..istniała tylko Eleanor, bardzo ją kochał.. a ona po prostu po miesiącu z nim zerwała..potraktowała go jak zabawkę, potem.. wpadł w depresję, raz próbował popełnić samobójstwo.. Chciał przedawkować jakieś proszki nasenne.. dobrze, że Zayn był wtedy w domu…- Uważnie słuchałam Liama, nie mogłam w to uwierzyć, że taki chłopak jak Lou, wiecznie uśmiechnięty, miły, zabawny..może mieć taką przeszłość- Do tej pory był przybity, nie miał ochoty na kontakty z dziewczynami..twierdził, że wszystkie są takie same, nawet jak  z nami z nami spędzał czas to nie był sobą… był taki do dnia, gdy Harry nam Ciebie przedstawił– puścił mi oczko – Jull, ja to widzę. On podoba się Tobie, a Ty jemu. – na słowa Liama mimowolnie się uśmiechnęłam. Znałam go parę dni, a już mogłam nazwać go przyjacielem, bratem.. był świetny. Posiedzieliśmy jeszcze parę minut w ciszy, myśląc, aż Liam się odezwał:
- No to jak ? Idziesz na dół?
- Dobra.. ale.. co chłopaki robią?
- Przed moim wyjściem z salonu był nawet spokój.. Niall i Zayn grali na xboxie, a Harry i Lou rzucali w siebie popcornem.
- Uh..dziwnie ogarnięci… No okej, więc chodźmy. – wstaliśmy i wyszliśmy z mojego pokoju. Na schodach można już było usłyszeć krzyczących chłopaków. Powoli zeszliśmy i weszliśmy do salonu.. żałowałam tego…gdy tam weszłam od razu załamałam się psychicznie – Niall siedział w kącie, a twarz miał w czekoladowych lodach. Lou i Zayn rzucali się marchewkami i łyżkami?...tak łyżkami…a Harry…przyklejał sobie taśmą klejącą loki ?...tak.. Popatrzyłam się na Liama, który ciągle się śmiał..no cóż..to było zabawne, ale również straszne… też zaczęłam się śmiać – najpierw trochę udawałam, a potem to po prostu nie mogłam się opanować. Po paru minutach ogarnęłam się z Paynem i próbowaliśmy się dowiedzieć co się tu wydarzyło – krzyczeliśmy, wołaliśmy…nic, chłopaki nie reagowali. Wkurzyłam się lekko, poszłam do kuchni, wzięłam cztery bułki, wróciłam do salonu i rzuciłam nimi chłopaków, od razu zareagowali i się uspokoili. No cóż..Horan zaczął jeść tą bułkę.
- Chłopcy..wychodzę na parę minut, a wy co ? Zachowujecie tak jak mnie nie było pół godziny. – zaśmiałam się na słowa Liama.
- No bo.. – zaczął Lou
- Było tak, że ten pokemon – Harry wskazał na Nialla – odciął mi loka ! No to…wziąłem lody z zamrażalki i tak jakoś…przypadkowo mi na niego upadły..
- przypadkowo ? – zapytałam się.
- Oj tam…no niech Ci będzie…rzuciłem w niego lodami..i tyle – skończył Harry.
- A wy? – zapytałam się Zayna i Louisa.
- No bo jak zobaczyliśmy, że Harry i Niall robią coś zabawnego to my też chcieliśmy – powiedział mulat.
- I..zaczęliśmy się rzucać łyżkami i marchewkami – dodał Lou.
Popatrzyłam się na Liama, który aż dygotał ze śmiechu. Na widok chłopaka nie powstrzymałam się i również zaczęłam się śmiać.
- Dobra..okej. Już..postarajmy się ogarnąć – powiedziałam i się lekko uspokoiłam. –Niall – popatrzyłam się na blondyna i znowu wybuchłam śmiechem, kubek od lodów miał na głowie i rozmnożone lody spływały po jego ramionach – Idź się umyj…Chodź do kuchni. – blondasek posłusznie wstał i udał się za mną do pomieszczenia. – Zdejmij te lody…bluzę..i koszulkę – ostatnie słowo powiedziałam tak trochę niepewnie. Tak jak mówiłam tak zrobił, miał nawet mały kaloryferek. Podszedł do kranu i zaczął płukać ciuchy. – Nachyl się . – gdy on już to zrobił, wzięłam prysznic i przemyłam mu włosy oraz ,,klatę’’ chichocząc.
- Na serio Cię to tak bawi? – zapytał z uśmiechem.
- Tak… a Ciebie nie?
- No wiesz.. nie za bardzo. – westchnął. Po jakiś dziesięciu minutach był już w miarę czysty.
- No dobra..jakoś wyglądasz. – powiedziałam. Blondyn wziął swoje ubrania i poszliśmy do chłopaków. Niall poszedł na górę po jakąś suchą bluzkę, a chłopcy posprzątali po swoich zabawach. Gdy Horan już przyszedł wszyscy razem zasiedliśmy do oglądania filmów. Nie było nic ciekawego, więc postanowiliśmy się powygłupiać na karaoke, Guitar Hero oraz na Wii. Około dwudziestej poszłam do siebie posprzątać w pokoju, umyć się oraz zadzwonić do rodziców, chłopcy mieli wtedy przygotować kolację i się umyć. Pozbierałam szpargały z biurka oraz ciuchy z podłogi, zadzwoniłam do rodziców i dowiedziałam się, że niedługo wracają, oraz, że są w Mediolanie. Poszłam się umyć, zajęło mi to około piętnastu minut, wyszłam z wanny, osuszyłam się ręcznikiem oraz przebrałam w piżamę – biały t-shirt ze Spongeobem, a do tego żółte szorty. Wysuszyłam włosy, wzięłam iPhona i zeszłam na dół. W kuchni chłopcy już siedzieli w śpiochach. Zdziwiło mnie to, że Niall miał śpiochy jak Po – ten teletubiś, a reszta jak pokemony. Wyglądali naprawdę zabawnie.
- No więc..co ugotowaliście? – zapytałam lekko niepewnie.
- Tacos lub spaghetti albo spaghetti w tacos.– powiedział Harry i się uśmiechnął od ucha do ucha. Pokiwałam głową ze zrozumieniem i dosiadłam się do chłopców, którzy już zajęli miejsca przy stole. Styles nałożył mi oraz reszcie spaghetti w tacos, było naprawdę dobre.
- Smaczne, kto gotował? – spytałam zaciekawiona.
- Liam robił spaghetti, a Loczuś tacos. – oznajmił mi Niall. – My się przez ten czas umyliśmy oraz chcieliśmy zaparzyć herbatę…
- Chcieliście? – upewniłam się czy dobrze usłyszałam.
- No tak…- dodał Lou – woda wyparowała. – na słowa Tomlinson, zrobiłam tak zwanego ,, face palma’’ i uderzyłam się w czoło, a chłopcy się zaśmiali.
- No dobra..teraz dochodzi dwudziesta pierwsza, więc.. jakie plany na resztę wieczoru? – zapytał Zayn, który wstawił swój talerz do zmywarki.
- Hmm… filmy? – zaproponowałam.
- SpongeoBob ! – wykrzyknął Louis wraz z Niallem.
- Nie..tylko nie ten ser – powiedział Harry.
- Gąbka ! – krzyknęłam.
- No okej, okej. Niech CI będzie.
- Mam ochotę na mleko – oznajmił Tomlinson i podszedł do lodówki oraz wyciągnął picie.
- Samo ? Nie lepiej z marchewkami ? – zaproponowałam.
- Dobry pomysł ! – Lou uśmiechnął się do mnie i wystawił kciuk w górę. Wziął marchewkę, nalał sobie mleka i dodał – Okej, ja już mogę oglądać film.
Usiedliśmy na kanapie, włączyliśmy telewizję, a Liam patrzył co jest na poszczególnych stacjach telewizyjnych. Ja w tym czasie weszłam na Twittera i Facebooka. Popisałam trochę z Connie, oczywiście nie obyło by się bez tweetów od chłopców. W końcu zdecydowaliśmy się Idealny facet dla mojej dziewczyny. Podczas filmu ciągle się śmialiśmy i wygłupialiśmy, parę razu wylądowałam na podłodze ,, przez przypadek ‘’ , raz leżałam na chłopakach lub oni na mnie. Zdarzyło się też, że chłopcy zabrali mi iPhona – biegałam za nimi i kolejnym ,,przypadkiem’’ stworzonym przez Zayna upadłam na Louisa. Atmosfera była idealna. Brakowało mi tylko Connie.. no i tak trochę rodziców.. – ale do tego się już przyzwyczaiłam. Gdy film się skończył, po dwudziestej trzeciej, zgasiliśmy na dole światła, zamknęliśmy drzwi i poszliśmy do pokoju chłopaków. Tam również się śmialiśmy, przy nich niczego się nie wstydziłam, zachowywałam się naturalnie.. no oprócz Louisa, z nim musiałam lekko uważać. Podczas mojej wizyty w pokoju zespołu pomalowaliśmy Harrego i Liama, w sumie to trochę pudru, tuszu oraz pomadki jeszcze nikomu. Chłopaki bardzo ładnie wyglądali w make-up’ie , zrobiliśmy im zdjęcia i bez ich zgody dodaliśmy je na Twittera. Fanom się podobały. Porozmawiałam jeszcze chwilkę z przyjaciółmi, zmyłam makijaż z chłopaków i pożegnałam się mówiąc ,, dobranoc ‘’ . Umówiłam się z nimi, o której jutro wstajemy i kto robi śniadanie i wyszłam z pokoju. Na korytarzu było ciemno..lekko się bałam. Znałam mój dom na pamięć, więc nie miałam problemów ze znalezieniem odpowiednich drzwi. Weszłam do mojego pokoju, nastawiłam sobie budzik, odłożyłam iPhona i rzuciłam się na łóżko. Byłam naprawdę zmęczona. Niedługo przyjeżdżali moi rodzice i mama Harrego, więc chciałam wolny czas wykorzystywać z Connie i chłopcami. Cieszyłam się, że mama i tata wracają, w sumie to nie było ich tylko parę dni.. ale tęskniłam.. bardzo tęskniłam. Smsy, rozmowy przez telefon, skype.. to nie to samo co przytulić mamę z samego rana.. porozmawiać oraz powygłupiać się z tatą. Było mi jednak trochę też przykro.. moi rodzice przyjadą – chłopaki wyjadą. Tylko Harry zostanie, cieszę się.. , że chociaż on. Polubiłam tego lokowanego chłopaka, tak samo jak pozostałych. Chłopcy mają zamieszkać tu, w Londynie. Ja mieszkałam na Chelsea, jedna z tych droższych dzielnic.. . Chłopaki będą zamieszkiwać hotel… w... w ? nawet sami nie widzieli gdzie.. tata miał im coś załatwić do mieszkania, jak znam życie to im się spodoba. Mój tata zawsze wiedział co się podoba młodzieży.. jaki kolor iPhona jest teraz modny.. to wszystko on wiedział.. Lubił to.. nie wiem czemu.. po prostu. Chętnie bym sobie jeszcze rozmyślała o wszystkim.. no ale jutro idę do liceum.. Starałam się przestać myśleć o rodzicach, o Connie, o Joshulę, o chłopakach.. jednak.. o Louim nie mogłam przestać myśleć.. nie wiedziałam co się ze mną działo.. Zmrużyłam powieki, następnie moje skomplikowane myśli zmieniły się w piękny sen, w którym wszystko było idealne... takie jakie tylko można sobie wymarzyć.

1 komentarz: