_________________________________________________________

poniedziałek, 19 grudnia 2011

005.

Aktualnie siedziałam w kuchni i czekałam na Harrego. To właśnie z nim robię dziś śniadanie. Chłopak poszedł do toalety się ubrać,  bo jakoś gotowanie z Loczkiem w samych bokserkach nie było normalne. Dlatego ja ubrałam się wcześniej, dzisiaj było zimno, więc nałożyłam na siebie biały T-shirt, na niego brązowy sweter, szyje owinęłam chustą w kwiaty, jeansy, brązowe, damskie boots’y, parę pierścionków oraz stylową brązową torbę, do której włożyłam wszystkie mi potrzebne rzeczy do liceum. Po paru minutach w drzwiach kuchni pojawił się już ubrany Harry. Miał na sobie szarą marynarkę, biały t-shirt, czarne rurki i męskie boots’y. Posłał mi przyjacielski uśmiech i zapytał:
- No to co gotujemy ?
- Hm.. nie wiem. Myślałam, że ty na coś wpadniesz.. bo uwierz, gotujesz lepiej niż ja.
- Mam pomysł.. może ja zrobię pancakesy, a ty nakryj do stołu ?
- Dobrze.. nie ma sprawy – uśmiechnęłam się i zaczęłam wykładać talerze, szklanki i sztućce. Nie minęło jeszcze dwadzieścia minut, a już wszystko było gotowe. Bałam się kontaktu z Louisem… nie wiedziałam jak mam się przy nim zachować. No nic.. Siedziałam z Harrym przy stole w ciszy.. przypomniała mi się nasza pierwsza kolacja.. zachowywałam się wtedy jak jakaś rozpieszczona księżniczka, myślałam, że chłopaki są głupi.. a oni byli wspaniali.. Miałam, wyrzuty sumienia , że tak potraktowałam Styles’a .
- Harry… - zaczęłam – Chciałam Cię przeprosić.
- Przeprosić ? – był zdziwiony – Mnie? Za co?
- Za początek naszej znajomości.. przyjaźni.. Byłam dla Ciebie wredna.. myślałam, że jesteś głupi.. jednak się przeliczyłam. Jesteście wspaniali.. ja po prostu miałam kiedyś taką przyjaciółkę i..
- Wiem.. Jullie..wiem . – wtrącił – Liam nam mówił. Rozumiem…rozumiem Twoje zachowanie i nie mam Ci tego za złe. – uśmiechnął się – To co było…jest nie ważne… ważne jest to, żeby teraz nasza przyjaźń się udała. – po ostatnich słowach przytuliłam się z chłopakiem .
- Masz rację.. dziękuję – szepnęłam i odeszłam od Harrego. 
Usiadłam na swoim miejscu i czekałam na przyjaciół. Po pewnej chwili w kuchni zjawiła się reszta – Connie była ubrana w czarne rurki, Vansy, zapinany, granatowy sweterek w paski oraz biały t-shirt. Liam w koszulę w kratkę, kremowe spodnie, białe skejty, Niall w czerwoną bluzę, jeansy, skejty, granatową bluzkę, Zayn natomiast założył bejsbolówkę, szare spodnie, czarny t-shirt i skejty .  A Lou w bluzkę w paski, granatowe spodnie i conversy. Wspólnie z Harrym nałożyliśmy naleśników oraz nalaliśmy kawy.  Zdjęliśmy posiłek dosyć szybko, minęło piętnaście minut a my już wychodziliśmy z domu. Wraz z Connie narzuciłam na siebie szarę płaszczyki  z Croppa, a chłopcy jakieś tam kurtki.  Zamknęłam dom i skierowaliśmy się do BMW. Lou usiadł za kierownicą, dzisiaj lekko jego zachowanie mnie zdziwiło. Był normalny.. jakby nic się nie stało.. a może to i dobrze? Sama nie wiem. Siedziałam obok Harrego. Liam z przodu, obok kierowcy. Niall i Zayn siedzieli obok mojej najlepszej przyjaciółki. Dość szybko dojechaliśmy. Spostrzegliśmy się, że do dzwonka zostało nam niecałe 20 minut. Wzięliśmy książki z szafek i poszliśmy na pierwszą lekcję – francuski .


Siedziałam oparta o ścianę w sali od matematyki, z zamkniętymi oczami. Byłam już zmęczona po tych sześciu lekcjach. Słyszałam jak pani zadaję nam pracę domową, a potem ktoś mnie szturchnął delikatnie w ramię. To był Liam. To właśnie z nim siedziałam na matematyce, świetnie mi tłumaczył oraz pomagał.
- Przespałaś dzwonek – westchnął chichocząc.  Wstałam nadal śpiąca oraz zmęczona. Wrzuciłam wszystko do torby i podeszłam do Connie, która czekała na mnie wraz z zespołem.
- Księżniczka się obudziła – powiedział Zayn i wszyscy razem się zaśmialiśmy.
- No dobra.. to, chodźmy  do samochodu… - uśmiechnął się Harry.
- Tam się wyśpisz, rudzielcu – dodał nadal śmiejący się Horan.
- Cicho, blondasku . – odparłam i lekko go szturchnęłam w bok. Niall zaczął mnie łaskotać, pchał mnie lekko na roześmianego Louisa, wiedziałam, że znowu chce żebym na niego upadła. Nie udało mu się.. zamiast na szatyna przewróciłam się na Connie.  Całą roześmianą szóstką weszliśmy do BMW, które Lou wczoraj odebrał z salonu i odjechaliśmy spod szkoły.

Leżałam na hamaku, obserwując niebo.. kochałam patrzeć jak pierwsze gwiazdy pokazują się na niebie w nocy. Dochodziła dwudziesta.. dziś mieli wrócić rodzice z Anne.. Cieszyłam się , że dziś będę mogła się przytulić do nich..pożartować z tatą.. Chciałam dziś zrobić z nimi te wszystkie rzeczy na jakie miałam ochotę od ich wyjazdu.. Mam już 17 lat, a nadal tęsknie za rodzicami jak dziecko.. to chyba normalne.. Chłopcy grali sobie w nożną parę metrów ode mnie, Connie natomiast leżała na trawię, przeglądając jakieś czasopismo o modzie. Moja przyjaciółka dziś u mnie nocowała… dobrze, że jutro  oraz w piątek nie idziemy do szkoły – święto szkoły czy coś takiego.. nareszcie spokój . Dzisiaj to ostatnia noc, kiedy chłopaki  (oczywiście oprócz Harrego) u mnie śpią.. zastanawiałam się jak teraz będzie.. Znam ich niepełny tydzień, a już tyle o nich wiem.. są wspaniali..Liam zawsze  pocieszy oraz wysłucha, Zayn doradzi i wesprze, Niall rozbawi.. z tym blondaskiem to zawsze można się śmiać, Harry natomiast…jemu zawsze można się zwierzyć.. pośmiać.. powiedziałabym, że on jest taką mieszanką wszystkich chłopaków.. a Louis ?  Z nim spędzałam najmniej czasu.. nie wiem czy to dlatego, że mi się podoba.. lub myśli jeszcze o swoich byłych.. Gdy pierwszy raz z nim rozmawiałam czułam motyle w brzuchu, mimowolny uśmiech na twarzy.. tak jest do tej pory.. przez te parę dni moje uczucia do niego się nie zmieniły..Podobał mi się.. ale czy to było zakochanie? Chyba jeszcze nie mogę tak tego nazwać.. Nadal nie mogłam uwierzyć o jego przyszłości.. zdawało mi się to wręcz niemożliwe, żeby tak sympatyczny, miły.. zabawny chłopak tyle przeżył..  No ale jednak.. to była prawda. Rozmyślałam sobie jeszcze trochę o życiu, ale Harry mi przeszkodził:
- Chciałam Ci zaproponować grę w siatkę, właśnie wybieramy składy.. wchodzisz w to?
- No jasne. – uśmiechnęłam się, wstałam z hamaku i podeszłam do przyjaciół.
- Hm.. – mruknął zamyślony Liam – Więc…jest nas siódemka..
- No wooow… – przerwał mu Niall.
- Cicho, Horan . No to jak jest nas siedmioro, to ja proponuję takie składy, że dziewczyny wybierają.
- No okej.
-Nie ma sprawy
- Dobry pomysł.
- Wchodzę w to – chłopcy zgodzili się z pomysłem przyjaciela.
- No dobrze.. ale która z nas wybiera pierwsza? – zadałam pytanie patrząc się na Connie.
- Zacznij – odpowiedziała moja przyjaciółka i posłała mi promienny uśmiech, odwzajemniłam go.
- Dobrze.. więc.. Zayn.
- Harry – powiedziała Conn.
- Lou – odparłam.
- Niall.
- Liam.
Byłam w drużynie  z Zayn’em, Lou’im oraz Liam’em . Coś czułam, że wygramy ten mecz. Ustawiliśmy się na boisku, które mieściło się za moim domem obok basenu i altanki. Pierwszy zagrywał Niall z przeciwnej drużyny. Przebił, Lou odebrał, ja wystawiłam i Zayn ściął. Punkt dla nas. Teraz serwował Liam…
Graliśmy w siatkę z dobrą godzinę.. oczywiście z przerwami na picie.. był remis. Po dwudziestej pierwszej poszliśmy wszyscy do salonu. Zrobiliśmy sobie kanapki na kolacje, herbaty i poszliśmy oglądać TV. Zostawiłam na ITV1 , ponieważ leciała powtórka x-Factora, a chłopcy lubili ten program. X-Factor dobiegał końca.. byłam lekko senna, spojrzałam na zegarek – 22:10 . Rodziców jeszcze nie było… trochę się martwiłam.. po pięciu minutach zadzwonił dzwonek. Razem z Harrym podbiegliśmy do drzwi i otworzyliśmy. Zdziwił mnie lekko ten widok – mama Harrego.. bez moich rodziców. Przytuliłam się z Anne, tęskniłam za nią.. chociaż nigdy z nią nie rozmawiałam.. Gdy już wszyscy się przywitali, wreszcie zapytałam:
- Gdzie moi rodzice ?
- Jullie.. mam złą wiadomość.. – powiedziała mama Harrego z smutnym głosem – Mieli wypadek.. są w szpitalu…
Są w szpitalu ?! mieli wypadek ?! czy ja dobrze usłyszałam… ? Tyle myśli miałam w głowie.. stałam wmurowana w podłogę.. w totalnej ciszy.. poczułam jak łzy spływają mi z policzków na bluzkę… bez chwili namysłu wbiegłam po schodach do swojego pokoju.. wiedziałam, że wszyscy się na mnie patrzyli. Przekroczyłam próg mojej sypialni oraz bezmyślnie wzięłam żyletkę do rąk.. nigdy się nie cięłam.. nie potrzebowałam.. byłam przeciwniczką tego.. ale nie teraz.. coś mną kierowało.. dotknęłam żyletką w okolicy nadgarstka.. nic.. przejechałam nią po skórze.. udało się.. przecięłam sobie żyłę, a  krew lała się z mojej ręki.. poczułam jak miękną mi kolana, a obraz przed oczami się rozmazuję.. byłam coraz słabsza.. upadłam… przed zamknięciem oczu zobaczyłam męską sylwetkę w drzwiach.. to był Lou. Nie minęło pięć sekund, a szatyn znalazł się przy mnie.. krzyknął coś o jakiejś karetce do chłopaków.. schylił się nade mną, czułam, że jego łzy kapią na moja twarz, wziął mnie na ręce oraz podniósł:
- Hej.. mała, proszę nie rób mi tego..  – wyszeptał.. – Kocham cię..- to były ostatnie słowa jakie usłyszałam.. potem zobaczyłam jedynie ciemność…
______________________________________________

i jak? ;D podoba się?  Byłabym wdzięczna za szczere opinie w komentarzach <3

7 komentarzy:

  1. świeetne !!! <3
    Boże, jak ja to kocham ! *,*
    pisz dalej , czekam ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. omg, na końcu to prawie się popłakałam *_* czy ja już mówiłam, że to opowiadanie jest boskie i je uwielbiam?! ;D matko, ten rozdział jest tak genialny, że już nie mogę się doczekać następnego <3 [btr-here-with-me]
    @Kramel97

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, mogłabys się odezwać do mnie na gg: 12123137? ;D mam pewną informację, która myślę, że cię zainteresuje, jeśli jeszcze o niej nie wiesz....
    @Kramel97

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;)

    www.merry-you.blog.onet.pl Nowy rozdzia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. asz ty! chcę dalej! To jest po prostu boskie, cudowne, idealne i wciągające na maxa! <3 a to zakończenie! :D wiedziałam, że on ją kocha! awww. życzę weny, weny i jeszcze raz weny oraz niecierpliwie czekam na kolejne równie piękne rozdziały! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy bedzie nastepny rodzial ? prooooooooooosze jak najszybciej !!!! : )

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko .. Nie moge przestać czytać ! Najlepsze opowiadanie jakie do tej pory czytałam !

    OdpowiedzUsuń