_________________________________________________________

wtorek, 27 grudnia 2011

007.

It's time to get up..
In the morning.. in the morning..morning..
Got Mc’donald’s breakfast for you.. GET UP!

Nie otwierając oczu wzięłam poduszkę, która znajdowała się obok mnie i zaczęłam nią wymachiwać. Otworzyłam moje senne powieki i ujrzałam piątkę chłopaków, pochylających się nade mną. Niall trzymał gitarę.  Gdy zorientowali się, że już nie śpię przestali śpiewać.
- Któ-ra… która godzina?  - mruknęłam.
- Ósma ! – objaśnił mi Harry.
- Co wy.. co wy kurwa o ósmej rano wszyscy robicie w moim pokoju?!
- Kurwa.. nie kurwiaj mi tutaj, dziewczynko – pouczył mnie Liam, a ja przewróciłam oczami.
- Ale na serio.. co tu robicie?
- Kąpaliśmy się w basenie, jedliśmy śniadanie.. i teraz cię budzimy – powiedział Zayn.
- O ósmej rano..? Kąpaliście się w basenie?
- Tak.. – odpowiedział Louis, jakby w ogóle nie zdziwiony moim pytaniem.
- Ja pierdolę.. a myślałam, że to ja jestem jakaś nienormalna… - oznajmiłam., na co chłopcy się zaśmiali:
- Uwierz.. my jesteśmy o wiele dziwniejsi.. – powiedział Nialler.
- Taak.. to już wiem – mruknęłam.
- Zajebiście , nie? – podsumował Styles.
- No bardzo..
-Nie przeklinać mi tu.. – to był tata, który od tak pojawił się w progu moich drzwi –  A tak w ogóle to co Wasza piątka robi w łóżku mojej córki ? – na słowa taty ja,Harry i Niall wybuchnęliśmy śmiechem.
- No my.. eee.. – zaczął Liam.
- My tylko..- próbował Zayn.
- Dobra.. chłopcy.. rozumiem, nie starajcie się.. spokojnie.. tylko nie chcę, żeby żaden z członków zespołu, którego jestem menagerem zapłodnił mi córkę przed osiemnastką.. – oznajmił tata – Więc.. nie rozdziewiczać mi się tu.. – dokończył ojciec, grożąc chłopcom palcem. Ja i zespoł chyba spaliliśmy ,, buraka’’ .. na co mój ukochany tatuś się roześmiał i wyszedł.
- Dobra.. to było dziwne.. – zauważyłam - A teraz pozwólcie, że wyjdziecie z mojego pokoju i dacie mi się w spokoju przygotować do wyjścia do szkoły.. dobrze? – zaproponowałam.
- Jasne. – odpowiedział Niall – Jakby co to ja zaraz idę po Connie – uśmiechnął się i wraz z chłopakami wyszedł z mojego pokoju. Westchnęłam, przeciągnęłam się oraz poszłam do łazienki. Obmyłam twarz zimną wodą, umyłam ją oraz zęby. Nałożyłam delikatny make-up i udałam się po jakieś ubrania. Weszłam do garderoby i wyjęłam karmelowe rurki, botki pod kolor, brązową torebkę, białą bluzkę w drobne czerwone paski oraz bieliznę. Szybko się ubrałam, wzięłam iPhona i zeszłam na dół. Tam dosiadłam się do Conn, która już przyszła i  zajadała się naleśnikami. Wraz z przyjaciółką zjadłam śniadanie, poczekałyśmy na chłopaków. Wzięliśmy płaszczyki oraz kurtki i wyszliśmy z domu.




Dziś w szkole było dość tłoczno. Właśnie szłam z przyjaciółmi na dziedziniec. Lekcje nam się skończyły i zaczynał się weekend. Zatrzymałam się przy dużym plakacie i przeczytałam na głos:
- Dnia 30 września, w piątek odbędzie się bal jesienny. Prosimy uczniów o łączenie się w pary oraz przyjście na bal. Będzie on trwał od 18 do 23, w Grand Hotel. Bla.. bla.. bla.. – reszty już nie miałam ochoty czytać. Chłopcy i Connie rozmawiali ciągle o tym balu.. cieszyli się.. ja nie za bardzo.
- Heej.. Jullie.. czemu się nie cieszysz na nasz pierwszy bal jesienny? – zapytała mnie brunetka.
- No wiesz.. popatrz na nich – wskazałam na naszych przyjaciół, którzy szli przed nami – Są sławni, przystojni oraz bogaci.. każda dziewczyna w szkole będzie chciała z nimi pójść..
- Masz rację – Connie wyraźnie posmutniała – A ja głupia myślałam, że mnie Niall zaprosi..
- Nie smutaj.. może oni jednak się opamiętają i wybiorą nas.. – pocieszyłam przyjaciółkę i weszłam do vana Louisa.
 Tomlinson między matematyką, a fizyką zaproponował mi, żebyśmy dzisiaj poszli na London Eye, o 16.. tylko we dwoje. Od razu się zgodziłam.. Cieszyłam się na to spotkanie.. nie wiedziałam, czy można było to nazwać randką..bardzo bym chciała, no ale….
- Harry.. mówię Ci po raz setny.. żelek nie robi się z gumy do opon… - Liam próbował tłumaczyć tą jakże bardzo trudną strukturę budowy żelków Styles’owi.
- No ale.. zobacz.. on się rozciąąąągaa – powiedział Loczek i rozciągnął gumowego misia.
- Bo to żelatyna i inne składniki idioto…
- Jakim cudem.. – odwróciłam się do chłopaków, ponieważ oni  siedzieli za mną, a ja obok Louis’a – Harry zdał do liceum?
- Ta zagadka jeszcze nie została rozwiązana.. – mruknął Lou i się zaśmialiśmy.  Rozmawialiśmy jeszcze o brokułach, które według Louis’a przypominają małe drzewka.. oraz o łyżkach, które według Liam’a są ,, najgorszą rzeczą jaką człowiek mógł wymyśleć ‘’ . Tomlinson grzecznie podjechał pod mój dom:
- Przyjadę o 16. – powiedział do mnie i uśmiechnął się.
- Będę czekać – odwzajemniłam uśmiech. Wraz z Harrym weszliśmy do domu i przez okno popatrzyliśmy jak nasi przyjaciele odjeżdżają.
- Gratuluję.. randki z Louim! – krzyknął Harry I mnie wyściskał – ale pamiętaj.. że to mój misiek..
Zaśmiałam się oraz powiedziałam:
- Po pierwsze.. Harroldzie. To nie jest randka..a po dru..
- Oj.. tam.. weź.. Lou przez pare ostatnich godzin chwalił się nam, że umówił się z Tobą na randkę.. więc.. nie oszukasz mnie.. – uśmiechnął się..
- My tylko idziemy na London Eye.. – westchnęłam.
- Ta jasne.. moja panno – tu próbował udawać głos mojego taty – zawsze tak jest.. a potem będziesz z nim miała gromadkę Julisi, Julianów, Louisi i Louisianów…
- Długo myślałeś nad tymi nazwami?
- Nie..
- Widać to.. – uśmiechnęłam się i  skierowałam się do schodów.
- Tylko macie się zabezpieczać ! – krzyknął Styles.
- Dobrze.. tato ! – odkrzyknęłam i z śmiechem udałam się do mojego pokoju. Była 15:19. Postanowiłam, że zacznę się już szykować.. Hm.. poszłam do łazienki, umyłam się oraz postanowiłam rozprostować włosy. Owinięta ręcznikiem wyszłam do swojej garderoby. Wzięłam czystą bieliznę.. długo zastanawiałam się w co się ubrać. Postanowiłam, że ubiorę się w czarne rurki, beżową ,,falowaną’’ bluzkę na ramiączkach, czarne botki, marynarkę pod kolor butów oraz małą, beżową torebkę. Tak jak postanowiłam tak zrobiłam. Przejrzałam się w lustrze.. wyglądałam w porządku. Ładnie, ale też nie pokarzę, że mi zależy. Właśnie o to mi chodziło. Sięgnęłam po iPhona – za piętnaście minut Lou ma przyjechać. Lekko się denerwowałam.. motylki w brzuchu.. i takie tam. Zeszłam na dół, gdzie zastałam Harrego.
- Ładnie wyglądasz.. Louisowi się spodoba – oznajmił.
 - Dzięki. – uśmiechnęłam się.  Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Upiłam dwa łyki cieczy, wyjęłam komórkę i weszłam na Twittera oraz zamieściłam wpis : Jeszcze tylko parę minut… to będzie niezapomniany wieczór..  . Postanowiłam, że odwiedzę profil Louisa. Parę sekund temu też dodał nowego tweet’a : O tak.. zdecydowanie niezapomniany xx .
Uśmiechnęłam się sama do siebie po przeczytaniu. Wypiłam sok, przelotnie spojrzałam na zegar, który wskazywał 15:59. Okropnie się denerwowałam.. ale czemu? Przecież.. tyle razy wychodziłam gdzieś z chłopakami.. ale nigdy tego nie czułam.. motylki w brzuchu, zdenerwowanie.. mimowolny uśmiech na twarzy, gdy sobie tylko o NIM przypomnę.. czy to zakochanie? Nie.. to nie możliwe. Lou mi się podoba.. to prawda.. ale to jest nie możliwe, że zakochałam się w nim przez te parę tygodni naszej znajomości… tak? Czy może się mylę..? Jestem tylko nastolatką, która uczy się żyć na własnych błędach… Usłyszałam dzwonek.. spojrzałam na zegarek – 16.00 . Punktualny jest. Harry otworzył przyjacielowi drzwi. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, które znajdowało się w hallu i weszłam do przedpokoju. Lou wyglądał.. niesamowicie.. idealnie.. Perfekcyjnie ułożone włosy, perfumy, które mogłam poczuć już przy wejściu do pokoju.. kremowe spodnie z podwiniętymi nogawkami, biała bluzka w granatowe paski i Toms’y pod kolor oraz jasna, jeansowa kurtka. Uśmiechnęłam się do Niego, a on to odwzajemnił. Narzuciłam na siebie płaszczyk, pożegnaliśmy się z Loczkiem oraz wyszliśmy z domu. W ciszy weszliśmy do BMW.
- Ładnie wyglądasz.. – wyznał Lou i szeroko się uśmiechnął.
- Dziękuje.. – zarumieniłam się.. – Ty też.
- Dzięki.. a więc, na London Eye?
- Tak. – uśmiechnęłam się.
Całą drogę rozmawialiśmy o swoim życiu.. głównie skupiliśmy się na wpadkach za czasów dzieciństwa. Nie wiedziałam, że Lou w młodości mylił marchewki z kiełbasą.. no ale. Zdarza się. Nie mogłam pohamować się od śmiechu, gdy opowiedział mi o musicalu, w którym występował. W sumie.. to zbytnio się nie zdziwiłam jak dyrektor go zawiesił na parę dni, za zdjęcie spodni na końcu przedstawienia..
 Po dwudziestu minutach znaleźliśmy się na miejscu. Wyszliśmy z samochodu, udaliśmy się do kasy z biletami i zakupiliśmy dwa bilety. Chciałam zapłacić za swój, ale Louis zapłacił. Prawdziwy gentelmen.. Weszliśmy do wagoniku i ruszyliśmy w półgodzinną podróż na London Eye. Wiele razy byłam na tym kole.. ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żebym była na nim jak już się ściemnia. Widok był nieziemski. Rozświetlony Londyn pięknie kontrastował z księżycem. Rozmawiałam z szatynem o naszym życiu.. o rodzinie oraz przyjaciołach. Nagle Lou zadał mi pytanie, na które nie chciałam nigdy odpowiadać:
- Masz rodzeństwo ?
- Tak..
- Ale jak to? Przecież..
- Mój starszy brat.. Mick, wyjechał do Nowego Yorku na studia.. widzimy się parę razy na pół roku.. mam również siostrę.. Pray.. ma 11 lat. Od urodzenia ma kłopoty ze zdrowiem.. przeszła już jedną operację, teraz jest w sanatorium.. – nawet nie poczułam jak łzy spływają mi z policzków- Podobno już jest dobrze.. za parę tygodni będę mogła ją zobaczyć…
Lou zobaczył, że płacze. Niepewnie się do mnie przysunął, wytarł kciukiem łzy oraz mnie do siebie przytulił.
- Przepraszam.. – wyszeptał.
- Nie ma za co.. Lou. A Ty ? masz rodzeństwo?
- Tak, mam pięć młodszych sióstr..- wyszczerzył się.
- Pięć?
- Taa.. no wiem.. rodzicom się nie nudziło – zaśmialiśmy się.
Siedzieliśmy tak do siebie przytuleni, ani mi, ani Jemu to nie przeszkadzało. Dopiero teraz zobaczyłam, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni.. zawsze mamy o czym rozmawiać.. Bardzo podoba nam się swoje towarzystwo.. a może tak tylko mi się wydaje? Później się okaże..
Nasza podróż już się skończyła, Lou opowiedział mi jak to było w x-Factorze.. oraz o początkach przyjaźni z chłopakami… to było niesamowite. Zdziwiło mnie jedno pytanie, Tomlinson był ciekawy czy idę na bal. Odpowiedziałam, że nie wiem.. raczej tak.
- Gdzie teraz mnie porywasz? – zapytałam się, gdy już wyszliśmy z wagonika.
- Spacer nad Tamizą ? – zaproponował z uśmiechem.
- Jestem za. – puściłam oczko.
                Spacerowaliśmy już jakieś piętnaście minut, gdy Lou powiedział:
- Zakryj oczy… - zrobiłam to o co prosił, on natomiast chwycił moją rękę i zaczął mnie gdzieś prowadzić – nie podglądaj  - zachichotał. Szliśmy tak parę minut, kilka razy się potknęłam, na co szatyn się zawsze śmiał.
- Jeszcze tylko chwilka.. – usłyszałam jak Lou się ode mnie oddala – Już. – powiedziała, a ja odsłoniłam oczy rękoma. Ten widok.. był wspaniały, niesamowity.. Byłam na plaży, przy Tamizie.. Lou ułożył wielkie serce z płatków róż, a w nim poukładał marchewki w napis ,, Bal jesienny? ‘’ . Byłam… po prostu zszokowana tym widokiem.. to był pozytywny szok. Jeszcze żaden chłopak nic takiego dla mnie nie zrobił… to było takie romantyczne oraz piękne. Poczułam, że łza spływa mi po policzku.. to była łza szczęścia. Rozejrzałam się po plaży. Dostrzegłam uśmiechającego się Louisa, stojącego parę metrów ode mnie. Trzymał róże w ręku no i marchewkę. Podszedł do mnie, wręczył mi kwiat, popatrzył na serce oraz zapytał:
- Pójdziesz ze mną na bal jesienny..?
 Nie odpowiedziałam, bo nie musiałam. Po prostu przytuliłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił. Staliśmy przytuleni do siebie przez parę minut, gdy się od niego ,,odkleiłam’’ szepnęłam:
- No pewnie, że pójdę.. dziękuję..
- To ja dziękuję – szepnął i pocałował mnie w policzek. Chwycił moją dłoń oraz zapytał – Zbieramy się już ?
- Tak.. – uśmiechnęłam się. Trzymaliśmy się za ręce i podążyliśmy do samochodu. Do domu wracaliśmy w ciszy… cieszyliśmy się swoją obecnością – to nam wystarczyło. Gdy już dojechaliśmy pod mój dom, Lou odprowadził mnie do drzwi.
- Dziękuję za udane spotkanie – powiedziałam.
- Ja również . – uśmiechnął się. Staliśmy pod moimi drzwiami. – Dziękuję również, że zgodziłaś się iść ze mną na bal.
Uśmiechnęłam się oraz przytuliłam się do chłopaka – Nie ma za co – szepnęłam.
Louis pocałował mnie w policzek i poszedł do samochodu. Rozmarzona weszłam do domu.. zdjęłam buty oraz płaszczyk i przeszłam do salonu.. nie zorientowałam się i już leżałam na podłodze. Potknęłam się o Harr’ego i Liam’a, którzy czołgali się po moim domu.
- Co robicie? – spytałam.
- Podsłuchiwaliśmy twoją rozmowę z Louisem i robiliśmy wyścigi w czołganiu – odparł Harry.
- Dzięki za szczerość..
- Brawo.. idziesz z Louim na bal! – krzyknął Liam, podniósł mnie oraz zrobił coś co miało przypominać zakręcenie mną w kółko , skończyło się tak, że razem wylądowaliśmy na podłodze.
Zamieniłam z chłopcami jeszcze parę zdań, Payne musiał się z nami pożegnać i poszedł do domu. Skierowałam się do kuchni, gdzie zjadłam pizzę, która Harroldzik zamówił. Pooglądałam z chłopakiem trochę telewizji, pośmialiśmy się, porozmawialiśmy.. Spędziliśmy powyżej trzech godzin razem. Potem poszłam do pokoju, umyłam się oraz przebrałam w piżamę. Z laptopem na nogach położyłam się do łóżka. Zadzwoniłam do Connie i opowiedziałam jej o wydarzeniach z dnia dzisiejszego. Ucieszyła się tym, że Lou mnie zaprosił. Weszłam na Twittera, popisałam z paroma dziewczynami oraz odwiedziłam profile chłopaków. Dowiedziałam się, że w czasie mojej ,,randki’’ z Lou’im Niall rzucał się z Zayn’em ziemniakami, a Liam mył gitarę oraz robili jeszcze inne całkiem normalne jak na nich czynności. Weszłam na profil Louisa, jego ostatni tweet był zamieszczony parę minut po naszym rozstaniu i brzmiał tak : A jednak, myliłem się. Wszystkie są inne.. to był niezapomniany wieczór :) . Uśmiechnęłam się, zdając sobie sprawę z tego, że ten tweet był chyba o mnie. Też postanowiłam coś napisać : Jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. Dziękuję.. xx #Goodnight. Wyłączyłam laptopa I odpłynęłam – po prostu zasnęłam.  

***
29.09.11 ( dzień przed jesiennym balem )
Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, jak szybko mijają mi tygodnie. Nawet bardzo szybko… jutro jest bal jesienny, na który idę z Louis’em. A pamiętam jak martwiłam się, że chłopcy sobie kogoś innego znajdą.. myliłam się – Niall zaprosił Connie, podobno byli w Nando’s i blondasek zapłacił za stworzenie kanapki, na której pisało ,, Connie, bal jesienny ? ‘’ Jakże romantycznie. Natomiast Harry stwierdził , że nikogo nie będzie zapraszał, a na balu i tak kogoś ,, wyrwie’’. Zayn powiedział, że nie chce z nikim iść, bo woli drażnić się z Tomlinsonem i Horan poprzez zabieranie im mnie i Connie.. a Liam.. biedny Payne nie może pogodzić się z rozstaniem z Danielle.. Siłą go na ten bal namówiliśmy.. no ale.. mam nadzieję, że Liam w końcu o niej zapomni.. naprawdę ta dziewczyna jest jakaś dziwna.. żeby takiego chłopaka rzucić? On się o nią martwił.. opiekował się nią, jest bardzo utalentowany.. i okropnie przystojni.. dobrze wychowany.. ideał faceta.. Czego chcieć więcej? No ale jej nie wystarczył… W ubiegłym tygodniu świętowaliśmy osiemnaste urodziny Nialla. Na życzenie chłopaka zrobiliśmy ognisko wraz z moimi rodzicami oraz Anne. Śpiewaliśmy piosenki, graliśmy na gitarach, tańczyliśmy, nasz urodzinowy blondyn pożerał ciągle kiełbaski… Odniosłam wrażenie, że Niall’owi spodobały się takie urodziny.. wydaję mi się, że po prostu chciał wrócić do czasów, kiedy nie był sławny, gdy był  po prostu zwykłym chłopakiem z Irlandii. Dostał naprawdę fajne prezenty i dużo jedzenia – co go chyba ucieszyło najbardziej.
Wczoraj byłam z Louisem na spacerze w parku.. muszę się przyznać, że to nie był nasz pierwszy spacer. Od czasu London Eye to właśnie z nim często się spotykałam. Nie mogę powiedzieć, że mi się to nie spodobało..
Teraz aktualnie jestem w galerii wraz z Harrym oraz Connie. Kupujemy ubrania na jutrzejszy bal. Styles okazał się dobrym stylistą, doradzał nam w czym nam dobrze, a w jakich rzeczach nie wyglądamy najlepiej. Po paru godzinnym chodzeniu po sklepach nadal nic nie miałyśmy.. a Harry zdążył sobie już kupić koszulę, marynarkę, buty.. oraz wiele innych dodatków.
- Dobra dziewczyny.. to jest ostatni sklep – powiedział Loczek – Jeżeli tutaj nic sobie nie wybierzecie to będę zmuszony zadzwonić po chłopaków.
My tylko mruknęłyśmy coś w stylu ,, ok’’ . Weszłyśmy do tego sklepu i pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę to była śliczna beżowa sukienka. Od razu poszłam ją zmierzyć. Pasowała idealnie.. bez zastanowienia poszłam do kasy oraz ją zakupiłam. Wzięłam jeszcze beżowe szpilki oraz małą torebkę pod kolor. Conn natomiast zakupiła śliczną szarą sukienkę na ramiączkach. Kupiła jeszcze do tego szpilki oraz ,, kopertówkę ‘’ .
- No nareszcie.. – westchnął Harry. – Dłużej nie mogłyście? –zapytał z sarkazmem.
- Hazziu.. przestań – mruknęłam – Chodźmy już lepiej do domu.
Wraz z przyjaciółmi udałam się do wyjścia ze sklepów. Mieliśmy dzwonić po taksówkę, kiedy nagle Lou zajechał Van’em i zaprosił nas do środka. Uśmiechnęłam się na widok chłopaka i posłusznie weszłam do samochodu. Okazało się, że chłopcy z moimi rodzicami i Anne są w domu i robią obiad. Trochę trudno było wyobrazić mi sobie w jednej kuchni trójkę nastolatków, rodziców i mamę Harr’ego. No ale.. podobno cudy istnieją. Po dwudziestu minutach po miłej jeździe znaleźliśmy się pod moim domem. Lou zaparkował samochód, a my weszliśmy do środka. Oczywiście od razu z Connie, moją mamą oraz rodzicielką Hazzy poszłyśmy na górę pokazać nasze dzisiejsze zakupy. Spodobały im się sukienki. Minęło półgodziny i już wszyscy razem siedzieliśmy przy stole. W sumie to wyglądaliśmy jak jakaś duża, chora rodzinka, która nie dawno wyszła z psychiatryka – czyli standard. Zjedliśmy pyszny posiłek w całkiem przyjemnej atmosferze… no bo chyba przyjemną atmosferą można było nazwać rzucanie się z chłopcami kurczakiem, straszenie Liam’a łyżką oraz bawienie się w kryminał z udziałem marchewek w głównych rolach, co nie? Bardzo mile spędzony czas. Po obiedzie/kolacji wraz z Zayn’em i Liam’em rzuciłam się na sofę w salonie. Włączyliśmy jakiś głupi serial i udawaliśmy, że nam się nie nudzi.. W sumie to ten serial był masakrą. Ciekawiło mnie, gdzie Harry i Niall. Lou i Connie próbowali ogarnąć ostatnie zadanie z hiszpańskiego. Powodzenia im. Zayn przełączył TV na MTV, bo stwierdził, że ma dosyć tych dupnych  seriali. Na MTV akurat były teledyski, więc czas na wygłupy. Malik wraz z Paynem od razu podnieśli się z kanapy i zaczęli tańczyć bliżej mi nie określony taniec. Zaczęłam się śmiać z poczynań moich przyjaciół.
- Myślisz, że nie umiem tańczyć? – zaczął Zayn, gdy można było dostrzec pierwsze dźwięki do Moves Like Jagger.
- No wiesz.. po tym co teraz odwalasz to chyba tak. – odpowiedziałam.
- Dobra, Zayn.. pokaż jej – odezwał się Liam – dajesz Bieber Dance !
Po słowach Liama, Zayn wczuł się w muzykę.. dosłownie. Zaczął pierwsze ruchy.. a potem.. normalnie mnie zamurowało. Tańczył jak Justin.. dokładnie tak samo… Gdy Zayn skończył już swój niesamowity pokaz zdecydowałam się odezwać:
- Wow.. to było niesamowite.. Gdzie się tego nauczyłeś?
- Jak byliśmy w x-Factorze i raz Justin tam występował.. to wtedy za kulisami mnie tego nauczył, wraz z chłopaki wymieniliśmy się z nim numerami telefonów oraz Twitterami.. Nic takiego.. – wzruszył ramionami.
- Nic takiego?! Sam Justin Bieber uczył cię tańczyć.. Czekaj.. ty umiesz śpiewać, rysować, świetnie tańczysz.. i co jeszcze?
- On nadaje się na modela – wtrącił Liam.
- No i jestem powalająco przystojny…- mruknął Zayn, przeczesując palcami swoje włosy..
- Oraz bardzo skromny.. – dodałam.
- No wiem, wiem.. – zaśmialiśmy się. Chwilę jeszcze powygłupiałam się z chłopakami skacząc oraz ,,tańcząc’’ po całym pokoju. Zmęczeni zabawą usiedliśmy na kanapie. Chcieliśmy sobie trochę odpocząć.. no ale w tym domu to jest raczej nie możliwe, po paru minutach wylegiwania się na kanapie do pokoju wbiegł Niall, a za nim Harry.. który miał całą twarz wymazaną w.. Nutelli? Tak.. Nutella.. a za nimi Connie.. Louis był w łazience.
- Co znowu? – zapytał się Liam, patrząc na fochniętego Nialla i mocno zdenerwowanego Harrego w Nutelli.
- No bo ten idiota – Styles wskazał na Horana – rzucił we mnie słoikiem Nutteli, który mu wcześniej zabrałem, a potem dokładnie całą Nutellę wtarł mi w twarz i moje zajebiste loki!
Rozejrzałam się do pokoju, wszyscy oprócz Nialla i Harrego dusili w sobie śmiech.
- Więc.. – odezwał się blondasek – Następnym razem przed zabraniem mi Nutelli będziesz wiedział jak na to reaguję. Bo jeżeli ukradłeś coś Niallowi Jamesowi Horanowi to musisz to konsumować całym sobą  oraz pokazać temu czemuś miłość! – po słowach chłopaka wybuchnęliśmy śmiechem, wraz z Louisem oraz naszymi rodzicami, którzy stali w progu drzwi.
Parę godzin spędziliśmy jeszcze wspólnie, później chłopcy odprowadzili moją przyjaciółkę do domu oraz sami się udali do hotelu. Umyłam się oraz w piżamie zeszłam na dół. Rodzice i Anne już spali. W salonie zastałam jedynie Harr’ego, który głęboko się nad czymś zastanawiał..
- Nad czym myślisz..? – zapytałam się go oraz zajęłam miejsce na fotelu naprzeciw chłopaka.
- Nad wszystkim.. no wiesz.. nad życiem.. czasem po prostu.. zastanawiam się co bym teraz robił, gdybym nie poszedł do x-Factora.. nie poznałbym chłopaków.. pewnie pracował bym w piekarni – uśmiechnął się – Byłbym zwyczajnym chłopakiem.. jednym z wielu.. a teraz..
- Jesteś jednym z niewielu – zaśmiał się. – Harry.. powinieneś się cieszyć z tego jaki sukces odniosłeś.. a przede wszystkim jaki sukces odnieśliście jako zespół.. najlepsi przyjaciele.. – posłałam mu promienny uśmiech.
- Wiem.. wiem.. ale po prostu czasem trudno mi w to wszystko uwierzyć.. miałem marzenie i je spełniam.. a co najważniejsze robię to co kocham z osobami, które kocham jak braci..
- No widzisz.. jaki mądry chłopiec z Ciebie.. – uśmiechnęłam się. – A teraz.. idź spać.. jutro mamy wielki dzień..
- A no faktycznie..  – westchnął oraz wstał.. – a Ty.. czy Ty nie chciałabyś zmienić czegoś w swoim życiu?
- W sumie to.. mam kochającą rodzinę, wspaniałych przyjaciół.. może przyszłego chłopaka.. sama nie wiem.. Rzeczywiśćie.. mam czasem takie myśli, że chciałabym być kimś więcej niż tylko zwyczajną dziewczyną.. lecz.. sama nie wiem.. naprawdę.. na razie cieszę się tym co mam.
- Rozumiem – uśmiechnął się – Idziemy już na górę? Dochodzi dwunasta i szczerze to jestem zmęczony..
-Ja też.. zatem.. na góre – odpowiedziałam i udaliśmy się na piętro. Poszłam do siebie, a Harry poszedł się jeszcze szybko umyć. Rzuciłam się na łóżko.. dobrze, że jutro nauczyciele darowali nam lekcje i idziemy tylko na ten bal.. który.. powinien być wspaniały.. lecz nie musi.. Po paru minutach przymknęłam powieki i zaczęłam śnić. 

__________________________________________
I jak się podoba? :) Rozdział miałam napisany już dawno.. ale dodałam go dopiero dziś. Dzisiaj właśnie skończyłam pisać rozdział 8 :D możę zacznę 9 ;) 
Kiedy dodasz ósemkę? 
Jak napiszę dziewiątkę :)
Mi osobiście rozdział się nawet podoba. Ale to Wam daję do oceniania :) Zachęcam do komentarzy ! 

11 komentarzy:

  1. wspaniały!
    chcę już bal! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde...kocham to;*:*
    Swietne opowiadanie.
    Dawaj... czekamy, Bal ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. mraau <3 ja chcę już ten bal! może wydarzy się coś zaskakującego, nie? Smutno mi się zrobiło pod koniec, te rozmyślania Harrego. Achh... ale to było takie uspokojenie po wcześniejszej dawce niezłego śmiechu. "Bo jeżeli ukradłeś coś Niallowi Jamesowi Horanowi to musisz to konsumować całym sobą oraz pokazać temu czemuś miłość!: - spodobało mi się to! Rozdział jak zawsze cudowny i czekam na więcej! ;* weeny kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  4. jeeeej, dziewczyno, kocham jak piszesz. nie będę mogła dziś zasnąć bo będę rozmyślać co się może stać. dawaj ósemkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. BŁAAAAAAAAAAAGAM DODAJ DZISIAJ 8 ROZDZIAŁ !!!!! *.* KOCHAM TWOJE OPOWIADANIA !! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. kooochaaaaaaaaam :))

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny blog , czekam na ósemkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział, czekam na 8 ;) dooodaj dzisiaj ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. dodaj 8. proszę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. kieeeeeeeeeeeeeedy wkońcu dodasz nastepny ?!?!?!?!??!!; o

    OdpowiedzUsuń
  11. prosze nastepnyyy rozdział !!!!! :o

    OdpowiedzUsuń