_________________________________________________________

piątek, 9 grudnia 2011

001.

Ahh…Nie ma to jak piątkowe popołudnia po szkole. Zero stresu, nauki, zmartwień, nic…po prostu wylegiwanie się na kanapie. Tak jak wspomniałam to robię, leże na kanapie, przed dużym telewizorem w salonie, opycham się żelkami i innymi ,,bardzo’’ zdrowymi przekąskami i oglądam Pamiętniki Wampirów – czuję się jak w siódmym niebie. Jestem pewna, że ta przepiękna chwila trwałaby jeszcze dłużej, ale moja mama musiała ją przerwać swoim krzykiem z kuchni:
- Kochanie !
- Hm ? – mruknęłam.
- Dzisiaj przyjeżdża Anne, nowa statystka u mnie w pracy wraz ze swoim synem. Ten chłopiec jest w twoim wieku i jest w boysbandzie One Direction, twój tata jest ich menagerem. Nie są jeszcze sławni..no ale.. .
- I … ?
- Chcę zrobić jakąś kolację, mogłabyś pójdź do sklepu i kupić potrzebne rzeczy?
- Jasne…a na ile godzin oni będą ?
- Godzin? Kotku…przepraszam Cię, ale oni przyjeżdżają do nas na noc, mamy wielki dom, parę wolnych sypialni. Zostaną tu jakiś tydzień, może więcej.  Jutro pojadę z Anne do pracy. Zostaniesz z jej synem…Harrym, mogłabyś się nim zająć ?
- Co ? Mam niańczyć siedemnastolatka?
- Nie…Chodzi mi o to, żebyś go oprowadziła po okolicy, albo chociaż powiedziała mu żeby się czuł jak u siebie i tak dalej, dobrze?
- Tak, ale mamuś ?
- Hm?
- Ten weekend miałyśmy spędzić razem, iść na basen, na zakupy. Obiecałaś.
- Wiem Julie, przepraszam. Zapomniałam, przykro mi.
- Zawsze tak mówisz – burknęłam pod nosem, bo tak to właśnie jest jak masz zapracowanych, bogatych rodziców – nigdy nie mają dla ciebie czasu, owszem miło jest mieć markowe, drogie ciuchy, buty oraz wszystkie fajne gadżety, ale mi po prostu brakuje tego jak było kiedyś. Za nim ojciec założył wytwórnię, za nim był menadżerem tego całego zespołu, za nim matka otworzyła salon mody, za nim projektowała ubrania, za nim pracowała w agencji modelingowej. Nawet sama jestem na paru zdjęciach do sesji, teledyskach, czasem filmach, ale ja bym wolała, żeby rodzice mogliby ze mną godzinami siedzieć, rozmawiać oraz śmiać się. Jak w normalnych domach. Z moim głębokich rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej rodzicielki:
- Więc, mogłabyś pójść po te zakupy, Julie ?
- Taaak. Co mam kupić ?
- Masz tu listę – powiedziała mi mama i podeszła do mnie oraz podała mi listę zakupów.
Pamiętniki Wampirów się już skończyły, więc mogłam iść. Założyłam czerwone conversy, narzuciłam na siebie sweterek oraz wyszłam. Szłam w kierunku do spożywczaka i natknęłam się na moją najlepszą przyjaciółkę.
- Hej ! Connie ! – krzyknęłam.
- O heej Juli. Idziesz może do sklepu ?
- Taak…mam zrobić zakupy na kolację, przyjeżdża jakaś statystka do pracy mamy i jej syn, w naszym wieku. Gra w jakimś boysbandzie, mój tata jest ich menagerem.….ee…True Creation? … Nie..Eee. A już wiem One Direction.
- Uu…Cieszysz się ? Może będzie przystojny.
- Taa…ehe. W ogóle się nie cieszę. Mama znowu mnie oszukała, miałyśmy iść na basen, zakupy…ale nie bo zapomniała. Jak zawsze . A ten cały Harry i ta Anne zostają na więcej niż tydzień w moim domu…
- Ej..mała, nie smuć się, może naprawdę zapomniała? Pamiętaj masz zawsze mnie.
- Dzięki – powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę. Po paru minutach drogi doszłyśmy już do sklepu, Connie kupowała to co zwykle, czyli żelki, cola itd. Ja wzięłam to o co mnie poprosiła mama, paczkę żelków i sok. Z zakupami udałam się do kasy, zapłaciłam oraz czekałam na przyjaciółkę.
-Connie, jutro do mnie przychodzisz z rana i nocujesz, okej ?
- Chciałabym, tylko zapytam się mamy. Raczej mi pozwoli.
- Cieszę się ! –powiedziałam – Okej, ja już idę w swoją stronę, to pa ! – oznajmiłam, przytuliłam Connie i poszłam do domu.
- Pa ! – odkrzyknęła.
Otworzyłam drzwi, położyłam kluczyki na komodzie i poszłam z zakupami do kuchni.
- Proszę ! Mamo…a mogłaby u nas jutro Conn nocować ? – poprosiłam.
- Nie ma sprawy ! Mnie może jutro w nocy nie będzie,  idziemy na bankiet a potem jedziemy do Paryża. Pomogłabyś mi z tą kolacją?
- Jasne…i dzięki, mamuś – powiedziałam i przytuliłam swoją rodzicielkę.
Pomogłam mamie z kolacją, zrobiłyśmy naleśniki. Poszłam do siebie, odświeżyłam się trochę i położyłam się na łóżku zajadając żelkami. Wzięłam swojego iPada i weszłam na Twittera i Facebooka. Oglądałam zdjęcie chłopaka, który mi się podoba już ponad rok – Joshua Knight. Mogłabym przeglądać te fotki godzinami, gdyby nie głos mamy z dołu :
- Julie, chodź już. Przyjechali !
- Super…- mruknęłam pod nosem – Jak ja się niezmiernie cieszę. Obejrzałam się w lustrze, wzięłam swoją komórkę i zeszłam na dół. Zobaczyłam kobietę po trzydziestce oraz jej syna w moim wieku, muszę przyznać, że był nawet przystojny, miał na sobie t-shirt w ,,serek’ , szarą marynarkę, ciemne jeansy oraz szare Vansy. Jego brązowe loki były nieziemskie…eej, o czym ja myślę? To pewnie jakiś zarozumiały laluś, który myśli, że jest taki świetny i w ogóle.
- Hej, jestem Anne– powiedziała do mnie z twarzy miła kobieta. – Miło cię poznać.
- Cześć, a ja Julie – odpowiedziałam i uścisnęłam sobie z nią ręcę. – Ciebie też
- A ja Harry. Harry Styles – powiedział Loczek z uśmiechem odsłaniając swoje idealne, białe zęby.
- Julie, Julie Posner.
- To jak ? Głodni ? – odezwała się moja mama. – Zapraszam do stołu – powiedziała po czym wskazała stół.
Grzecznie podeszłam,  zajęłam swoje ulubione miejsce – naprzeciwko okna na całą ścianę, uwielbiałam jeść i patrzeć za okno, jaka pogoda, co się dzieję na dworze . Mama Harrego usiadła po mojej prawej stronie, a chłopak obok niej. Moja rodzicielka nakładała naleśniki i inne pyszności. Nasze matki ciągle rozmawiały, a my jedliśmy w ciszy. To była zdecydowania najcichsza kolacja w moim całym życiu. Gdy skończyłam jeść, odniosłam, swój talerz i położyłam do zlewu. Poszłam do salonu obejrzeć trochę telewizji przed snem, mogłam to zrobić u siebie w pokoju, ale jakoś nie chciało mi się iść na górę.
- Jull – to był głos mojej mamy.
- Tak?
- Pokaże teraz naszym gościom sypialnie.
- Okej. Obejrzymy później coś w telewizji ? – zapytałam z nadzieją w głosie.
- Nie, przepraszam. Jestem zmęczona – odpowiedziała i poszła na górę pokazać gdzie będą spać nasi goście. Miałam wrażenie, że Harry ciągle się patrzy na moją smutną twarz, czułam jego wzrok na sobie, wydawało mi się , że patrzy ze współczuciem. Szczęściaż. Dla niego pewnie mają czas w domu. Zamyśliłam się jeszcze przez chwilę, a potem postanowiłam obejrzeć SpongeoBoba – ta gąbka zawsze rozśmieszała mnie i Connie.
Za nim się zorientowałam było już wpół do dwunastej, zadzwonię do Connie. Nie powinna jeszcze spać. Tak jak myślałam odebrała po dwóch sygnałach:
- Heej co tam? Jak tam nowy znajomy?
- Ehm…ma na imię Harry Styles, wysoki, dobrze zbudowany, zielonooki brunet z lokami.
- Hahah . Zaraz w piszę w google. Więc…jak? Joshua przepadł?
- Nie coś ty. On nie ma szans z Joshuą ! – powiedziałam i obie się zaśmiałyśmy – Możesz jutro u mnie nocować ?
- Nie…Mama mi nie pozwala, bo jadę do dziadków na weekend. Przyjdziesz do mnie jutro przed 13 ?
- Naprawdę? Szkoda…okej, przyjdę. A co będziemy robić ?
- No nie wiem, bo ja jadę około 15, więc pooglądamy coś w TV, pogadamy itd.
- Dobrze. To przyjdę do Ciebie jutro, przed 13, tak?
- Dobra, będę gotowa. To do jutra ! Kolorowych !
- Pa, kolorowych ! – odpowiedziałam i się rozłączyłam.
SpongeoBob się skończył, w TV nic nie było, więc poszłam do siebie. Wyciągnęłam piżamkę, poszłam do łazienki się umyć. Po dwudziestu trzech minutach leżałam już w łóżku. Wszyscy chyba już spali. Ja też zasnęłam po paru minutach.

***
Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się i zerknęłam na okno. Nawet ładna pogoda – słońce, parę chmur. Chyba dziś nie będzie padać. Wzięłam swój telefon, żeby zobaczyć która godzina. Dochodziła jedenasta, poszłam do łazienki, ogarnęłam się i ubrałam. Założyłam kremową bluzkę na ramiączkach, białe conversy do kostki, jeansowe szorty oraz jasny sweterek w czarne serduszka. Sięgnęłam po iPhona  i zeszłam na dół. Zastałam tam już wszystkich, jedli śniadanie.
- Już wstałaś, siadaj. Zrobiłam ci omleta. – powiedziała do mnie moja mama i pocałowała mnie w policzek.
-Dziękuje – odpowiedziałam i usiadłam do stołu. Nikt się nie odzywał, niezręczna cisza. Harry jednak ją przerwał:
- Proszę pani – zwrócił się do mojej mamy – Mogliby dzisiaj wpaść tu moi przyjaciele z zespołu?
- Oczywiście, wiesz co. Mogą nawet nocować, idziemy dzisiaj z twoją mamą i moim mężem na bankiet a potem lecimy do Paryża, więc macie parę dni  wolnych od rodziców. – odpowiedziała moja mama.
- A..mamo?  - zwróciłam się do mojej rodzicielki.
- Tak, kotku ?
- Bo dzisiaj Connie miała nocować u nas. Ale jednak nie może, idę do niej na jakaś godzinę, dobra?– wstałam, odłożyłam swój talerz i popatrzyłam na mamę.
- Oczywiście, jakby Ci się nudziło jak nas nie będzie, to mam nadzieję, że chłopcy się tobą zajmą.
- No raczej – powiedział z uśmiechem Harry – Nie ma problemu.
- Jej…jak się cieszę – mruknęłam cicho, ale chyba mój nowy ,,kolega’’ to usłyszał. Patrzył się na mnie, ja tylko przewróciłam teatralnie oczami.
- To ja lecę do Conn – powiedziałam do mojej rodzicielki oraz się do niej uśmiechnęłam, odwzajemniła ten gest.
Wzięłam komórkę, napisałam do mojej przyjaciółki, że już idę i wyszłam z domu. Po paru minutach doszłam do domu Connie, zapukałam, a ona mi otworzyła.
- Heej. Co tam ? – przywitała mnie.
- Okej – powiedziałam, weszłam do jej domu oraz poszłyśmy do jej pokoju – Więc co robimy?
- A może poszukamy jakiś informacji o tym Harrym ?
- Dobra, wiem tylko tyle, że byli w X-factorze, parę miesięcy temu. Mamy teraz wrzesień, a oni zajęli trzecie miejsce w finałach chyba w grudniu. Ale nie wiem na sto procent
- Aha..ciekawie się zapowiada – odpowiedziała moja przyjaciółka, która surfowała po internecie – O zobacz, to ich cover do Only Girl – powiedziała i włączyła jakieś nagranie.
- Nawet nieźle śpiewają – skomentowałam – Ale pewnie sodówka im do głowy strzeliła.
- Raczej. Widziałaś nowe zdjęcia Joshuy na Twitterze?
- Nie, pokaż ! – krzyknęłam, podbiegłam do przyjaciółki, wyrwałam jej laptopa z rąk i zaczęłam się rozkoszować pięknem chłopaka, który mi się niezmiernie podoba od końca gimnazjum – Ale on słodki jest !
- Wiem. Faktycznie ładnie tu wyszedł – powiedziała i przyłączyła się do oglądania zdjęć.
Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się oraz oglądałyśmy różne rzeczy na internecie do piętnastej. Potem niestety musiałam już iść.
- Przykro mi, że jednak dziś u mnie nie nocujesz, a na dodatek będę musiała z tymi gwiazdkami spędzić parę dni.
- Nocują dziś u was? Wszyscy?
- Taak. Rodzice i mama Harrego pojechali do Paryża, oczywiście ojciec obiecał mi coś przywieźć, jak znam życie to tobie też – uśmiechnęłam się do przyjaciółki – Ale niestety, parę dni z nimi.
- Poradzisz sobie, zadzwonisz do mnie wieczorem?
- Jasne, do poniedziałku ! – powiedziałam, mocno przytuliłam moją przyjaciółkę, wracałam do domu. Wyciągnęłam z kieszeni spodni mojego iPoda, podłączyłam słuchawki, wsadziłam je w uszy i nastawiłam sobie moją playlistę. Po paru minutach spacerku doszłam do mojego domu, otworzyłam drzwi, weszłam do środka, a klucze rzuciłam na komodę. Zdjęłam conversy i weszłam do salonu. Nie zastałam tam piątki rozwścieczonym nastolatków, więc postanowiłam się trochę rozejrzeć po domu. Na parterze ich nie było, pewnie siedzieli w pokoju Harrego. Po cichu weszłam na piętro, przeszłam obok łazienki i zobaczyłam czwórkę chłopaków w samych dresach. Tylko gdzie Loczek ? Nie było go, podeszłam do nich i zobaczyłam co robili – Podciągali się na drążku, który był w pokoju bruneta, teraz się podciągał Harry, więc dlatego go nie widziałam od razu. Chłopak skończył i do mnie podszedł, miałam wrażenie, że reszta nie wiedziała, że ja jestem w pokoju.
- O cześć. – powiedział – To Louis, Liam , Zayn oraz Niall – przedstawił mi swoich przyjaciół. – To Julie – skierował się do swoich towarzyszy.
- Harrold, kochanie. Wracaj to zabawy ! – krzyknął przystojny, dobrze zbudowany szatyn o nieskazitelnych szaro-niebieskich oczach.
Harry zaczął się podciągać, szło mu nieźle, jednak przestał kiedy to skomentowałam:
- Wiesz co, brakuje Ci banana i było by idealnie – po moich słowach wszyscy wybuchli śmiechem, najbardziej Lou. Harry tylko stał i udał , że się obraża. Ciemny blondyn, Liam podszedł do niego i go zaczął uspokajać – przytulił go i pogłaskał po głowie. Patrzyłam się na nich z lekkim zdziwieniem w oczach, podszedł do mnie blondyn, Niall :
- Dziwne nie? – zapytał się – Ale spokojnie, u nas to normalka – uśmiechnął się.
- Dobrze wiedzieć – odpowiedziałam , odwróciłam się na pięcie i skierowałam się ku schodów. Zatrzymałam się słysząc głosy chłopaków, rozmawiali między sobą:
- Hahah, nieźle Cię zgasiła, Harry – powiedział chichocząc Louis, reszta też się śmiała.
-Taa… Zobaczycie, ona jeszcze będzie moja ! – krzyknął Harry.
Zdziwiły mnie te słowa, postanowiłam zareagować i krzyknęłam ze schodów:
- Tylko w twoich snach ! – po moich słowach słyszałam jak chłopcy się śmieją, naprawdę to ja też nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Zeszłam na dół, włączyłam TV – nic ciekawego nie było. Od razu wyłączyłam, stałam się senna. Na moim zegarku pokazywało, że dochodzi 23. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę oraz poszłam się wykąpać. Wzięłam 30-minutową kąpiel, potem wyszłam i od razu położyłam się do łóżka. Postanowiłam zadzwonić do Connie i opowiedzieć jej o wszystkim – uważa, że dobrze powiedziałam, też ją to rozśmieszyło. Po rozmowie z moją przyjaciółką odłożyłam telefon, zgasiłam lampkę i wygodnie ułożyłam się do snu z uśmiechem na twarzy – myślałam o Louisie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz