_________________________________________________________

wtorek, 31 stycznia 2012

009.

( ponad dwa miesiące później,10 grudzień. )
Minęły już dwa miesiące od bardzo mi pamiętnego balu. Wszystko jest wspaniałe. Szczerze mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam niesamowitego chłopaka, moja najlepsza przyjaciółka również znalazła szczęście w miłości. Z Louis’em oraz moimi przyjaciółmi spędzam ostatnio bardzo dużo czasu, z czego się naprawdę cieszę. Jedyna dołująca rzecz to to, że Joshua i Rosalie się spotykają ze sobą. A poza tym.. to naprawdę jest idealnie. Nawet w szkole nie mam ochrzanów od nauczycieli, a to już coś.
Mój tata postanowił wynagrodzić chłopakom ciężką pracę i kupił im willę, niedaleko tej naszej. No bo na serio się napracowali. Przez ostatnie dwa miesiące chłopcy wydali dwa single, jeden teledysk.. mają za sobą już parę wywiadów, koncertów,  sesji zdjęciowych, film dokumentalny no i oczywiście płytę. Krążek nazywa się Up All Night i jest naprawdę świetny. No ale mniejsza o to..
Właśnie sobie sprzątam… no jasne, bo nastolatka w sobotnie południe nie ma co robić tylko sprzątać cały dom, na dodatek sama. Harry miał mi pomóc.. Trzy godziny temu wyszedł z domu do MilkShake City.. miało go nie być 15 minut.. taa. Ten nieogarnięty loczek jest czasem naprawdę irytujący.. no ale cóż. Wracając do mojego sprzątania.. właśnie sobie odkurzam.. znaczy.. jak można to nazwać odkurzaniem.. W sumie to mam włączoną płytę chłopaków i tańczę z odkurzaczem – normalka.
Piętnaście minut minęło i odkurzyłam, a Styles’a nadal nie ma. Zabiję go kiedyś.. łopatą. Westchnęłam, spojrzałam za okno – biało. Początek grudnia, a śnieg zdążył już spaść. Zmuszę Harr’ego do odśnieżenia podjazdu. Zmęczona rzuciłam się na kanapę, włączyłam telewizor i wzięłam na jakąś muzyczną stację.  Zaczęłam rozmyślać o nadchodzących Świętach i 19 urodzinach mojego Boo Bear’a. Uruchomiłam laptopa i położyłam go sobie na kolanach. Popijając sok pomarańczowy weszłam na Twittera. Przybyło mi trochę followersów.. Od początku związku z Louis’em stałam się sławna w internecie.. Fanki chłopców już wiele razy groziły mi śmiercią oraz mnie przezywały. No ale również są takie directionerki, które życzą mi szczęścia z Tomlinsonem oraz ze mną normalnie piszą. To miłe, serio. Właśnie pisałam sobie z jedną z niewielu Directionerek, które mnie lubią aż ktoś do mnie zadzwonił na Skypie. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam rozmowę i włączyłam kamerkę. Po paru sekundach zobaczyłam mojego Boo Bear’a.
- Cześć księżniczko – przywitał mnie z szerokim uśmiechem.
- No heej. Czemu do mnie dzwonisz? Przecież możesz przyjść.
- No właśnie nie mogę..
- Co znowu chłopcy ci zrobili?
- Zamknęli mnie w toalecie.. ale plusy są takie, że mam marchewki, internet no i oczywiście ciebie – wyszczerzył się.
- Słodki jesteś..
- No wiem, wiem.
- A wiesz może gdzie Harry? – westchnęłam – miał mi pomóc w sprzątaniu.
- Umówił się z chłopcami do Milkshake City.. jesteś sama w domu?
- Niestety tak..
- Nie, nie. Boo Bear Ci zaraz pomoże!
- Lou..
- Tak?
- Jesteś zamknięty w toalecie – odparłam , a ten zaczął się rozglądać po pomieszczeniu.
- No to wywarzę drzwi lub… okna !
- Wariat.. – mruknęłam, a on się zaśmiał. Chciałam mu zaproponować, że zadzwonię do któregoś z chłopaków, ale ktoś zadzwonił do drzwi. Przeprosiłam chłopaka i poszłam otworzyć. Sama nie wierzyłam kogo widzę w drzwiach.. stał tam Ian.. Ian Somerhalder… tak ten Ian Somerhalder..tak ten.. Damon z Pamiętników Wampirów.. marzenie nastolatek, a dla mnie wujek. Ukochany wujek.. brat taty. Rzuciłam się na szyje Ian’owi a on się roześmiał. To dla mnie bardziej taki brat niż wujek.. wyluzowany, opiekuńczy… taki najlepszy.
- Co ty tutaj robisz? – krzyknęłam szczęśliwa.
- Mam przerwę w pracy i pomyślałem, że odwiedzę brata, jego żonę no i Ciebie!
- Cieszę się.. – uśmiechnęłam się – Fuck..
- Co się stało?
- Zapomniałam o Louis’ie! – krzyknęłam i ponownie rzuciłam się na kanapę.
- No hej.. księżniczko, co się tam dzieje?  - zapytał się mnie mój lekko zirytowany chłopak.
- A nic, nic. Wujek do mnie przyjechał – oznajmiłam mu, a Ian usiadł obok mnie i pokazał się w kamerce.
- Twój wujek to Ian Somerhalder?! – spytał zdziwiony Lou.
- No tak – wzruszyłam ramionami – Ian, - zwróciłam się do wujka – To Louis Tomlinson z On…
- One Direction! – krzyknął Ian – Znam ich.. To właśnie tego zespołu Stevie jest menadżerem.
- Nom.. – mruknęłam.
- Ian.. jakby co to ja I chłopcy zawsze byliśmy w Team Damon – stwierdził Lou, a wujek się roześmiał.
- Cieszę się. A wy ten.. tego?
- Co my? – spytałam. – A oto ci chodzi. Tak, Lou to mój chłopak od dwóch miesięcy – uśmiechnęłam się.
- Fajnie. – powiedział Ian – Louis.. – zwrócił się do mojego chłopaka i popatrzył na pomieszczenie w jakim jest – Czemu siedzisz  w łazience z marchewkami?
- Chłopcy mnie zamknęli – wzruszył ramionami i zaczął chrupać marchewkę.. znowu. Wujek popatrzył się na mnie pytająco , a ja szepnęłam:
- To normalka u nich.
Ian poszedł się rozpakować do pokoju gościnnego, a ja z Louisem rozmawiałam jakąś godzinę.
 Potem przyszedł Harry z Zayn’em i Niall’em oraz Conn. Liam poszedł uwolnić Louis’a z kibelka. Chłopcy poszli odśnieżać za karę, że Styles mi nie pomógł w sprzątaniu. Connie przywitała się z moim wujkiem i trochę porozmawialiśmy w trójkę. Po trzydziestu minutach do domu przyszli chłopcy już z Louisem oraz Liamem i rodzice z Anne. Mama, tata oraz mama Harr’ego przywitali się z Ian’em a potem poszli w czwórkę coś gotować. My w tym czasie się trochę pośmialiśmy i pooglądaliśmy Love Acutally za sprawą Harr’ego, który prosił właśnie o ten film. Okazał się być trafnym wyborem. Ja, Conn i Harry zaczęliśmy cicho szlochać w połowie seansu, a Louis z chłopcami potem się rozkleili.
- Masz wygodne kolana – mruknęłam do  Louis’a, gdy na nim siedziałam.
- Dziękuję – szepnął mi przy uchu oraz mnie pocałował.
- Wymiana śliny.. – mruknął Harry, patrząc na mnie i Tomlinsona.
- A tu kolejna.. – dodał Liam, pokazując na całujących się Niall’a i Connie. Zaczęłam się śmiać
- A ty czemu rechocesz? – zwrócił się do mnie Zayn, a ja wzruszyłam ramionami.
- Młodzież,obiad! – krzyknął Ian, który stał w progu drzwi do kuchni .
- Obiaaaad! – zaczął się drzeć Niall, któwy właśnie ścigał się z Louis’em do kuchni. Pokręciłam głową oraz popatrzyłam na Conn, która miała lekko zażenowaną minę. Przyjaciółka również się na mnie popatrzyła i obie się zaśmiałyśmy.
- Wariaci.. – powiedziała Connie.
- I za to ich kochamy. – dodałam.
- O taak. – przytaknęła z uśmiechem.
- ruszamy dupki i idziemy na obiad – rozkazał Liam.
- Dobrze, Tatusiu, a potem poczytasz nam bajki i sobie poleżakujemy po posiłku– mruknął Zayn z irionią, a my się zaśmialiśmy, znowu.
W trakcie posiłku Ian wraz z moim tatą się rozkręcił. Ciągle mówił jakieś suchary, które bez powodu rozśmieszały wszystkich pozostałych włącznie ze mną, wygłupiał się z chłopakami oraz prowadził nietypowe, bezsensowne rozmowy. Chłopcy ciągle mu przypominali o tym, że są w Team Damon. Rozśmieszyło go to… Cieszę się, że mam przy sobie Louis’a, rodziców, przyjaciół no i wujka.
Po skończonym obiedzie mieliśmy chwilę spokoju. Siódemką usiedliśmy przed telewizorem i komentowaliśmy jakąś kreskówkę o przygodach małych kaczek. Bardzo mądra kreskówka, serio..
- Ta kacza mama ma jakiś dziwny nos.. – odezwał się Lou, który przeżuwał żelki.
- Taki… kaczy.. tak, kaczy nos.. – zawtórował mu Zayn.
- Żółto-pomarańczowy kaczy nos.. – dołączył się Harry.
Wraz z Connie, Liam’em i Niall’em popatrzyliśmy się na nich jak na idiotów i zrobiliśmy grupowego facepalma.
- Dobra chłopcy.. jako tatuś , wyłączę tą bajkę bo widzę , że sprowadza was ona na złą stronę – mruknął Liam i przełączył na jakiś kanał przyrodniczy – O, tutaj się czegoś dowiecie o zwierzętach – dodał.
Orangutany spożywają w masowej ilości banany – usłyszeliśmy z telewizji, a Lou prychnął:
- Banany?! Marchewki rulez.. – powiedział.
Wspinają się na drzewa, żyją w gromadkach. Rozmnażają się płciowo.. – i tutaj zaczął być pokazywany stosunek tych orangutanów.
- Masz rację , Li.. serio się czegoś dowiemy.. – oznajmił wyszczerzony Harrold.
- Zakryjcie mu oczy! Nie jest jeszcze pełnoletni! – zaczął panikować Lou.
- Julie i Connie też nie są! – krzyknął Zayn.
- Ale one są bardziej dojrzałe.. – powiedział Liam – Wiecie, to kobiety..
- A no faktycznie – odezwał się Niall i próbował wraz z Tomlinsonem zakryć oczy Hazzie.
Styles się jednak nie dawał, ciągle patrzył się w ten telewizor z wielkim bananem na twarzy.
- Harry.. To tylko kopulacja małp , a ty szczerzysz się jak Niall na widok bułki – powiedziałam.  Wszyscy się zaczęliśmy śmiać z mojego zacnego suchara.
- Dobra dzieciaki.. – do pokoju wszedł Ian – widzę, że ta telewizja źle na was działa – wyłączył TV, a my zaczęliśmy wydawać z siebie dźwięki oburzenia.
- No to co robimy? – zapytał kochany Daddy Direction.
- Jeść! – wydarł się Niall.
- Jakieś inne propozycje?
- Jeść! – ponownie Niall.
- A coś innego oprócz jedzenia? – Liam już zaczął się lekko irytować.
- Nieee ! Jeść ! – kontynuował Horan.
- Zamknij się! – Payne już nie wytrzymał.
Niall udał , że się obraża i zrobił smutną minę, zbitego psiaka.
- A może pogadamy jak normalni, prości ludzie? – zaproponowała Connie, a my wybuchliśmy śmiechem.
- Serio, Connie? Serio..? My i normalność ? – mruknął rozbawiony Styles.
- A może pójdźmy do basenu? – zapytałam.
- Julie.. jest zima.. no wiesz, mróz, śnieg i tak dalej.. – odezwał się Payne.
- Oj tam, oj tam..
- Zabiłaś jednorożca! – krzyknął przestraszony Harry.
- Jednorożca?! Ktoś powiedział ‘’jednorożca’’?! Zjadłbym jednorożca.. – powiedział Niall z marzycielskim uśmiechem po czym oblizał wargi. Po jakże interesującej wypowiedzi blondyna, zaczęliśmy się wszyscy śmiać, oprócz Niall’a, który lekko nie ogarnął co jest naszym powodem radości.
Po półgodzinnym ustaleniu co będziemy dziś robić, postanowiliśmy, że wybierzemy się do parku. Szybko się ubraliśmy w ciepłe ciuchy i opuściliśmy mój dom. Po paru minutach ‘’spokojnej’’ drogi byliśmy już u celu. Chodziliśmy alejkami w parku, wspominając co się ostatnio wydarzyło. Po paru minutach odłączyliśmy się z Louis’em od reszty i szliśmy przodem, trzymając się za ręce. Rozmawialiśmy o wszystkim, aż  do momentu,  w którym przybliżył swoje wargi do moich. Pocałował mnie delikatnie, ale również namiętnie.
Przytuliłam się do chłopaka i poczekaliśmy aż reszta hołoty nas dogoni. Nie trwało to długo, bo okazało się, ze Niall zobaczył budkę z Hot-Dogami, która stała niedaleko nas i i zaczął biegnąć w naszą stronę. Oczywiście zaliczył przy tym parę gleb… tak to jest jak się nie wiąże butów.. no ale.. nie ważne, to przecież Horan.
Gdy Niall przeżuł, połknął oraz przetrawił tych kilka Hot-Dogów, postanowiliśmy pójść na plac zabawa. No wiem.. bardzo dojrzale. Na placu Blondasek zaczął densić swój irlandzki taniec, Zayn przeglądał się w lodzie i poprawiał fryzurę, która i tak wyglądała tak samo jak przed naszym wyjściem, Liam liczył z ilu cegieł jest zbudowany chodnik, Harry próbował się dowiedzieć, pozwólcie , że go zacytuję ‘’ Idę popytać się ludzi z czego jest zbudowana ta drewniana ławka’’ no i poszedł. Stał przy jakiejś babci z wózkiem i zawzięcie z nią o czymś dyskutował. Lou dziergał coś w drzewie, a ja z Connie huśtałyśmy się na huśtawkach.
- Wiesz.. Conn.. pójdę do Louisa i zobaczę co on z tym drzewem robi.
- No okej.. a ja spróbuję odciągnąć Niall’a od tego tańca. – no i się rozdzieliłyśmy.
Podeszłam do ławki i pocałowałam Carrotkę w polika.
- Co tam dziergasz? – zapytałam.
- A zobacz. – odparł i mi odsłonił. Zobaczyłam napis : Jullie, zawsze będę Cię kochać. Twój Lou.
A obok tego Lou dorysował serduszko. Uśmiechnięta rzuciłam się chłopakowi na szyję i wtuliłam się w jego umięśniony tors.
- Jesteś wspaniały. Dziękuje – oznajmiłam. Poczułam jak samotna łza szczęście spływa po moim policzku. Loui delikatnie wytarł ją swoim kciukiem i szepnął.
- Nie dziękuj.. Tylko…  zawsze mnie kochaj. – po czym pocałował mnie w czoło a ja jeszcze bardziej się do niego przytuliłam.
Posiedzieliśmy tak jeszcze parę minut a potem wstaliśmy, trzymając się za ręce. Poszliśmy po chłopaków i Connie, a oni zaczęli nam opowiadać czego się dowiedzieli.
- Zauważyłem, że w lodzie nie da się przyjrzeć mojemu obliczu, bo się na nim wywalam. – zaczął Zayn.
- A ja odkryłem, że drewniane ławki są wykonane z drewna . – pochwalił się Harry.
- Mi się niestety nie udało , obliczyć ile jest tych cegieł.. – powiedział smutny Liam.
- A ja.. ja stwierdziłem, że po zjedzeniu tych 8 Hot-Dogów muszę do toalety. – wypowiedział się Niall i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Postanowiliśmy już wracać do domu. No oczywiście nie odbyło się bez bitwy na śnieżki, rzucaniu się nawzajem w zaspy, turlaniu się z górek i tak dalej.
Cali zmarznięci i mokrzy doszliśmy do mojego domu. Rodzice dali nam kazanie, na ten temat, że pewnie będziemy chorzy, a oni mają dziś dla nas jakąś ważną informację do przekazania i tak dalej… Lou pożyczył chłopakom jakieś suche ciuchy a ja dałam coś Connie. Przebrani poszliśmy coś zjeść.
- Która godzina ? – zapytał po skończonym posiłku.
- Dochodzi 22. – odparła Conn.
Całą ‘’rodzinką’’ usiedliśmy w salonie, bo rodzice, Anne i Ian chcieli nam coś ważnego przekazać.
- No więc pewnie wiecie, że zbliżając się Święta.. – zaczął mój tata.
- Oj dobra.. nie przedłużaj im tylko po prostu im to powiedz. – pogonił go wujek.
- No dobra.. a więc.. Tydzień przed 24 grudnia jedziemy do Paryża. Spędzimy tam święta i Sylwestra.  Wy – wskazał na chłopaków –zagracie tam koncert, pójdziecie na jakiś wywiad, będzie mieli podpisywanie albumu oraz może sesję zdjęciową . A wy – tata teraz pokazał na mnie i Connie – Będziecie mieć pokaz mody i sesje zdjęciową.
Gdy tata skończył swoją wypowiedź, poderwaliśmy się z miejsc, zaczęliśmy śpiewać Danza Kuduro i tańczyć nasz taniec radości. Pogadaliśmy jeszcze z godzinkę, a potem chłopcy poszli do siebie. Z racji tego , że dziś była sobota to Connie u mnie przenocowała. Poszłam wziąć szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i zmęczona rzuciłam się na łóżko. Pare minut później już śniłam.

___________________________________________
MASAKRA -,- , tak wiem. 
ani zabawny, ani ciekawy.. jakieś takie gówno mi z tego wyszło.
jakoś mi ostatnio pisanie nie idzie.. mam wielką ochotę pisac i wql.. ale dalsze rozdziały.. bo np. mam pomysł na dalsze rozdziały.. i chce je pisać... ale na dziesiątkę nie mam pomysłow ;c 
a Wam się podoba?
jak sie Wam wcale nie podoba to po prostu to napiszcie.. liczy się SZCZEROŚĆ. ;D
może będziecie ciekawi czemu akurat Ian Somerhalder.. 
na serio? sama nie wiem. 
po prostu raz tak sobie myślałam i wymyśliłam Ian'a xD.
no dobra.. hope you like it.. - wątpię xd . xx 

piątek, 13 stycznia 2012

♥ przepraszam..

Heeej ! Jest mi bardzo miło. że pod poprzednim rozdziałem znalazło się 30 komentarzy! Jesteście wspaniałe! Dziękuję ♥
To właśnie Wasze komentarze motywują mnie do pisania.. :) zawsze, gdy je czytam usmiech pojawia się na mojej twarzy. ;D

Chciałam Was bardzo przeprosić, za to , że tak dawno nic nie dodawałam, ale zgubiłam zeszyt gdzie miałam połowę nowego rozdziału, a tablet, w którym miałam kopię jest w naprawie ;c

Obięcuję, że jak dostańe mój tablet lub jak znajdę zeszyt to dokończę rozdział i wstawie ;)

Jeszcze raz przepraszam.. ♥

PS. jeśli chcesz być informowany na Twitterze o nowych rozdziałach wystarczy, że napiszesz swój nick w komentarzu.
PS.2. jak masz bloga o 1D to możesz podać mi jego adres również w komentarzu. Chętnie poczytam :)