_________________________________________________________

piątek, 24 lutego 2012

011.

Poczułam usta. Malinowe, delikatne usta.
Prawą powiekę uniosłam ku górze i zobaczyłam Louiego, który pochyla się nade mną i całuje w usta. Uśmiechnęłam się do siebie i zapytałam.
- Co się dzieje, Lou?
- Już czas wstawać,  księżniczko. Dziś lecimy do Paryża. – szepnął.
- A no taaak. – usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się – Długo nie śpisz?
- Jakieś pół godzinki.
- Która godzina?
- Dochodzi wpół do ósmej. – odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się do niego, sięgnęłam po naszykowane ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki, orzeźwiający prysznic, ubrałam się w czystą bieliznę, czarne rurki i luźną, białą bluzkę. Rozczesałam włosy, lekko je pokręciłam i wyszłam z łazienki. Louis popatrzył na mnie i szeroko się uśmiechnął, po czym wziął swoje ciuchy i zniknął za drzwiami łazienki. Po dwudziestu minutach wyszedł ubrany w dżinsy i beżowy sweter.

***
- No ale ja chcę jeszcze dżemu! – wydarł się Niall przy śniadaniu.
- Nie, Niall. Nie dostaniesz już dżemu. – powiedziała opanowany Liam.
- No ale czemu?
- No bo nie.
- No ale czemu ‘ no bo nie ‘ ?
- Żebyś miał kurwa rebusa, dziecko. – mruknął Daddy.
- Zawsze tak jest, że nikt nie liczy się z uczuciami biednego Horanka. – mruknął blondas pod nosem.
- Ja pierdolę.. – znowu odezwał się Payne.
- Liam, nie przeklinaj. – upomniał go tata, a on się uśmiechnął przepraszająco.
- To jak? Wszystko już spakowane i dopięte na ostatni guzik? – upewniał sie Ian.
- Tak!
- No dobra, znoście już bagaże na dół.
- Ale ja chcę dżeeeeeeeeem! – krzyknął Horan, a ja go lekko trzepnęłam w głowę. – Za co to? – skrzywił się.
- Za dżem. – opowiedziałam, a on popatrzył się na mnie pytająco. – Zjadłeś mój ulubiony dżem truskawkowy i porzeczkowy i nutellę. Jeszcze ci mało?
- A wyobraź sobie, że tak. Mało mi. Chcę więcej.
- O popatrz. To przykre, bo nie dostaniesz.
Niall się ode mnie odwrócił i udał, że się obraża. Po paru minutach skończył swój teatrzyk i zjadł dwa naleśniki.
- Niall.. – mruknął Harry.
- Co ? – dostał w odpowiedzi.
- Ile jeszcze będziesz jadł tych naleśników?
- No nie wiem, jeszcze jednego, dwa… ewentualnie dziewięć. A co?
- Nic.. jedz w spokoju. – rzekł Harry – No dobra.. to niech on tutaj konsumuje i tak dalej, a my pójdziemy po te wszystkie torby. Okej?
- Tak, tak. – odpowiedzieliśmy.
Całą szóstką poszliśmy na górę. Weszłam z Louisem do mojego pokoju, on wziął już swoją walizkę i poszedł na dół. Udałam się jeszcze szybko do toalety. Lekko ogarnęłam swój wygląd i załatwiłam moje potrzeby. Cudem wypchnęłam walizkę z mojego pokoju. Zauważyłam, że już każdy był na dole. Nie chciało mi się nikogo wołać, więc postanowiłam, że sama sobie poradzę. Trochę pchania i walizka znalazła się przy schodach. No właśnie… schody. Przypomniały mi się sceny z różnych kreskówek dla dzieci. Bez wahania położyłam walizkę i na niej usiadłam. Lekko się odepchnęłam i zjechałam po schodach robiąc przy tym dużo hałasu. No oczywiście jak już byłam na dole to nie zahamowałam i wywaliłam się. Leżałam w dość dziwnej pozycji. Lewa ręka jakoś tak mi się śmiesznie wygięła do prawej nogi. Głową dotykałam brody i byłam zwinięta w kłębek. Nie minęło nawet dziesięć sekund i każdy znalazł się przy mnie. Chłopcy, Conn, tata i Ian zaczęli się ze mnie nabijać i śmiać, a mama i Anne zrobiły facepalm’a. Gdy już się ogarnęli pomogli mi wstać.
- Okej, okej. Już dosyć tego. – powiedział tata. – Ubierajcie sie.
Tak jak powiedział tak też zrobiliśmy. Szybko założyliśmy buty i kurtki. Mieliśmy już wychodzić, ale Liam krzyknął.
- Nie! Stop! Nie ruszajcie się. Zapomnieliśmy o ważnej rzeczy.
- Niby jakiej? – spytała Connie.
- Mianowicie o witaminkach.
- No właśnie, dziś nie braliśmy naszych witaminek. – oburzył się Zayn.
- To nie fair. – dodał Lou.
- Tatusiu.. pójdź po witaminki. Postawiłem je w szafce nad blatem w kuchni. – powiedział Harry.
- Weź te dinozaurki! – rzekł Niall.
- Nie! Niech weźmie zwierzęta!
- Ale ja wolę warzywa!
- A może tak by żel do włosów lub lustra?
Wraz z Conn, tatą, mamą, Anne i Ian’em przypatrywaliśmy się ‘’ kłótni’’ chłopaków z szeroko otwartymi oczami.
- Jakie znowu witaminki?! Po ostatnich stwierdzono u Nialla zawyżenie cukru! – zirytował się tata.
- A no bo wtedy zjadłem całe pudełko na raz. A teraz Liam nas pilnuję. I codziennie daję nam porcję witamin, które powinien brać każdy z was. – powiedział Horan, pokazując nam język.
- No dobra, chłopcy! – rzucił Liam, który trzymał w dłoni jakiś słoik z żelkami w środku. – Musujące się już skończyły, więc wziąłem żelki. Ustawcie się w rządku, gęsiego. – chłopcy ustawili się, a Liam podchodził do każdego z nich – Lou, proszę to dla Ciebie. Żelek marchewkowy . – powiedział i wsadził Louisowi żelka do ust, tak samo zrobił z Zayn’em, który dostał witaminkę w kształcie lustra, Niall’em, który dostał dinozaura i Harr’emu, który dostał kota. A sam Liam wziął sobie jakiegoś ludka.
- To będzie dłuuuuga droga do lotniska. – mruknęłam, gdy zobaczyłam chłopców kłócących się o to, która witaminka była bardziej ‘’ witaminsza ‘’ . Duchowy facepalm, tak wiem.

***
- Proszę zapiąć pasy, startujemy. – usłyszałam głos stewardessy w głośnikach. Zrobiłam to co kazali i przygotowałam się do startu. Siedziałam sobie wygodnie na dość dużym fotelu w prywatnym samolocie taty. Lou siedział obok mnie, naprzeciw był Zayn z Liam’em, a za nami siedział Harry z Niallerem i Conn. Rodzice, Ann i Ian siedzieli gdzieś na przodach samolotu.
Po starcie odpięliśmy pasy i mogliśmy robić to na co mamy ochotę. No i się zaczęło. Trochę porzucałam się chrupkami z Zayn’em, pobawiłam się figurkami Toy Story z Liam’em, poplotkowałam z Conn, poczesałam loki Harry’ego i powygłupiałam się  z Niallem. Lou siedział dość cicho i czytał książkę. Dziwne, nie?
- Zauważyliście, że Lou czyta? – zaczęła Connie.
- No tak. To dość.. hm.. nieprzyzwoite jak na niego. – mruknął Zayn.
- I bardzo dziwne. – dodał Harry.
- Masz jeszcze numer do tego psychiatry ? – Liam zapytał mnie.
- Tak, mam go zapisanego w telefonie, no wiecie.. tak na wszelki wypadek.
- Spoko, spoko. To jak ? Umawiamy Louisa do psychiatry? – wyszczerzył się Niall.
- Tak! – krzyknęłam i zaczęłam dzwonić do tego lekarza.
- NO JIMMY PROTESTED! – krzyknął Lou, tak głośno, że wszyscy oprócz niego upadliśmy na podłogę i zaczęliśmy się śmiać.
- To co teraz robimy? – zapytała Connie po fali śmiechu.
- Robimy Twitcama albo gramy w butelkę. – zaproponował Nialler.
- Proponuję najpierw Twitcam, a potem butelka. – uśmiechnął się Liam, a my się zgodziliśmy. Lou włączył laptopa i usiedliśmy w siódemkę na dużej kanapie, tak, aby każdego było widzieć. W parę minut oglądało nas kilkadziesiąt tysięcy ludzi i z każdą sekundą ta liczba się zwiększała. Chłopcy opowiedzieli gdzie jesteśmy i dokąd lecimy. Nadszedł czas na pytania od fanów.
- A więc.. mamy tu pytanie od Christy i ona chce wiedzieć, kto z nas jest singlem a kto nie. – zaczął Liam – Więc.. chłopcy?
- Jestem singlem. – powiedział Harry.
- Ja też. – Zayn.
- Ja jestem w szczęśliwym związku z najlepszą dziewczyną na świecie – Niall pocałował Connie policzek a my zrobiliśmy zbiorowe ‘ awwwww ‘ .
- Ja nie mam dziewczyny. – powiedział Payne.
- A ja mam – wyszczerzył się Lou – Siedzi tu, obok mnie. – wskazał na mnie – I jest najlepszą osobą, jaką kiedykolwiek w życiu spotkałem, nie licząc chłopców. – objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w jego tors. Pocałował mnie w czoło i znowu usłyszeliśmy ‘ awwwwwww ‘ .
- Dobra, czas na kolejne pytanie. To jest od Destiny i ona chce wiedzieć, czy mamy jakieś życzenie, marzenie. Coś, żeby zmienić nasze życie. – powiedział Zayn. – No to? Ja zacznę, ok? No okej. A więc.. ja nie chciałbym zmienić niczego w swoim życiu, bo kocham moje życie.
- Jak słodko. A ja chciałbym… Sam nie wiem co bym chciał.. a może.. o wiem. Chciałbym jedno życzenie przemienić w dwa życzenia. – Harrold strzelił smajla.
- Dziwne.. – mruknął Liam – Ja, tak samo jak Zayn. Mam wszystko o czym tylko mogłem marzyć. Niczego już nie potrzebuję.
- Ja też. – rzekł Lou.
- I ja. – dodał Niall, który patrzył na Connie.
Odpowiadaliśmy jeszcze na wiele pytań, ja i Conn trochę o sobie opowiedziałyśmy i pożegnaliśmy się z fanami. Mieliśmy grać w butelkę, no ale przerwała nam Anne, która mówiła nam, żebyśmy już zapięli pasy – lądujemy.
Wylądowaliśmy. Wyszliśmy z samolotu.. na dachu jakiegoś apartamentu!? What the fuck!? Popatrzyłam się pytająco na tatę.
- No o co chodzi? – spytał z idiotyczną miną.
- Czemu jesteśmy na dachu?
- A.. zapomniałam Was powiedzieć. Nie będziemy w hotelu, parę miesięcy temu kupiłem tu mieszkanie na takie wypady. Duży apartament, pare pięter. Coś dla nas.
- Aaaa.. Rozumiem. Spoko – uśmiechnęłam się do taty.
Weszliśmy do tego apartamentu.. było wspaniale. Tata się naprawdę postarał. Nowoczesny wystrój, salon gier, mini sala kinowa, kryty basen w jednym pomieszczeniu… No normalnie było idealnie. Dostaliśmy kluczyki do pokoi i się rozeszliśmy, ja miałam spać z Tomm’em, Conn z Niallerem, a Harry, Liam i Zayn mieli osobne pokoje. Spodobał mi się ten układ. Byłam bardzo zmęczona, wyciągnęłam z mojej walizki koszulkę Louisa, która służyła mi za piżamę, bieliznę i poszłam do łazienki, która była również niesamowita. Szybko się umyłam, przemyłam twarz, wysuszyłam włosy i wskoczyłam do łózka, w którym leżał Lou.
- Już się myłeś? – spytałam.
- Tak, Liam dał mi skorzystać z łazienki – uśmiechnął się. – Jestem zmęczony.
- Oj, nie tylko ty.
- To jak? Śpimy?
- No chyba tak. – odpowiedziałam, delikatnie musnęłam jego usta i wtuliłam się w nagi tors. – Dobranoc Lou.
- Dobranoc, księżniczko.
_______________________________________________
To już 11. :)
Chciałam Was bardzo przeprosić, że tak długo nie dodawałam żadnego rozdziału. Brak czasu i weny.. no kurde, mam tyle pomysłów a po prostu nie umiem ' przelać tego na papier ' i jakieś takie dziwne rozdziały mi wychodzą.
Nie wiem czy dobry czy nie.. dla mnie taki średni. Jak pisałam ten rozdział to sobie wyobrażałam wszystko.. no np. jak Liam karmi chłopaków żelkami xD
W mojej głowie to wygląda zabawnie, no ale nie wiem co Wy o tym sądzicie.
W ankiecie było 46 głosów. Czy to znaczy że tyle osób czyta moje wypociny? wątpie ;c
Co do tych perspektyw.. to tak, będe pisać. Ale rzadko.. tylko jak będą jakieś dramaty czy coś. 
CHCIAŁAM WAM PODZIĘKOWAĆ ZA 27 KOMENTARZY! wiem, że to nie jest wcale tak dużo. Bo czytam blogi gdzie po godzinie dodania rozdziału już jest ponad 30 komentarzy.. no ale . ;d
Mam wieeeeelką prośbę.. żebyście pisały w komentarzach co było najśmieszniejsze, najlepsze.. a co najgorsze w rozdziale itp. :)
Mam nadzieję, że pojawią się tu jakieś komentarze <3

21 komentarzy:

  1. bardzo fajny rodzial
    najfajniejsze bylo jak liam dawal chlopcom 'witaminki'
    oby wiecej takich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja nie mam zaszczezen! Na prawde rozdzial swietny. Szkoda tylko, ze bedziesz dodawac tak rzadko. Czekam z niecierpliwoscia na kolejny!xx

    OdpowiedzUsuń
  3. haha witaminki <3
    rozdział mega ;)
    czekam NN

    OdpowiedzUsuń
  4. Wchodze codziennie i czytam po prostu :D
    polecam swój z opowiadaniem: http://tell-me-a-liee.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. hahah podobało mi sie o tym zelkach to było dobre
    haha
    a ja tam uwieliam twojego bloga
    i zawsze czekam z niecierpliwoscia na koljeny rodział
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział. Normalnie megaaa < 33 Czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. AW! Świetny rozdział :3 Śmieszne było jak Louis krzyknął ' NO JIMMY PROTESTED! ' x.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahah .. Zajebiste ..
    O Mało Się Ze Śmiechu Nie Polałam Przy Tych Żelkach . ^.^
    Albo Niallerem Proszącym O Dżem .. Hahah ..
    Co Do Tego , Co Było Najgorsze , To Według Mnie Nie Było Nic Takiego ..
    No Bo Po Prostu Uwielbiam Twojego Bloga ..
    Ale Zastanawiałam Się Tylko .. W Jaki Sposób Można Leżeć W Pozycji W Której Dotyka Się Głową Brody .? o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no nie wiem jak można tak lecieć xD jakoś tak poprostu mi się napisało xD

      Usuń
  9. zajebiste jest to opowiadanie !! dziś przeczytałam je całe i nie mogłam powistrzymać się od śmiechu w niektórych momentach. musisz jak najszybciej napisać następną część ! xd :DD <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ogółem uwielbiam twój blog... ale nie lubie jak oni 'kurwuja' wiec.. wiesz norma ale jakos nie umiem sb tego wyobrazic A tak to zero zastrzeżeń chociaż na poczatku pisalas dłuższe rozdziały ;D Bardzo ciekawy, ale troche nie dynamiczny [ za mało akcji md jednymi "*" a drugimi"*" ;) Sry za ta krytyke no ale chciałas szczerze .A tak to na prawde nie mam zastrzeżen - uważam tw blog za najlepszy ;) ;* <3

    @1Di_loveu

    OdpowiedzUsuń
  11. posikałam sie jak Liam karmił chłopaków witaminami! hahah! jest cudowny, ale mało!

    OdpowiedzUsuń
  12. jeden z najlepszych blogów jaki czytałam i na pewno najzabawniejszy ; D !! .

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tymi witaminkami to pojechałaś..^^ W dodatku Louis opisujący swoją dziewczynę.: słodko.! Mam nadzieję, że następny dodasz szybko..:) | http://breath-for-this.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże kobieto te teksty i te sytuacje poprostu BOMBA!!! Już nie moge się doczekac nowego roździału.
    Mam nadzieje że mnie poinformujesz :D
    Oto mój tt: @Love_Paula1D

    OdpowiedzUsuń
  15. super rozdział ! czekam na następny <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ejj nie przestawaj pisać bo ci to zajebiście wychodzi;DD
    Ja też wszystko sobie wyobrażam i szczerzę się sama do siebie..haha..czekam na kolejny rozdział;** xxxxx

    OdpowiedzUsuń
  17. czekaaam.;) chociaż powiedziałaś mi na fb ,że postarasz się dodać a ja taka biedna czekam do 23 czy napiszesz.;(

    OdpowiedzUsuń
  18. super właśnie przeczytałam wszystkie rozdziały i bardzo podoba mi się twój blog i nie mogę się doczekać następnego rozdziału a najbardziej z tego podobało mi się jak Liam karmił chłopaków tymi witaminkami :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Twój blog jest super!!! Kocham go czytać... Nie moge się doczekać nowego rozdziału!!!!
    ZAPRASZAM do mnie na bloga!!!!!

    http://fromthemomentimetyoueverythingchanged.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń